niedziela, 30 października 2016

Z pewnych powodów...

Z pewnych powodów nie piszę nowych notek, zablokowałam FB tylko dla osób znajomych.
Zamknięcie bloga nie wchodzi w grę-szkoda mi tych lat, Was, którzy tu zaglądają.
 Z drugiej strony blog, na którym nic się nie dzieje, albo jest pitu-pitu, umiera.
Chciałabym być sobą, ale ostatnie wypadki uzmysłowiły mi, że czasem obserwują nas osoby, które z naszego netowego  życia wyciągąją różne wnioski, a te podane niewłaściwym osobom mogą nam zaszkodzić.

Czasem chciałabym wyciąć się netowo i narodzić od nowa, tak, aby nikt nie wiedział, że ja to ja.

Nie wiem jak mam rozwiązać ten problem:(

poniedziałek, 3 października 2016

No, to powidzcie, jakiście się żynili, to jak to buło?

Dla ciekawych, fajna strona z dialektami polskimi.
Wybrałam dla Was Południową Wielkopolskę, bo to "moje strony".
Najpierw sobie poczytajcie, a potem posłuchajcie, niżej jest link.
Z pewnością taką gwarą  mówiła moja prababka Antonina, ta na zdjęciu.








Jag ja żym sie żyniła, to żym miaa osiemnaście lat, nie, i przyszed Szkudlarczyk, mój narzeczóny, nie, przyjśli łoboje tam do łojca, do matki przyśli, tu zaraz na gospodasztwie (!) jes to koo rzeźnika, tuty zaraz w ty gasce, a ten sónsiad, tam ojca, mój sómsiod przyprowadziuł głó. A jo żym miaa siostre starszom, jag ja nó, a myj z tóm siostróm ćpały gnój we chliywie, nakodały my na wóz gnój oboje, nie, łobie. No i matka przyszła tam do chliywa, a ci siedzieli w izbie, nie, matka przysza do chliywa i pada: Maryna, mołsz iś (!) ino do izby. No, a joł już miarkowaa po cło, bo już ludzie godali że przydzie do do Maryny, nie Małeckiygo, jo już miarkowaam pło co. I poszam do izby, nó żym sie przecie musiaa umyć, bo żym od gnoju śmierdziaa. Poszam do izby, no i móm sobie usióńć, no usiadam sobie iłojciec powiado, że tu przyszed Szkudlarczyk wedug żyniaczki. A jo żym mówiła, łe, ja bede za modo, a łón miał dwadzieścia osim lat, a buł wdowcym, nie. No, ale cóż mi sie podoboł, dali gło, byde chcia, nó i na niedziele byłazopowiedź już. A my gó tu znali, bo ón tu z Bukówca, a miszkoł, a tu na to miejsce przyjszed do ty piszy kobity, na tym miejscu tu, nie, no ta piszo zmarła, łożynił sie drugi raz, tyż na to miejsce tu przyszła, no, a ja żym miaa być trzeciom tu na tym miejscu co. No dobrze, nó, zanieśli my na zopowiedzi, nó ksiondz zapowiadał, bo tak downi bułoe, przed wszyskima, no, na pirszy jak buła zopowidź tło na mszóm mode państwo nie szło na piszom zopowiedź tylkłoe na niszporyj . Mody pón po modóm panne przyjszed i do kościoła my śli, joł w kołpce, rozmaryn tu dookoła na kopce, wstóżki zielóne tu i za słoby (!) tyż stóżka uwiózano, tam przy takie miaa takie pentelki dwie, tu do kruzów przypinto, no a mody pon mertke i białóm stóżke na piersiach, nie, no bo łón ni miał, bo łon buł wdowiec, windz mój ni miał.

Klik: