niedziela, 28 października 2012

Tilda Alicja i zima w październiku?

Alicja, tak jakoś wyszło, że ta druga Tilda podobna jest do mojej koleżanki Alicji. To te płomienno rude włosy sprawiły, że skojarzenia miałam jednoznaczne, szczególnie zaś, że ta pierwsza podobna do innej mojej psiapsiuły mi wyszła.



Koniec, kolejna już nie będzie podobna do nikogo tylko będzie, mam nadzieję, klasyczną Tildą. Bo wiecie, moi drodzy (uchylam rąbka tajemnicy) dziś przyjechała maszyna....... Poświęcę jej jednak osobny post, bo taka jestem uradowana, a maszyna, jak się okazuje ma swoją historię. No, to za jakiś czas zapraszam:)))
Między podskakiwaniem na jednej nóżce, a podśpiewywaniem z radości, że"przyjechała" (dziękuję, dziękuję) poleciałam na spacer z piesem sfocić naszą piękną październikową zimę. Co to się narobiło.....

Gałęzie drzew w parku do samej ziemi i niektóre połamane, za ciężko im od tego śniegu, za ciężko...


Dęby zdziwione, przecież jeszcze chciałyśmy chwalić się naszymi kolorowymi liśćmi.....


Klony tak samo zdziwione


Ławeczki w parku puste



Z tej czytelnik gazet uciekł w popłochu, gazetki zapomniał:)


A pod tą strach usiąść jeszcze gałąź się ułamie, albo czapa śniegowa za kołnierz wpadnie



Cisy aż stękały pod naporem białego puchu


Nie ma co, jagodom cisowym do twarzy w białej pierzynce



Tylko dla dzieci pierwszy śnieg to raj, lepią bałwanki, tylko, co będzie jutro jak się rozpłyną? Pewna mała Zuzia kiedyś, jak jej się bałwanek rozpuścił, rozłożyła rączki i powiedziała " i jak ja mam teraz żyć bez mojego bałwanka?"


Pa, pa lecę na jednej nóżce podśpiewywać przy maszynie:))

środa, 24 października 2012

Moja pierwsza tilda

     Moje drogie. Bardzo się cieszę, że tu do mnie czasem zaglądacie, bo konkurencja duża i tyle Was tu uzdolnionych kobietek tworzy wspaniałe, śliczne rzeczy warte podziwiania. Ja dopiero sobie raczkuję  i dlatego, tak bardzo mi pomaga, jak czasami napiszecie słówko:)
    Dzisiaj  chciałam Wam pokazać moją pierwszą tildę uszytą wczoraj. Jeszcze kwartał temu nie wiedziałam nawet, co to jest.  
    Robiłam ją tak na szybko, wieczorem i bardzo chciałam zobaczyć jak mi wyjdzie, więc nie spoczęłam puki nie skończyłam. Tildami zauroczyłam się u Dysiaczka - dziękuję Dysiu,  tak mi się spodobały, że musiałam spróbować. Pierwsza moja tilda jest z serii tych szczupłych z "noskiem" i do złudzenia, najbardziej z racji włosów, przypomina moją przyjaciółkę. Podobieństwo odkrył mój syn, kiedy pokazałam mu lalę, popatrzył i powiedział, kurczę wygląda, jak Anka. No i rzeczywiście podobna ani chybi.
     Mam już przygotowane ciałko dla lali- grubaska, więc szybciutko kończę i zabieram się za szycie. Teraz nie będę się tak śpieszyć i popracuję troszkę bardziej nad wykończeniem. Czekam na obiecaną maszynę, tu musiałam do uszycia ciałka korzystać z uprzejmości i maszyny teściowej. Reszta szyta w ręku, a to jest czasochłonne.




Jakiś czas temu uplotłam z "darów jesieni"  wianek, teraz ozdabia skrzynię w przedpokoju, albo zamiennie  jest pojemnikiem na świeczki.
Wiecie, jeszcze troszkę i już będziemy szykować świąteczne ozdoby. Jak ten czas szybko leci.



Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i dziękuje, że jesteście, skąd ja bym te pomysły wszystkie brała?
Buziaki dobranocne.

poniedziałek, 22 października 2012

Niebieski i jesienne szwendanie

Mamy kolejny tydzień zabawy u Ani, teraz "króluje" niebieski, u mnie na początek żartobliwie. Od razu się usprawiedliwię, nie ja tego peta dziewuszce w zęby włożyłam:)


 potem nostalgicznie, fajny rower i fajna z niego ozdoba przy tej sympatycznej kawiarence


a następnie "kawiarniano", zdjęcie wyszło mi jak plakat, nie sądzicie?


 by skończyć na ostatnich przed przymrozkami kwiatkach



Jesień przyszła to i "włączyło mi się szwendanie", jak to mama moja mawiała. Ciągnie mnie na łazęgi, wobec tego zaniedbałam troszkę warsztat i rożne rozpoczęte prace leżą odłogiem. Ostanie łazęgi opisałam tu, to nie będę się powtarzać. 
Może jak przyjdzie witrynka, którą sobie wypatrzyłam w necie i zakupiłam to wróci mi chęć na roboty ręczne?


