Idąc za ciosem majowych atrakcji mazurskich, pewnego lata wybraliśmy się na wycieczkę po okolicy.
Któż mógłby się tego spodziewać, że w Kadzidłowie, dokąd trafiliśmy, nie dość, że naciągną nas na dychę na lewym parkingu, to jeszcze za niepozornym płotem przygotują dla nas atrakcję, która okaże się być hitem letniego sezonu, mogącym bez kompleksów konkurować z takimi przebojami srebrnego ekranu jak “Love Story”, “Przeminęło z wiatrem” czy “Rozważna i romantyczna”. Na początku słysząc zza płota odgłosy sądziłam, że jacyś mili panowie pod dobrą już datą próbują nawiązać konwersację. Po rozchyleniu krzaków okazało się, że przerwaliśmy słodkie tête-à-tête rogatej parze.
Scenariusz oparty jest na wydarzeniach autentycznych i z góry uprzedzam, że śmiech nie jest udawany, a groźba mojego posikania się w majtki omalże nie doszła do skutku.
W domu zostawiam pachnące jeszcze świeżością ostatnie moje kuchenne wytworki dekupażowo-chorobowe, które rzutem na taśmę dziś dokończyłam. Bo jutro razem z poranną zorzą muszę wstać i udać się w kierunku informacyjnego szumu.
Chlebak.
Skrzynka na przyprawy, walające się dotychczas po różnych koszyczkach.
Koszyczek na pierdółki
Tym optymistycznym akcentem kończę chorobowe leniuchowanie i wzmocniona nieco nalewką czosnkowo-miodowo-cytrynową, tudzież nacieraniem się gęsim smalcem leczącym ponoć upierdliwy bronchit, udaję się jutro podjąć moje zwykłe syzyfowe czynności.
P.S. Do Hany puszczam oczko:)
Trzymaj się na tym swoim pracowniczym przyczółku.
OdpowiedzUsuńAmory rogatych boskie.
Dekupaże kocie śliczniaste.
A mnie dopada jakaś dziwna niemoc, nie przeziębienie czy grypa. Nie mam sił na nic zupełnie. Pozdrawiam serdecznie
Rogata, a Twoje owieczki też się tak zalecają? Bo ja pierwszy raz takie amory widziałam i słyszłam.....
UsuńTo, co Cię dopada to pewno przesilenie zimowe, siedzę tydzień w domu i też nie jestem zwarta i gotowa do jutrzejszego....
UsuńRogata, globus masz wiosenny, na bank. Mam takie same objawy, zwłaszcza rano. Mozolnie wychodzę z dusznych oparów snu i majaków jakichś. A jak już jestem mniej więce4j w przytomności, to już jest południe i nazad zasypiam.
UsuńNie mogę amorów zobaczyć/wysłuchać! Nie otwiera! Cholera jasna, niech mi ktoś pomoże!!! Czy jest na sali lekarz???
UsuńCzekać chwilę, się zbuforuje......
UsuńA gdzie tam! Zainstaluj brakujące wtyczki - mówi. Jak próbuję instalować, to wszystko się zawiesza w cholerę. Za cienka jestem.
UsuńFlasza ni mosz?:(( dam może mailem.....
UsuńMoże i mam, ale nie wiem, chociaż wątpię. Po konfiguracji wszędzie mam jakieś blokady anty wszystko i wszędzie inne hasło. Zwaryjuję.
UsuńOj nie Ty cienko ino może net cienki, poszło mailem, ale tyż nie wiem, czy do rady.
UsuńDobra, dzięks, jutro popróbuję, Mój mi pomoże, bo ja szybko cierpliwość tracę, a on mnie mityguje. Poza tym biegły, w każdym razie bieglejszy jest w te klocki. A że net cienizna, to inna sprawa. Ledwo ciągnie, sygnalik jak dzwonek przy rowerze, ale jakoś się turla, chociaż bez fajerwerków. Do czekania, aż otworzy, już się przyzwyczaiłam.
UsuńA ja jutro "ostatni raz" do pracy przed tygodniem "luzu", bardzo pozornego;) Melancholię szlag mi dziś trafił, o czym - mam nadzieję - zdążę jutro napisać przed wyjazdem do pracy;) Nakupiłam witamin, żelaza, wapna, magnezu, bakterii w kapsułkach, suszonych ziół a'la Klimuszko, oleum w złotych oczkach i magiczne różowe tabletki - jakby to wszystko razem połknęła niechybnie miałabym więcej "werwy";)) Pozdrawiam, dasz radę jutro - ja też zawsze daję, a potem, gdy opada ze mnie ta miejska maska, dopiero sobie choruję;)
OdpowiedzUsuńJak Twoje magiczne różowe są takie same jak moje różowe, to już reszta wydaje się być zbędna:))
UsuńJa tam nie wiem, moje magiczne są białe!
UsuńBiałe, różowe, brązowe,wsio jedno, grunt, że skład podobny:)
UsuńMnemo, odpuszczam oczko!
OdpowiedzUsuńCzosnkowym aromatem zabijesz ich jutro! I pocieszka: tylko trzy dni i już łykend!
Nikt się nie zbliży:) Ale czy przypadkiem o to mi nie chodzi?
Usuńdzięki za uśmiech! a dzwieki rzeczywiście extra!
