piątek, 25 stycznia 2013

Historia małego bocianka

Na granicy dwóch posesji rośnie duży jesion. Ma kilkadziesiąt lat, gruby pień i rozłożystą koronę. Rośnie tak blisko domów, że zagraża ich bezpieczeństwu. To jedno z ostatnich dużych drzew we wsi, reszta już dawno wycięta. Przyszła nowa moda, wycięto drzewa, bo śmiecą jesienią, w ich miejsce posadzono tuje szmaragdowe i inne iglaki, albo i nic nie posadzono. Podobnie rozprawiono się z krzakami bzów i jaśminów, w których kiedyś tonęły domy. 
Graniczny jesion i drugi, jego brat zapewne, rosnący w głębi obejścia uniknęły smutnego losu innych drzew. Jednak, coś trzeba zrobić z tą olbrzymią koroną, co będzie, jak przyjdzie burza i przewróci kolosa? Wyciąć takie piękne drzewo? Nie, można przecież zmniejszyć koronę. Pewnego dnia przyjechała ekipa i sprawnie obcięła potężne konary. W samą porę, bo jakoś zaraz niedługo przyszła wczesna, potężna burza, która zrzuciła bocianie gniazdo z drzewa nad glinianką. Młode nie zdążyły się jeszcze wykluć. Bociany musiały szukać innego lokum, wybrały na nie słup elektryczny i nie było to dobre miejsce. Słup znajdował się na przeciwko właśnie, co ogolonego z gałęzi jesionu. Przyjechali panowie z zakładu energetycznego, założyli platformę na drzewie i przenieśli tam budowane na słupie przez bociany gniazdo. Bocianom spodobał się nowy dom, choć jest nieprzyzwoicie blisko ludzi. 
Szybciutko dokończyły budowy gniazda i złożyły jajka. W innych gniazdach już zaczynały wykluwać się młode. Pewnie dlatego też, niedługo po wykluciu swoich piskląt wyrzuciły jedno z młodych. Nie zdążyłyby wszystkich wykarmić i przyszykować się do odlotu w sierpniu. 
Cud, że mały przeżył upadek z wysokiego drzewa i, że nie pożarły go koty, nim znalazła go ludzka mamka. 
Bocianek otrzymał łóżeczko z plastikowej miski, wikt i opierunek. Z tym ostatnim było najwięcej roboty, bo mały sadził paskudnie cuchnące kupy, z częstotliwością wystrzału z karabinu maszynowego, choć starał się wystawiać kuperek za miskę. Łykał też podtykane kąski i klekotał na widok zbliżającej się ręki z jedzeniem. Zanim kleknął odginał łebek w tył, jak prawdziwy dorosły bocian. 
Miska z boćkiem stała w nocy przy łóżku ludzkiej mamki, bo skoro nastawał świt to mały zaczynał klekotać i dopominać się jedzenia. Chciała nie chciała musiała podać jedzonko. Po jedzonku mały słodko zasypiał śniąc zapewne o gorącej Afryce.


 Co dziś na obiad?
 To było za mało. Proszę więcej!
 Chusteczkę proszę, coś mi się do dziobka przyczepiło.
 Podrapiesz mnie po łebku?
 O jakieś kiełbaski?
 Teraz mi nie przeszkadzajcie, śpię przecież.
No widzisz piesku, będziesz miał skrzydlatego pzryjaciela.
 Co mi tu podtykasz?
 Oczy mi się zamykają, będę teraz spał.
O tak mi dobrze.
 Rodziciele.
P.S.
Bociany,  już na początku lutego wraz z nadejściem pory deszczowej wyruszają z Afryki Równikowej i Wschodniej w kierunku Starego Lądu.  Po pokonaniu Tanzanii, Republiki Środkowoafrykańskiej, Sudanu i Egiptu w ostatnim tygodniu lutego i na początku marca przelecą ponad Izraelem, Turcją i Grecją, wkraczając tym samym do Europy. Większość zacznie przylatywać do Polski około 22 marca, bo jest to data ustalona według średniej wieloletniej. Najpóźniejsze przyloty bocianów są spodziewane do połowy maja. Dla bocianów sygnałem do opuszczenia Czarnego Lądu są zbliżające się z południa chmury deszczowego monsunu. W momencie, kiedy zaczyna padać deszcz, bociany masowo wylatują w stronę Europy. 
Czyli boćki już naprawdę szykują walizki :)

30 komentarzy:

  1. super! mam nadzieję, na dalszy ciąg historii
    całuski

    OdpowiedzUsuń
  2. jaki słodki bociek. Mi się kiedyś marzyło, zeby mieś przy domu bocianie gniazdo. Zachwyciłam się u znajomego, ze takie to sielskie anielskie. Sprowadził mnie do pionu pytaniem: "czy ty wiesz jak one srają? " ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,tak brama wjazdowa, która jet tuż pod drzewem jest biała od kup. Po drzewem lepiej nie stawać:)

      Usuń
  3. Jestem pewna, ze walizki pakuja!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dwóch zadań, początek lutego wkrótce.
      Serdeczności:)

      Usuń
  4. I co dalej ??
    Czekam niecierpliwie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówiłam! Mówiłam, ale nikt mi nie wierzył! Widzisz, Kretowata?! I co dalej z bociankiem? Mam nadzieję, że happy end.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Kretowata ma układy z monsunami to nie przylecą:)

      Usuń
    2. Tionkuju aluzju ja poniała;))))
      Niech się pakują co prędzej, bo ja też umiem zabukować lot do Egiptu;))))

      Usuń
  6. wow! niesamowite! właśnie co dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połykał kurczaka i wątróbkę, był coraz większy, stawał na nóżkach i klekotał, klekotała, jak szalony.....

      Usuń
  7. Będzie dalszy ciąg historii długodziobego? A one w tej Afryce już szykują klamoty do waliz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czy on był długodzioby, czy długodzioba?

      Usuń
  8. Ludzie!!! Przyleciała do mnie taca! Jest taka śliczna, że nie mam słów. Będę ją tylko pokazywać, bo mi szkoda, żeby talerze na niej nosić. Cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę, a co! Moja siostra będzie następna, idę o zakład.

    OdpowiedzUsuń
  10. a prany w całości też był? jak się tym cuchnącym czasem umazał? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie, ale micha i podkład, co rusz. Starał się wystawiać kuper za miskę, ale nie zawsze mu się udawało:)

      Usuń
  11. Niezły suspens nam tu robisz.

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam bociany, dawno żadnego nie widziałam
    czekam na dalszy ciąg historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troszkę, troszkę i przylecą:)
      Chyba jednak muszę napisać, jak to było dalej....

      Usuń
  13. Myślałaś, że zostawisz to ot, tak? Że zadzierzgniesz i porzucisz?

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawaj tego bociana, dawaj dalej!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)