Żebyście wiedzieli, jak jest potwornie zimno. To przez ten wiatr, który wciska się każdą szczeliną i powoduje, że pomieszczenia dotychczas ciepłe stają się zimnymi norami. W chałupie okno balkonowe uszczelnia gruby koc, w hucie zamykamy się w pokojach i przemykamy chyłkiem przez zimne korytarze. Choroby grasują, dziś policzyłam, że na 70 osób, które pracują w mojej hucie 17 było na zwolnieniu lekarskim. Ja nie byłam. Oprócz lekkiego smarkania i targających bóli prawej ręki jakoś nic mi nie jest. No, ale ja jem ostre papryczki, pijam herbatkę z miodem i imbirem i ubieram się ciepło. Może to mnie ratuje od mikrobów? A może, zupełnie, co innego? Np. obowiązek?
No dobra. Zimno jest. W zeszłym roku też było, nawet w kwietniu a dokładnie 9 kwietnia, zalegały jeszcze kopy śniegu, a ja wyruszałam w podróż do Włoch.
Za oknem autokaru długo, długo były takie same pejzaże, buro, szaro z łatami i kopami śniegu tu i ówdzie.
Troszkę wiosny zobaczyliśmy w Czechach, gdzie zjedliśmy sobie pierwszy posiłek. Pokazało się troszkę zielonej trawy i widziałam fiołki w ogródkach.
Alpy austriackie były jeszcze przyprószone śniegiem, choć widoki na tyle mnie ożywiły, że przestałam spać. Dobrze nawet bo już mnie głowa bolała od obijania się o okno ( śpię, jak suseł w każdych warunkach).
Za to, jak przekroczyliśmy granicę Włoch i zbliżaliśmy się do Padwy to wiosna zaczęła widoczna być bezapelacyjnie.
Cały czas kierowaliśmy się na południe, a widoki były coraz bardziej wiosenne.............................
Na Monte Casino w najlepsze kwitły cudne kwiaty w donicach przypominające róże....................
I po trawnikach śmigały żółwie...........................
Widoki zmieniały się, co chwila..........
Aż dojechaliśmy do Neapolu..... jaka szkoda, że tak krótko tam zabawiliśmy, bo miasto urodne, klimatyczne, a ludzie? Zobaczcie sami. Te dziewczyny do nasz szczerzą zęby i przybierają pozy modelek. Bardzo sympatycznie się zachowywały. Może kiedyś opiszę, ale jazda po Neapolu to jest niezły hardcore.
Widok na Zatokę Neapolitańską........... odbywały się przygotowania do jakiś światowych regat, nazwy jednak nie pamiętam...........
O...a to widok z okna naszego hotelu w Figgi, skąd przez kilka dni mieliśmy bazę wypadową do Rzymu.
Kwitnie sobie w najlepsze kwiat w donicy inne zimotrwałe mają się dobrze, a pąki na hortensjach wielkie, że aż strach.
Kto ma taki stojak do parasola ogrodowego? No? Ja wiem,Gina, właścicielka sympatycznego hoteliku, która karmiła nas tak pysznie, że nic w tych Włoszech nie schudłam.
Tak mi się ten pies spodobał, że postanowiłam takiego w glinie zrobić, ale jeszcze nie wiem kiedy:))
Tymczasem zrobiło się.......26 stopni, Celsjusza, żeby było wszystko jasne.
Było na tyle gorąco, że bezpańskie psy w Pompejach szukały schronienia w cieniu..........
No i jak tu takiemu przeszkodzić, jak leży na środku przejścia?
Drugi, czarny schował się wśród ruin też w łateczce cienia.
A w Rimini było lato!!!! Tzn. dla nas lato, moczyliśmy się cieplutkim Adriatyku, Mnemo wylegiwała się na łódeczce, łapiąc brzoskwiniową opaleniznę.
A miejscowi ubrani dość ciepło łowili omułki i tak sobie na nas dziwnie spoglądali. Byli jeszcze tacy, co spacerowali po plaży w puchowych kurtkach. Ci to dopiero się na nas patrzyli. No pewnie, przecież był 19 kwietnia, to chyba dla niech jeszcze koniec zimy. Dla nas z całą pewnością już było lato.
Nie wiem, czy w tym roku uda mi się gdzieś wyjechać. Włochy są takie ładne i chętnie bym tam wróciła, zobaczyć inne, nowe miejsca. Ale jest jeszcze dużo innych ciekawych miejsc, w których nie byłam. Zobaczymy, jeszcze mamy troszkę czasu do namysłu. Trudno, najwyżej "kumina" znów nie postawimy w Kaczorówce:)))
To, co rozgrzałam Was?
Ha, z pewnością, więc przypominam, że jeszcze do północy można głosować na "tandetę" TU , a efekty głosowania pokażę najpóźniej w niedzielę do 24:00, co nie znaczy, że nie mogą pojawić się wcześniej:)
Buziaki cieplutkie wszystkim przesyłam w ten mroźny i wietrzny wieczór.
