OdpowiedzUsuńmiłego dnia mimo....
A pochuchaj im tam na lewo i prawo! A dołóż z en face! I z profilu!
OdpowiedzUsuńI zapomniałam zachwycić się dekupażem. Piękne akcesoria. Te koty są śliczne! Przyprawy trzymam w ukryciu, w paskudnym, plastikowym pojemniku. Fuj.
OdpowiedzUsuńCo te kobity z kurmi spać chodzą, czy co? Gdzie są wszystkie?
OdpowiedzUsuńTokoż takie miałam i wyciepłam:)
UsuńNo widać ta melancholia i słabość zimiowo je najszła. Mnie pewnie jutro dopadnie:(((
Powodzenia jutro w pracy, to tylko w koncu 3 dni i juz weekend... Te skrzyneczki z kotami sa BOSKIE!!!! A kozie amory przekomiczne, ale ona cos nieczula byla...
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie spie i jeszcze troche nie bede:) A z przesileniem wiosennym cos jest na rzeczy, czlowiek jakis otepialy chodzi i zmobilizowac sie trudno do czegokolwiek.
Zdrowka zycze!
Mika
A na koniec mu uciekła:)
UsuńWiosny nam trzeba dziewczyny, ot wszystko.A tak, albo melancholia, albo globus, albo mentalny i fizyczny niedowład......
Rozumiem ,że pan namawiał panią :-)))
OdpowiedzUsuńŚwietne te koty na skrzyneczkach :-)
Dziękuję Krysiu:) Zakociłam w taki sposób kuchnię)
UsuńPan namawiał Panią, ale mu zwiała, nachalny był i skubał ją za mocno w szyję:)
Melankolija dawno mnie najszła, dlatego o bocianach nawijałam - dla niepoznaki. I skutecznie, bo nikt się nie połapał. Myślały wszystkie, że coś mi doskwiera, a to taka ściema była. Jutro w robocie wycisk dostaniesz, o melancholii zapomnij.
OdpowiedzUsuńDzięki Bogu, Mika, ratujesz honor domu.
Bacz Hana, że idzie silny wiatr, wczoraj już pizgało w Irlandii, a jak wiater wieje to ludziska drażliwe, smutne i jeszcze do tych bocianów tyla czasu......
UsuńCo Ty mówisz? Wiater? Nienawidzę wiatru najbardziej ze wszystkich okoliczności przyrody! Boję się go! Coś jest na rzeczy, bo nie przy zmysłach jestem od samego rana.
UsuńOddalmy się zatem na spoczynek, może zasnę,zanim się wiater rozhula. Dobranoc!
Wiater toleruję tylko w upał, jak już oddychać ni ma czym. Inny, jak mi tak fizgo po oczach włosami doprowadza do szału.......
UsuńHonor domu Mnemosyne oczywiście. Chyba jednak powinnam udać się na spoczynek.
OdpowiedzUsuńSię tyż udom, bo jak mi jutro te poranne zorze w ślepia zaświecą..........
UsuńDzieki za dobre slowo, na melankolie najlepsza nalewka domowej roboty. Wlasnie, moze sobie zaaplikuje na dobry sen, z czarnej porzeczki mam. U mnie halny i ciapa.
UsuńDobranoc wszystkim
Mika
Ha, ha , przeczytałam halny i cipa:)I się zastanawiam co za jedna:)
UsuńZapewne niejedna...
UsuńMika
Zaaplikuj sobie, dobry pomysł. Ja aplikuję winko od jakiegoś czasu. Dla zdrowotności oczywiście. U nos tyż glajda. Pa!
OdpowiedzUsuńTu to samo.kałuże i siąpi. Brrr
UsuńOtworzyłaś Hana?
UsuńMotyw kocia z koszyka na pierdółki jest nie do pobicia! Przesłodki:))
OdpowiedzUsuńNo to dobrej energii życzę, Kochana i naprzód :)))
A dziękuję, dziękuje:)
UsuńJak już wpadasz w kierat to ciągniesz:)
Mam nadzieję, ze uśmiech wywołany filmikiem nie opuści mnie do końca dnia :-)
OdpowiedzUsuńTwoje chorobowe wytwory cudowne.
Ja się prawie posikałam, ale ja to widziałam na żywo:)
Usuńjest przepiękna!!
OdpowiedzUsuńJak było w hucie po słodkiej przerwie?
OdpowiedzUsuńZadziwiająco spokojnie:) Chyba czosnek zadziałał!!
UsuńTylko kilka pytań i faworki na dzień dobry:)
Wytopu surówki nie było? Skoro chrust tylko? (u nasz faworki to chrust).
UsuńNie było:) Spokój, aż dziw!! Jeszcze dalej pójdę faworki to chruściki :)
UsuńI wychodzimy na dwór, a nie na jakieś pole!
UsuńNa "pole" to w Krakowie, tu to mówią, że byli " na dworzu", a ja, jak pierwej, od zawsze byłam "na dworze, idę na "dwór" I zdaje się, że to jest poprawnie:)
Usuńja myślałam, że u mnie dużo kotów!
OdpowiedzUsuńdo piet ci nie dorastam:)
Twoje fajniejsze, bo grzeją:)
UsuńZnalazły się zguby?