A oto jak wygląda moje wielkie zwierzę śpiące bezczelnie w łóżku. Pozwala się przykryć dodatkowo kocykiem, a ta szeroko rozdziawiona paszcza to wyraz rozkoszy, bo pańcia nie krzyczy tylko pozwala się rozwalać na łóżku bezkarnie.
wtorek, 28 lutego 2012
poniedziałek, 27 lutego 2012
Kuferek magnoliowy
Tocząc wojnę z noso-gardzielą dokończyłam kuferek magnoliowy, zmieniając kilka razy koncepcję na jego wykończenie. Wyszło tak jak widać ( jak zwykle brak odpowiedniego światła dziennego, dobrze, że coraz dłużej widać). Przynajmniej nie jest "na ludowo" :)
A dziś, jakby na moje życzenie, ktoś wystawił do śmietnika, bardzo ładną szafkę z litego drewna sosnowego. Właśnie o takiej myślałam, a tu patrzcie stoi sobie przy śmietniku i czeka........ Teraz chyba zażyczę sobie kredensu:))
W środku.
Element środka.
Z zewnątrz.
A dziś, jakby na moje życzenie, ktoś wystawił do śmietnika, bardzo ładną szafkę z litego drewna sosnowego. Właśnie o takiej myślałam, a tu patrzcie stoi sobie przy śmietniku i czeka........ Teraz chyba zażyczę sobie kredensu:))
W środku.
Element środka.
Z zewnątrz.
niedziela, 26 lutego 2012
Stare zdjęcia z rodzinnych albumów.
Ponieważ dopadło mnie jakieś zgryźliwe choróbsko, które rzuciło mi się na noso-gardziel i ogólnie niedomaganie, więc nici z decu, stwierdziłam, że poszperam w moich komputerowych archiwach i odgrzebię stare zdjęcia, które jakiś czas temu zarchiwizowaliśmy ku pamięci potomnym. Coraz mniej jest osób z kręgów naszych rodzin, które pamiętają, kogo przedstawiają zdjęcia. Zdjęcia pochodzą z Wielkopolski, Podlasia, Warszawy.
Umieściłam je na drugim blogu, bo pasują do jego klimatu. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć prababcię Antoninę w ludowym czepcu i koralach, słodkiego bobasa w baranicy, który później został moim ojcem, babcię Lusię, która wygląda jak laleczka, albo inne najczęściej przedwojenne zdjęcia zapraszam tu: http://mnemosyne-ocalicodzapomnienia.blogspot.com/
Niewiarygodne jak ten świat zmienił się przez kilkadziesiąt lat.
Zapraszam.
Umieściłam je na drugim blogu, bo pasują do jego klimatu. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć prababcię Antoninę w ludowym czepcu i koralach, słodkiego bobasa w baranicy, który później został moim ojcem, babcię Lusię, która wygląda jak laleczka, albo inne najczęściej przedwojenne zdjęcia zapraszam tu: http://mnemosyne-ocalicodzapomnienia.blogspot.com/
Niewiarygodne jak ten świat zmienił się przez kilkadziesiąt lat.
Zapraszam.
czwartek, 23 lutego 2012
Zielony kuferek paseczkowo- różyczkowy
Jest od kilku dni gotowy zielony kuferek paseczkowo-różyczkowy. Niestety zdjęcia zrobione bez światła dziennego są takie sobie. Środka nijak nie mogłam zrobić tak, aby zdjęcie oddawało wygląd rzeczywisty. Chyba lubię robić takie kuferki. Kolejny będzie "magnoliowy", żeby się te ludowości nie znudziły. Kuferek stoi na lnianym obrusie, ręcznie haftowanym.Obrus jest bardzo, bardzo stary, babciny........
niedziela, 19 lutego 2012
Późnym wieczorem w niedzielę.
Późnym wieczorem w niedzielę zrobię podsumowanie całego dnia.
- chlebek, który upiekłam, wkładając do niego dużo słonecznika i oliwek, za nic nie chciał wyjść z formy. Zachciało mi się innowacji i zamiast jak zwykle włożyć do foremek blaszanych, włożyłam do naczynia żaroodpornego. Nic nie dało najpierw lekkie, a potem mocniejsze potrząsanie foremką. Chleb siedział jak przymurowany. Dopiero z męską pomocą wylazł, ale co z tego jak dolna część chlebka została w foremce. Mamy więc chlebek w wersji górna skórka z miąższem i dolna skórka osobno. W smaku jest pyszny, ale wyglądem przypomina wywaloną z betoniarki zaprawę. Mam nauczkę, chlebek pieczemy w formach blaszanych.
