czwartek, 10 stycznia 2013

Nowy telefon i nagroda.

Mam nowy telefon, tzn. leży już ze trzy tygodnie, ale bałam się go ruszać, takie to mądre bydle. Gdyby nieoceniona pomoc mojego zmyślnego i cierpliwego małżonka pewnie nigdy bym go nie uruchomiła. Toż to urządzenie ma w sobie  więcej niż mój lapcio. Nie odważę się wymieniać, co on tam takiego ma,  bo zwyczajnie nie zapamiętałam,ale uwierzcie mi na słowo cuda, cudeńka. Na ten przykład dostęp do netu i to jaki dostęp!!! Gadam do telefonu np. de-kupa-że i wyświetla mi od razu mojego bloga!!! Wygodne, bo zanim wyjmę okulary, wcisnę, a raczej przesunę jakiś tam pulpit i dostanę się do wyszukiwarki to już po jednym słowie mogę buszować w necie. Teoretycznie oczywiście, bo nie sądzę, abym nagminnie z tej atrakcji korzystała. Ma też wgrany taki programik zwie się jak nasz/ słowacki? zbójnik, co to go za "ziobro" powiesili, a ostrzega przed patrolami, radarami, korkami, nawet nieoznakowanymi samochodami lotnej policji drogowej, no cudo wprost. Bydle takie mądre, że zapisuje trasy, kilometry. Dotykasz paluchem, ciągniesz  upuszczasz, nie ma żadnego klikania po klawiszach. Ciekawe jak go można zepsuć, bo poprzedni załatwiłam śrubokrętem, łatwiej mi było trafić w klawiaturę niż paluchem, a rzecz działa się po ciemku w Kaczorówce, gdzie wiadomo prądu niet. No i coś tam rozkalibrowałam czy rozmagnesowałam, nie wiem, fakt, że jak stukałam w " A "to wyskakiwało "M", albo "Z",aż w końcu całkowicie odmówił posługi. Co on tam jeszcze ten mój nowy telefon ma, dowiem się pewnie w czasie najbliższych paru lat. Czuję się jakbym nosiła w torebce Wielkiego Brata, który czuwa! Nawet się go trochę boję, dlatego moją "różową landrynkę", kupioną za psi grosz po załatwieniu poprzedniego telefonu śrubokrętem, zapakowałam w woreczek i odłożyłam do szuflady. Tak na wszelki wypadek, jakbym się za bardzo tą balszają techniką zmęczyła.

Ostatnio leniwe czasy u mnie, ale co tam pozwalam sobie i przedłużam świąteczne lenistwo, w końcu "jestem tego warta".
 Przez to lenistwo i egipskie ciemności od 15:00, a o tej godzinie to ja jeszcze obowiązki służbowe wykonuję, nie sfociłam (dlatego jest link) książki, pt. "Kleo i ja", którą dostałam za zdjęcie od patrona honorowego, z blogu mojkotija. Zdjęcie przesłałam na konkurs u  Jasnej 8 . Bardzo Ci Beatko jeszcze raz dziękuję za takie wyróżnienie.


Żeby sobie polepszyć humor i zapomnieć o paskudnej pogodzie, którą dziś mamy za oknem przejrzałam zdjęcia z wakacji i trafiłam na takie oto zdjęcie mojego słodziaka pogrążonego w błogostanie!!!
Jeszcze troszkę, troszkę i moja psina, a obok ja, tak właśnie będziemy sobie na słoneczku w Kaczorówce leżeć :)



Smutne to, że nie wszystkie psiaki mogą tak beztrosko się wylegiwać na słoneczku, i mieć spokojne i syte życie, dlatego przypomnę o spontanicznej akcji, która ciągle trwa, a o której pisałam tu. 

I tym akcentem kończę dzisiejszy dzień, dobrej nocy Wam wszystkim życzę:)

15 komentarzy:

  1. Może chociaż na privie zdradzisz markę tego cuda:)))) Rozumiem Twoje rozterki.Jak się "przesiadałam" na dotykowy, to ten stary nosiłam w kieszeni na wszelki wypadek przez parę miesięcy:)))
    Przepraszam, ze ominęłam poprzedni post. Zrobiłam to celowo, bo.....mam nadzieję, ze zrozumiesz.
    Buziaki.
    P.S. Wysłałam konkursowe zwierzaki na Jasną8 :))
    Gratuluję Ci nagrody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz Ci napiszę.
      Snowku nie trzeba się tłumaczyć, wszystko rozumiem.
      Ja też mam zdjęcie psa i kota i też wyślę. Czasem do Kaczorówki przychodzą kotki......

      Usuń
  2. Gratuluję telefonu i nagród.

    Myślę, że tego śrubokrętem lepiej nie obsługiwać ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o tym u Kretowatej. Lubiłam bezdotykowy, dopóki nie zareagował na zimne paluszki w kluczowym momencie... Ale, co tam, wiosna idzie, w sklepie pojawiły się prymulki!

      Usuń
  3. ze śrubokrętem na telefon? jesteś niemożliwa:D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię wymieniać telefonów ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem mniej się złościłam, bo mi wszystko zainstalowano i wytłumaczono, zwykle wściekałam się kilka dni, aż się przyzwyczaję:)

      Usuń
  5. Ja kocham mojego "klapkowca", ale już jest bardzo oldskulowy, jak mi niedawno powiedziała jedna taka cwaniara przed maturą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dla nich wszystko, co ma już parę tygodni jest oldskulowe.....

      Usuń
  6. przede mną też wymiana telefonu... troszkę sie boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię ich zmieniać, bo się raczej przywiązuję do rzeczy..

      Usuń
  7. dlatego właśnie nigdy nie zechcę nowoczesnego telefonu. niepotrzebne mi cuda. telefon jest do rozmawiania, ewentualnie fotografowania. i na tym sie według mnie jego rola kończy, uściski:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)