Kamienica, przed kamienicą dwa drzewa.
Ulicą na skos przechodzi kot.
Kici, kici, to norma na widok kota.
Kot nie zwraca uwagi na kicianie.
Podchodzi do drzewa...hop, wspina się szybko po pniu.
Wzrok podąża za kotem, w koronę ( mocno zredukowaną) drzewa, ręce zaczynają w torbie szukać aparatu, bo oczy dopiero teraz zauważają, deskę prowadzącą od drzewa do parapetu mieszkania na pierwszym piętrze.
Kot sprawnie i pewnie przebiega przez deskę (aparat się uruchamia) i ląduje na parapecie.
Zaczyna się ocierać o okienną szybę pomiaukując.
Taki spryciarz.
Takie oryginalne rozwiązanie dla kota mieszkającego w mieszkaniu na pierwszym piętrze.
Eeee,to chyba kocica bo ma trzy kolory:)))
OdpowiedzUsuńŁadnie ubrana, prawda? Miała/miał przerażające żółte łatki na sobie. Taki wiosenny element widocznie.
UsuńNiesamowite! jakie proste rozwiazanie!!! i kotek jaki inteligentny, wie po co ta deseczka! Ty to masz ciekawe przygody , podobna historie zaobserwowalas w Warszawie...tylko tam byl domofon informujacy gdzie dwonic...
OdpowiedzUsuńTa spostrzegawczość rozwinęła się podczas prowadzenia bloga. Zaczynam patrzeć na wszystko pod kątem "trzeba pokazać dziewczynom".
UsuńCzytałam o Twoim wyjeździe do Kanady, szkoda, że w takich okolicznościach i z takimi przeszkodami.
To chyba taka pasja blogowiczek, ja tez takimi kategoriami mysle..."trzeba pokazac"!
UsuńJUz jestem w trakcie naprawiania katastrofy w uzebieniu, duzej kartastrofy....miala byc prowizorka, ale okazuje sie ,ze linia lotnicza biorac pod uwage ciezka chorobe mojej bratowej i moja niefortunnosc zebowa jest sklonna zmienic date mego wylotu, przedtem twierdzili ze status biletu na to nie pozwala...moglabym wiec zrobic wszystko permamentnie a nie prowizorycznie...troche swiatla w tunelu...moim tunelu
Jakby, co to pod ręką chyba masz klinikę dr. Kiworkowej. Jest skuteczna, moje zęby to wiedzą, a nie takie teraz leczy.
UsuńMam nadzieję, że choroba bratowej uleczalna...
ale piekna ta kocica...ciekawe ,kiedy ta deska spadnie komuś na łep:))
OdpowiedzUsuńJak dmucha tam tak, jak dziś u mnie, to niewykluczone, że dziś:)
UsuńBardzo pomysłowe rozwiązanie :)) Ale puszysta ta kicia :)
OdpowiedzUsuńWyglądała na bardzo dobrze utrzymaną kocię.
UsuńŚliczna kicia i pomysł dobry.
OdpowiedzUsuńMam na wprost okien 10 piętrowy blok i tak na 8 piętrze kot wychodził na niezabezpieczony balkon. Na szczęście po jakimś czasie zmądrzeli i osiatkowali, bo zaczął przeskakiwać na sąsiedni.
W wieżowcu bez zabezpieczenia kot na balkonie to tylko proszenie się o wypadek. Wiadomo, kot będzie próbował i eksperymentował z wyrwaniem się na wolność. U mnie nie ma balkonów i czasem widuję posiadujące na parapecie koty, ale to na pierwszym piętrze.
UsuńZycie pisze takie fajne scenariusze, a nam pozostaje tylko uwaznie sie rozgladac i TADAM juz jest temat na posta!
OdpowiedzUsuńSzłyśmy we cztery, nikt tego nie zauważył, tylko ja. Blog wyrabia spostrzegawczość:) To pewne:)
UsuńA mnie kolanka zmiękły na widok kota na ŚLISKIM,blaszanym parapecie. Wyobraźcie sobie, że pada deszcz, albo parapet jest oblodzony. Albo cokolwiek. Nie, nie podoba mi się ta równoważnia, może jestem przewrażliwiona, ale to ma krótkie nogi. Nawet na 1 piętrze.
OdpowiedzUsuńO karkołomności pomysłu nie wspominałam, też mam obiekcje, ale samo rozwiązanie mnie zaintrygowało.
UsuńKiedyś chciałam zamienić mieszkanie na tym samym 15 piętrze i poszłam do właścicieli, dwojga staruszków. Mieszkanie z takim samym oknem balkonowym, jak moje, od okna kładeczka do parapetu nad kaloryferem, jakiś metr, może więcej. Na parapecie miseczka z wodą i ziarnem. Pytam po, co to. A babcia odpowiada, że przychodzi do nich gołąb, siada na balustradzie oni otwierają okno, gołąb wchodzi, posila się i odlatuje. Taka stołówka ptasia w mieszkaniu. Mieszkania nie zamieniłam, bo chyba od pobudowania bloku nikt w nim nic nie robił. Czekał mnie remont super generalny, na co nie było mnie stać.
No i okno jest zamknięte, a państwo może w pracy? Na zakupach? W kinie?
OdpowiedzUsuńMoże nie zdążyli zareagować to było późnym popołudniem, a my tam stałyśmy tyle, co zrobienie zdjęć.
Usuńu nas była deska z ganku do okna, jest parter ale wysoki to nie chciałam, żeby kocina połamał sobie zęby, (one spadając łapią się zębami) i po tej desce właziły mi do domu wszystkie okoliczne koty i zlikwidowałam
OdpowiedzUsuńNie wiem czy ta łajza kiedyś nie spadnie, dość wysoko :(
A na dole chodnik, betonowy...
UsuńBałabym się o kota, może właściciele wierzą, że ich kot ma 9 (?) żyć?
Pewnie wierzą, że kot spada na cztery łapy i to jest wystarczający powód, dla którego można spać spokojnie.
OdpowiedzUsuńCiekawe rozwiązanie ;-)
OdpowiedzUsuńKarta odzyskana?
Odzyskana:)
UsuńPrócz tej konstrukcji, okna zamkniętego i możliwości niebezpiecznych kocich wypadków, widok drzewa mnie przeraził. Odrąbywałabym łapy za takie przycinanie.
OdpowiedzUsuńPewno zacieniały mieszkania... w miastach przycinają i robią na takie "ozdobne".
UsuńNo proszę, pomysłowe! Czyli można mieć kotka w bloku, czy tam w kamienicy ;)
OdpowiedzUsuńW sumie to nie wiem, czy to dla jednego kota. Może jest ich więcej?
UsuńMoze to niczyj kot..Tam go tylko karmia. Kto wie. Spostrzegawacza jestes:)
OdpowiedzUsuńBlog mi tak wyostrzył zmysły, a raczej chęć uwieczniania tego, co zobaczę.
UsuńCiekawe kto to wymyślił, myślę, że kot!
OdpowiedzUsuńMiłego świętowania!
Dobre pytanie. Może i kot:)
UsuńMasz świetny zmysł obserwacyjny:)
OdpowiedzUsuń