Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róże. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Zacznę makami i różami

Nie było mnie troszkę. Pognałam wiadomo gdzie i wiadomo po co. Dla świata to nic istotnego dla mnie wiele, pobyć kilka dni wśród sosen, bez dzwoniących telefonów i "pracowych" problemów. Wstawać o której się chce i iść spać nawet z kurami, dłubać w ziemi, sadzić, oglądać, podglądać. Robić to wszystko, czego tu w mieście zrobić się nie udaje. Zwoje mózgowe mi odpoczęły i troszkę się zregenerowały, czego nie powiem jednak o układzie kostnym, bo jak zwykle przeginałam z robotami ogrodowymi, ale tych akurat odmówić sobie nie potrafię. Pewnie przez kilka kolejnych dni każda próba wstania z fotela będzie się kończyła stękami i jękami, tudzież słowami, których kobietki nie powinny używać, ale co użyłam to moje :)
Zaczęło się już po drodze. Makowy szał na polu. No nie mogłam nie przystanąć. Zawsze chciałam wleźć na takie pole, gdzie kwitną maki  pstrykać zdjęcia. Miałam też takie trochę frywolne marzenie, coby w tych makach dać sobie popstrykać zdjęcia w stroju Ewy. Dalej jest niezrealizowane, bo troszkę za długo z tym marzeniem czekałam, wszak dzierlatką już nie jestem no i pola na jakimś odludziu nie znalazłam. To było akurat przy całkiem ruchliwej drodze. Fotki za to makom popstrykałam, co też zostało zauważone przez czujnego gospodarza, który zza węgła obserwował nasze poczynania, więc nie ryzykowałam zapuszczania się w pole, żeby psów na nas nie poszczuł:)
Już po przyjeździe, zachęcona przepisem od Bubisy http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/2012/05/rozane-pysznosci.html, poleciałam na różane pole, przy leśniczówce zaproszona przez uroczych gospodarzy do zrywania ile się da. Zrywałam więc płatki, ciachałam nożyczkami, a  potem smażyłam konfiturki naprzemiennie z robieniem soczków z kwiatów dzikiego bzu i kiszeniem małosolnych ogórków. Nie omieszkałam też napstrykać fotek różom i ich lokatorom, którzy urzędowali praktycznie w każdym kwiatku. Zafascynowały mnie śliczne, duże zielone i brązowe żuki, które obżerały się chyba pyłkiem i trzmiele, które dosłownie urządzały sobie kąpiele w różanym pyłku, tarzały się i buczały, a potem oblepione pyłkiem ulatywały w sobie tylko znane miejsca.
Potem były kolejne fotki i troszkę ciekawych miejsc odwiedzonych, ale to chyba w kolejnych postach, bo nie chcę Was uśpić.
Zapraszam w makowe pole i na różaną orgię.












Różana orgia przy udziale owadziego świata. Żuczka warto zobaczyć w powiększeniu, pięknie się mieni w słońcu jego pancerz.














A to płatki przygotowane do smażenia.
I efekty końcowe, konfiturka i soczki (reszta w spiżarce)
I moje ulubione, małosolne tuż po wetknięciu do słoja.
A do następnych części relacji z wyjazdu zapraszam już wkrótce. Zaproszę w miejsce, które warto zobaczyć.

poniedziałek, 12 marca 2012

Skrzyneczkowy szał

Mam wrażenie, że wpadłam w skrzyneczkowy szał, bo kolejna już gotowa i jeszcze następna prawie, prawie też. Pomyślałam jednak sobie, że na co dzień tylu rzeczy sobie odmawiam to w kwestii mojego szaleństwa decu niczego odmawiać sobie nie będę. No i co z tego, że to kolejna skrzyneczka? Lubię je robić i będę, aż mi się nie znudzą, albo nie dostanę innego szału. No to wrzucam kolejną skrzyneczkę, i obym nie znudziła tą monotonią tu zaglądających. A i jeszcze jedno do ozdobienia dolnej części skrzynki użyłam pierwszy raz szablonu. W środku zaś wydawało mi się trochę łysawo, więc dobrałam kolorystycznie wstążkę i okleiłam nią brzegi. I jeszcze, jak już znajdę taki sklep, skrzynka dostanie mosiężne okucia na rogach i jakieś ładne zamykanie.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Kolejne drewienko


Oto kolejny wytwór mojego szaleństwa de-kupa-żowego. Pudełeczko zostało pobejcowane, leciutko pobielone, tyleż samo spatynowane ( a jakże muszę ćwiczyć, zgodnie z kursikiem od Marty - http://deco-pasja.blogspot.com/p/kursy-krok-po-kroku.html) i na dodatek troszkę pozielenione. Oczywiście też polakierowane, co widać w lewym rogu, gdzie lakier był w trakcie wysychania. W kolejce czeka kolejne pudło, tym razem większe i trudniejsze. Zdradzę tylko, że będzie na ludowo:) Uwielbiam te kogutki i splatane wzorki!!