Będzie też dylemat, bo w takim stanie zostać nie może, trzeba malować, przecierać, kombinować, resztę szafek w kuchni również, bo krótko mówiąc są okropne. Lepiej zorientowanych w temacie i zaprawionych w bojach proszę o rady. Szkoda byłoby zepsuć ten mebelek, bo na zdjęciu wygląda nieźle. Jeśli przyjdzie w całości, a ja sprostam zadaniu i ładnie ją przemaluję to w końcu będę miała, gdzie wyeksponować moje porcelanki po babci poupychane w zakamarkach i wyjmowane od wielkiego dzwonu.

I takim to witrynkowym akcentem żegnam się do następnego razu. 
Zupę dziś przypaliłam ( wyczyn no nie), idę szorować gary...........

wtorek, 16 października 2012

Mopek prosi o głos:)

      Z taką pewną nieśmiałością przypominamy, że na blogu Klub Kota Jasna 8 klik trwa głosowanie. Głosy można oddawać do 18 -tego do godziny 20:00.

Jak wiecie ( albo i nie ) z poprzedniego wpisu klik mój piesek Mopek vel Mopik startuje do konkursu, a konkurencja jest mocna i przeważnie większa :)

      Jeszcze raz prosimy o głosik, a tak wygląda Mopik vel Mopek i startuje z numerem 9.
Dziękujemy za każdy głos:))) Zgodnie z obietnicą będzie też kiełbasa wyborcza - w razie wygranej:))
Miło nam będzie jeśli rozgłosicie, dalej, że tu taki mały Mopek startuje.........


      W jednym z poprzednich postów pokazałam Wam zdjęcie - eksperyment, róży. Był czas, że takich zdjęć robiłam troszkę więcej bawiąc się tzw. lomografią/łomografią klik. Rzeczywiście zdjęcia wychodzą ciekawie, a efekty są nieprzewidywalne. Niewykluczone, że jeszcze się tak pobawię. Wystarczy wyjść z aparatem na ulicę, gdziekolwiek zresztą.
A tu próbki, wyszło, co wyszło, efekty całkiem przypadkowe.












Wszystkich miłośników i właścicieli zwierzaków zachęcam do zgłoszenia swoich pupili do Powszechnego spisu u Anki Wrocławianki - cały czas można się zgłaszać klik

Życzę dobrej nocki, wy już pewno wszyscy smacznie śpicie, a ja nocny marek pokutuję po nocy.
Słodkich snów:)))

niedziela, 14 października 2012

Na zielono.

     Ten tydzień będzie zielony dla tych, którzy biorą udział w zabawie na blogu Home Sweet Home.
Jesienią zieleni coraz mniej, wiec trzeba było troszkę potropić w jej poszukiwaniu. Znalazłam ociupinkę takiej soczystej mimo jesiennej pory i to aż 100 km od domu:

Był to piękny, soczysty mech na stercie klamotów.

A także domek w kolorze zielonym z malowniczym białym okienkiem.


"Zielonych" zdjęć z innych pór roku mam całą masę, ale jesienią rzeczywiście trzeba troszkę poszukać, aż znajdzie się coś oczywiście zielonego.

A tu już moja własna wizja zielonego. Takie ot zdjątko udało mi się zrobić w domu podczas zabawy z aparatem i zasuszoną różą.
Mnie się podoba, i żaden fotoszkop nie maczał łapek w efektach:)


 Pozdrawiam serdecznie i wieczornie wszystkich.
 Idę dalej objadać się własnym pieczonym chlebkiem z osobiście robionym smalcem. Nie mogę się powstrzymać, tak cały dzień dziś zajadam, zajadam, zajadam. Nie zmieszczę się niedługo w drzwi. I po co mi było rzucać to palenie?
:)))))


środa, 10 października 2012

Tydzień z żółtym w roli głównej i leniwo mi, sennie mi, jesiennie mi.....

 Ciąg dalszy zabawy na blogu HOME SWETT HOME - w tym tygodniu króluje kolor żółty. Mamy więc żółte drzwi i żółte kwiatki.





