A w Wielką Sobotę zapakuję rodzinę i pognam na święta do mamy i sióstr. No chyba, że drogi zasypie śniegiem (zmieniłam opony na letnie), wtedy kupię w sklepie nocnym zupki chińskie i przetrwam jakoś do poświątecznego wtorku.
Wraz z nadejściem wiosny moje myśli zaczęły obsesyjnie krążyć wokół Kaczorówki i upraw.
Oglądam z uporem maniaka kolejne odcinki Mai w ogrodzie, szperam w internecie szukając recepty i jakiegoś rozwiązania na ten jałowy i trudny kawałek ziemi.
Z zazdrością podglądam, jak w cudzych ogrodach zaczyna rządzić wiosna.
A jednak myśli krążą i biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.
Zakupione w styczniu nasionka zostały już wysiane do doniczek. Nie będzie tego wiele, dwie, trzy cukinie wystarczą na letnie potrzeby, jakaś dynia, trochę ziół. Coś pnącego i kwitnącego na płotki, te, które już istnieją i te, które mają powstać.
Przecież wiem, że TAM nic porządnego nie urośnie, że drzewa zacieniają zbyt wiele, że ziemia za kwaśna, że igły sosnowe pokrywają wszystko miękkim dywanikiem.
Znalazłam jednak wyjście z tej patowej wydawałoby się sytuacji.
Grządka permakulturowa! Jedna dosłownie!
Nie za duża, będzie w tej plamie słonecznej na tyłach działki.
Trochę materiału mam, kartony, gazety, kompost, liście jesienne też się znajdą. Słomę może mi się uda kupić. Krowie kupy, jako nawóz służące, zbiorę na łące.
Będzie ta grządka, a na niej koniecznie cukinie, z których można wyczarować raz, dwa pyszny posiłek.
Pokrojone w talarki, podduszone na patelni z masłem, czosnkiem, natką, lub w zupie cukiniowej.
Będzie dynia na placki i zupę dyniową.
Będą tykwy na różne takie...
Będą zioła, bazylia, kolendra, koperek.
A jak mi się powiedzie mój chytry plan, a sił starczy, to będą też marchewki, pietruszka, buraczki, może kilka ogórków na własne małosolne.
Wysiane nasionka rosną, jak oszalałe. Chyba za szybko. Jeszcze miesiąc do wysadzenia, a one już takie duże.
Tydzień temu wyglądały tak:
Kobea.
Dynia olbrzymia.
Cukinie.
Mina.
Wczoraj były takie.
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak spełnić swoje marzenie.
Chyba, że nagle zamarzę, żeby nie harować, leżeć odłogiem i takie tam.





.jpg)












.jpg)
.jpg)
.jpg)