- skrzyneczka na ludowo w kolorze pomarańczy została skończona - nawet mi się podoba
- kolejna skrzyneczka na ludowo i zielono jest w fazie wykończeniowej, ale wcześnie zapadający zmrok i brak odpowiedniej wstążki uniemożliwił mi dokończenie dzieła. Ehhh ten wzrok.
- dumanie nad sensownym przerobieniem dziwnego stoliczka znalezionego przy śmietniku nie dało żadnych efektów, muszę się jeszcze po zastanawiać.
- żurek na obiadek i zapiekanka po czesku (pycha, ktoś chce przepis?) udały się znakomicie, golonek z żurku upieczonych w piwie nikt nie chciał. Moi mężczyźni nie jedzą golonek, ciekawe po co je piekłam.
- obejrzałam mnóstwo blogów i trafiłam na http://decobakcyl.blogspot.com/2011/08/deco-mania-wielkosci.html, zobaczcie, co ta dziewczyna wyprawia z meblami. Lata świetlne upłyną zanim jej do kostek dorosnę
- byłam z psiaczkiem u weta, kolejne zastrzyki i wielki płacz nieboraka. Biedactwo choruje....
- buty mi przemokły, aż chlupała woda.
- wiosny nie było nigdzie widać :(((((((((
- JUTRO PONIEDZIAŁEK :(((((((((((((((( i do pracy czas, też tak macie? :(((((((((
Druga skrzynia na ludowo.
Powstała więc kolejna skrzynia na ludowo. Piszę skrzynia bo jej wymiary to 40x30x13, czyli to nie jest malutkie pudełeczko. Pogoda dziś paskudna, mimo środka dnia światło jest beznadziejne, musiałam ją fotografować przy sztucznym oświetleniu. Lubię tą skrzynkę, jest ciepła w kolorach i na żywo prezentuje się lepiej. Do kolorowania użyłam dwóch bejc czerwonej i żółtej, wyszedł specyficzny pomarańcz. Serwetka z ludowymi wzorami została naklejona w całości po odcięciu po brzegach czarnych ząbków, wystawałyby za krawędź zamknięcia. Reszta deseni wycięta z innych serwetek. Pomalowane wszystko zostało matowym lakierem wiele, wiele razy i być może jeszcze ciapnę parę razy dla bezpieczeństwa. No i jak Wam się podoba?
czwartek, 16 lutego 2012
Na ludowo, tak jak obiecałałam.
Tak jak obiecałam wcześniej, dokończyłam dziś skrzyneczkę "na ludowo". No może dostanie jeszcze parę warstw lakieru dla bezpieczeństwa, ale już nic więcej. Pod skrzyneczką jest autentyczny, ręcznie tkany i farbowany pasiak - derka z okolic Siedlec. W skrzyneczce wstawka do poduszki robiona na szydełku ( nie ja ją zrobiłam, niestety).
A tu skrzyneczka z wcześniej zrobionymi drobiazgami, też " na ludowo".
I jeszcze tak, żeby było widać środek skrzyneczki. Jest dość surowo wykończony, tylko dwa akcenty w postaci kogutków, drugiego nie widać niestety, jest z prawej strony na dnie skrzynki.
Ciekawostka
A to dzieło mojego zdolnego męża. Obrazek posługując się tabletem narysował sam. Ramkę, podbierając mi materiały, również sam pomalował i skrakował. Ciekawiły go te efekty, które wychodzą po malowaniu lakierem do spękań. Obrazek zawisł w przedpokoju, obok innych jego tabletowych rysunków.
środa, 15 lutego 2012
Co zrobić z tym fantem?
Śmietnikowe krzesło w fazie zdzierania z niego obrzydliwej olejnej farby. Ma być elementem wystroju Kaczorówki. Proszę o pomysły :) Za mną chodzą ludowe wzorki, koguciki itd. Ma pasować do sosnowego wystroju, bo Kaczorówka cała jest z sosnowego drewna.