     Nie wiem jak Wy, ale ja wpadłam w jakiś jesienny stupor. Nic tylko bym fotelowała i gniazdowała. Pod kocykiem oczywiście, najchętniej z pieskiem przy boku bo milutko grzeje. Sumienie ma wyrzuty, bo rozgrzebałam mój warsztacik dokumentnie, zaczęłam kilka rzeczy, które czekają na wykończenie, książka leży do czytania, pranie do prasowania, a ja .......gniazduję i godziny tak mi mijają na bezczynności.. No nie mogę się nasiedzieć i nacieszyć tą bezczynnością, bo to zaledwie kilka godzin po powrocie z pracy no i te wyrzuty.....
Czy Wam też się zdarza siedzieć bezmyślnie w fotelu i gapić się ścianę?


 Makową panienkę zrobiłam już wcześniej to ją pokażę.


Chustecznik musiałam skończyć bo był dla siostry, a że w końcu przyjechała to się musiałam sprężyć i oto jest.



Duża skrzynka też dla siostry i tu moja duma, pierwszy niezły całkiem transfer na drewnie.


I to wszystko jakby.
Jesiennie mi, leniwo mi, sennie mi..........oj, elokwentna to ja dziś nie będę:)

niedziela, 7 października 2012

Mój piesek startuje do konkursu

Mój piesek - przedstawiam Wam Mopka vel Mopika. Psina jest dwojga imion, nie licząc wielorakości pieszczotliwych przydomków, startuje w konkursie tu klik. Oczywiście uważam, że jest najsłodszym, najrozkoszniejszym psem pod słońcem i chciałby wygrać urządzenie, które nazywa się furminator do czesania jego pięknych loków, jak już mu urosną, bo akurat obecnie jest dość mocno ostrzyżony.
Mopek preferuje następujące dyscypliny w zabawie:
* kołek na trawie
* myk przez dziurę w Kaczorówce
*skok na kolana
*zgryz klapkiem
*leżenie na poduszce na czas
*pływanie asynchroniczne z klapkiem w zębach
*wyrywanie kolczyka z ucha Pańci w trzy sekundy
*sikanie na sprzęt domowy, tak aby Państwo się nie zorientowali
*popychanie nosem żuczków
*pilnowanie piwa Pana

Uznaliśmy, że pilnowanie piwa Pana, z racji fotogeniczności Mopika i determinacji z jaką piwa pilnował nadaje się na zdjęcie konkursowe. Wszystkich tu zaglądających zachęcam do wzięcia udziału w głosowaniu jeśli się Wam nasz Mopek vel Mopik podoba.
Jego numer to 9.



A oto i inne fotki naszego pupila


Pozujemy w mleczach

Coś się dzieje na wsi?
Jestem modelem


No, co? kanapa mnie uwiera w brzuszek.....


Dobrze, że mi ten szezlong zrobiliście, trawa taka zimna....

Ach, trochę gimnastyki z rana nie zaszkodzi...


Oj daj mi ten kołeczek, czy ja muszę tak skakać?

Co ta Pańcia tu zostawiała?


Oj, nie chce mi się wstać z tej koniczynki.


Teraz opalam prawy boczek...

Ojej, ojej co to takie białe z nieba leci??
Skoczyć nie skoczyć?
Skoczyłem, ratowałem Pańci klapek.


Jejciu jak gorąco!!!!

No, nie ruszę się przecież.....


Co to takiego jest?

Czy tam daleko też są Mazury?


Gonię Pańcię, gonię......


Zimno w łapki, zimo....

Zamieniam się w wampirka, o widzicie, kły już mam...


Tosiu, czy Ty mnie kochasz? Powiedz coś...


Pobujam się troszkę, a potem pójdziemy na spacer?

Coś mi się zdaje, że tu była kiełbaska....

 No, co jest? Chodźcie prędzej, długo będę czekał?



Mopik okupuje moje kolana i zagląda do laptopa, wygram, nie wygram - sądząc z wyglądu mordki tak chyba sobie myśli. Głosowanie już od 15 października, pamiętajcie o Mopiku:))))
Dziękujemy pięknie za każdy głos.:)))))


P.S.

Umbrelka uzmysłowiła mi, że powinna tu być jakaś kiełbasa wyborcza, tak więc, będzie, będzie. Co to za wybory bez kiełbasy?
Ogłaszam, więc, że jeśli Mopek vel Mopik wygra konkurs, spośród wszystkich, którzy w komentarzu napisali, że głosują na Mopka będziemy z Mopkiem losować upominek, mojego oczywiście wyrobu. Dodatkowo dla Wszystkich umieścimy kolejny post o kąpieli Mopka bogato ilustrowany zdjęciami i przemyśleniami, co on o tych kąpielach myśli.

Czy taka kiełbasa wyborcza może być?