Żyli my se tak zgodnie w grodzie, Biskupinem zwanym. Na wyspie nieopodal Żnina.
Mnemo piekła podpłomyki, doiła kozy, a dziecię drwa na opał zbierało, żeb było na czym strawę uwarzyć. Tkała też Mnemo na krosnach lniane koszule i kiecki, mieliła mąkę w kamiennych żarnach.
Chłop Mnemo, Wujem zwany, ryby łowił i lepił piękne, gliniane garnki, w przerwach miedzy karczunkiem boru i sianiem na wyrwanych naturze spłachetkach roli, pszenicy i jęczmienia.
W sobotnie popołudnia, cała rodzina siadała pod chatą długą na 40 metrów, by odpocząć.
Wuj opierał się na swym kosturze i dumał, Mnemo dziecięciu opowiadała o dawnych czasach, a kmieć, jak to kmieć, dłubał w nosie i cieszył się, że go nikt do roboty nie goni.
I choć chata często zadymiona była i oczy od tego dymu łzawiły to żyło się radośnie, a uśmiechy ze gąb nie schodziły.
Szczególnie, radochę mieli wszyscy, jak Mnemo próbowała rumaka dosiadać, który ewidentnie stękał, jakby chciał powiedzieć, nie żryj babo tyle tych podpłomyków.
Dobrze się żyło w grodzie Biskupinem zwanym.
Dobrze, też, że wiejski nauczyciel Walenty Szwajcer, pewnego dnia natknął się na wystające z jeziora belki, które go zaciekawiły...
Gdyby nie on, może do dziś nic nie wiedzielibyśmy o dawnych mieszkańcach tych terenów, nazywanych "Polskimi Pompejami"
Osoba Walentego Szwajcera też jest godna uwagi. Dobrze poczytać sobie troszkę o nim, według mojej oceny był to wyjątkowo równy gość, a jego opowieści z czasów odkrywania Biskupina można czytać i czytać. Barwna postać, gawędziarz i niestrudzony propagator Biskupina. Nawet na emeryturze.
Można też posłuchać audycji o tym, jak doszło do odkrycia Bisukpina, audycja z 1966 roku.
Zapraszam.
http://player.polskieradio.pl/





