U mnie wyłażą spod domku.
Najpierw tam siedzą ciuchtko i kiedy nikt nie widzi, najczęściej kiedy zapadnie zmrok wyłażą, żeby dobrać się do psiej miski, albo tego, co Mnemo specjalnie już teraz zostawia. Czasem tak się w nocy tłuką po tarasie, że budzą człowieka.
Bywa, że toczą jakieś bójki, bo nawet wrzeszczą na siebie przeraźliwie. Myślę, że to Dziurek przegania białego, nocnego gościa. Znają się dobrze, bo to Puszek, ten sam, który nie daje spokojnie Dziurkowi zjeść, kiedy tamtem pojawia się w ich wspólnym domu. Puszek leje wtedy Dziurka niemiłosiernie.
Ale u mnie, czyli na terenie Dziurka, Puszek jest bardzo ostrożny.
Na początku bał się wyjść spod domku, choć chęć napełnienia brzuszka była ogromna. Czekał na miseczkę, którą mu wsunę pod schodki, a na Mopka strasznie, po kociemu burczał. Mnie też nie pozwalał się dotknąć. Łykał w pośpiechu i uciekał.
Aż pewnego dnia wyszedł ze swego ukrycia, zjadł, a ja nawet mogłam być w pobliżu i kot nie uciekł.
Teraz już nawet pozwala się pogłaskać podczas jedzenia. Wtedy czuję te opite, jak bąki kleszcze na szyi. Nie burczy już też tak strasznie na Mopka.
Ciekawe, czy dojdzie do takiej komitywy, jak Dziurka z Mopkiem?
Zażyłość jest już na takim etapie, że jeden zajmuje jedno kolanko pańcia, a drugi drugie...
Dziurek jest wyluzowanym kotem, bardzo wyluzowanym. To kocicsko ma super charakterek, z jednej strony zaczepny, odważny, zadziorny, a z drugiej strony przymilas i pieszczoch. Nie można go nie lubić.
Co będzie, jak one wszystkie zaczną wyłazić spod schodków?
Wiecie mam okropny dylemat z tymi kotami.
Może ja nie powinnam ich karmić, uczyć do zawsze pełnego brzucha, spania na poduszkach, włażenia do domku, tak, jak Dziurek, który już sobie wchodzi na górkę i śpi na łóżku.
Oba te koty mają przecież dom, przychodzą do mnie, bo tutaj dostaną jeść pod dostatkiem. Rozepcham im żołądki, oduczę łowienia myszy i polowania, a potem sobie jesienią pojadę...
Może jednak nie powinnam ich przyzwyczajać do siebie?
A z drugiej strony myślę sobie, że skoro Puszek przeżył 2 zimy, a Dziurek, jako młody kotek już jedną to i kolejną przeżyją...
Przecież mają dom...