Domek dla owadów
Domek dla owadów został skonstruowany z bambusowej tyczki, paru starych desek i kawałka kory ze zwalonej w 2009 roku lipy , który został umieszczony na wkopanym w ziemię pieńku i obłożony kamieniami. Z zaproszenia skorzystał niemal natychmiast mały pajączek, który uplótł na nim swoją sieć.
poniedziałek, 13 lutego 2012
Kolejne drewienko
Oto kolejny wytwór mojego szaleństwa de-kupa-żowego. Pudełeczko zostało pobejcowane, leciutko pobielone, tyleż samo spatynowane ( a jakże muszę ćwiczyć, zgodnie z kursikiem od Marty - http://deco-pasja.blogspot.com/p/kursy-krok-po-kroku.html) i na dodatek troszkę pozielenione. Oczywiście też polakierowane, co widać w lewym rogu, gdzie lakier był w trakcie wysychania. W kolejce czeka kolejne pudło, tym razem większe i trudniejsze. Zdradzę tylko, że będzie na ludowo:) Uwielbiam te kogutki i splatane wzorki!!
Dziewczyna z kwiatkami.
Dzięki świetnemu kursikowi od Marty http://deco-pasja.blogspot.com/p/kursy-krok-po-kroku.html (dziękuję) postanowiłam zobaczyć, czy wyjdzie mi patynowanie. Wyszło właśnie tak. Przy okazji odkryłam, że patynka źle się rozprowadza na papierze fotograficznym, szybka zasycha i trudno ją rozprowadzić. Miejsca, gdzie mi się to nie udało przyozdobiłam kwiatkami. Ramka jest gotowcem kupionym w sklepie.
Operacja na zdjęciach i ramkach.
Kiedyś kupiłam ramkę do zdjęcia, była z plastiku, ale że kupowałam ją bez okularów i jeszcze w foliowym opakowaniu to tego nie zauważyłam. Dzisiaj ją znalazłam i postanowiłam wykorzystać.Pomalowałam, więc, lekko "skrakowałam", popatynowałam i ozdobiłam złotkiem. Całość dostanie właścicielka zdjęcia, którą prosiłam kiedyś o pozowanie po nabyciu nowego aparatu.
Na ludowo.
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam rękodzieło ludowe. Bardzo mi podobają ludowe meble, skrzynie, łóżka. Jak nabiorę wprawy to koniecznie muszę przerobić jakiś mebelek "na ludowo". Marzy mi się taka piękna ludowa skrzynia na pościel, albo łóżko. Nawet mam takie stare, dębowe, upchnięte na wsi czeka......Nie mogłam się oprzeć urokowi tych serwetek i w ramach ćwiczeń w taki oto sposób "spłodziłam" dwa komplety deseczek i butelek. Właśnie obdarłam ze starego śmietnikowego drewnianego krzesła lakier i mam zamiar "przerobić je na ludowo". Jak uporam się z tym, jak na moje niewielkie jeszcze umiejętności zadaniem, to oczywiście pokażę:)
niedziela, 12 lutego 2012
Biżuteria, którą udało mi się zrobić :)
Jakiś czas temu zajmowałam się troszkę składaniem takich oto damskich ozdób. Wszystkie tu pokazane są obecnie u nowych właścicielek. Fotki innych odgrzebię w kompie i przy okazji pokażę.
sobota, 11 lutego 2012
niedziela, 5 lutego 2012
Karmnik zrobiony z butelki po wodzie.
Butelkę po dużej wodzie wysmarowałam wikolem o okręciłam sznurkiem, potem tylko troszkę ozdobiłam nasypałam ziaren, powiesiłam słoninkę i wystawiłam za oknem. Niestety mieszkam chyba za wysoko, bo ptaszków jakoś nie widać.
Chleb na zakwasie upieczony własnoręcznie dzisiaj po południu. Chlebek pachnie w całym domu.
sobota, 4 lutego 2012
Skrzynka nie na koty, ale na klucze:) zdjęcie kotków znalazłam w necie...
Skrzynka, nie na skrzaty, ale na klucze..
To jedno z pierwszych drewnianych dzieł". Początkowo skrzyneczka na klucze była ciemnozielona, ale wydawała mi się smutna i korciły mnie spękania. W rezultacie, więc wyszła koloru groszku, a spod spodu wyzierają zielone pęknięcia. Suszone kwiatki na froncie troszkę niestety troszkę pofarbowały, ale to wszystko z pośpiechu i braku doświadczenia. Już wiem, że należy czekać cierpliwie, aż wyschną wszystkie kolejne warstwy.
Pierwsze męki De-kupa-żowe.."skrzatułka" na skrzaty..
Dlaczego skrzatułka? Ano dlatego, że po oderwaniu mnie od wielogodzinnego dłubania przy tej pracy i zapytaniu mnie, a co tam dziś zrobiłaś? potoczyłam mętnym wzrokiem, wracając do rzeczywistości i odpowiedziałam z westchnieniem "skrzatułkę" :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















