sobota, 26 stycznia 2013

Co się stało z bociankiem?

Bocianek szybko rósł, stawał na nóżki i machał skrzydełkami. Miska zaczynała się robić za ciasna. Ludzka mamka, którą była moja siostra, poinstruowana przez weterynarza, opiekowała się bociankiem, jak niemowlakiem. Często chciał jeść i jeszcze częściej fajdał w "pieluchy". Już sobie wszyscy wyobrażali, jak bocian, wykarmiony ludzką ręką, będzie biegał za ludźmi,wyżerał kurom jedzenie i spał z nimi w kurniku. Niczym w " Kajtkowych przygodach" Kownackiej.
Chciałam Wam opowiedzieć tylko tą milszą część historii o bocianku, bo niestety jego historia nie zakończyła się happy endem. Cudownie  uratowany  po upadku z wysokiego drzewa, nie pożarty przez koty, przez jakieś 2 tygodnie rozwijał się doskonale. Nagle, pewnego ranka nie obudził siostry klekotem, jak zwykle, podtykanych kąsków nie chciał jeść, słabł z godziny na godzinę. Dalej już wiecie, jak było.........
Tak widocznie miało być, że nigdy nie zobaczył gorącej Afryki. Szkoda prawda?

Żeby nie zakończyć tak całkiem na smutno, to wstawiam znaleziony w necie obrazek. Pewno tylko żaby nie żałowały, że tak się zakończyła historia małego bocianka.

fallenann:

Frogi, Adam Peringer.
Bo grunt to trzeźwo patrzeć na świat, niezależnie jak piękny by się nie wydawał.

P.S.
Nie zawsze się takie historie źle kończą. Kilkanaście lat wcześniej, nie ma z tego okresu zdjęć niestety, przyniesionego do domu, ślepego jeszcze kotka, znajdę, którego ktoś podrzucił na teren zakładu, gdzie pracowała moja druga siostra, wykarmiła suka ratlerka. Suczka miewała ciąże urojone,a  wtedy miała normalną laktację. W takim to czasie właśnie został znaleziony kotek. Suczka przygarnęła go jak swoje dziecko i wykarmiła. Szkoda, że nie było wtedy aparatów cyfrowych, dziś miałabym fantastyczne zdjęcia psa karmiącego kota i mogłabym startować w przesympatycznych konkursach w Klubie Kota Jasna 8 z nadzieją na wygraną:))
Wygrzebałam z archiwów stare zdjęciu suczki, oto bohaterka,miała na imię Lala.



36 komentarzy:

  1. Widocznie nie jest łatwo bociankowi zastąpić mamę ...
    Ale historia mamy ratlerka jest niesamowita :-)
    Szkoda,że nie było wtedy takiego łatwego dostępu do aparatów ...

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo ja również bardzo żałuję bo widok tej zastępczej mamy byłby niesamowity.
    Z tymi bocianami to jest tak - ptaszyska wyrzucają z gniazd swoje słabsze i chore dzieci i w ten sposób robią selekcję, zostawiając najsilniejsze. Co poradzisz, taka natura.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, domagałam się dalszego ciągu, to mam. I wcale mnie nie pociesza, że natura taka. Trochę mi to zrekompensowała historia suczki Lali, a ona właśnie wbrew naturze! Aż boję się spytać, co stało się z kociakiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. założę się - kociak zrobił sobie z pieska personel, bo taka ich natura:)))

      Usuń
  4. Kotek wyrósł na kocurka, albo kotkę już nie pamiętam i żył sobie długo i szczęśliwie.Wyglądało to rzeczywiście rozczulająco, ona taka łysa pod brzuchem i ten kotek pompujący łapkami mleczko. A jak jej wyłaził z koszyka to ona go w zęby i dawaj nazad do koszyka. Miała taki instynkt, przygarniała co rusz jakąś sierotę, nawet małe kaczuszki próbowała zanosić sobie do koszyczka i mojego chomika.
    Sama była znajdką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, ulżyło mi. Piękna historia. Masz jeszcze coś w zanadrzu? Tylko żeby happy end był!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zaczętą notkę o psach w moim życiu......opiszę wszystkie od samego mojego urodzenia:)W przewadze kończyły się szczęśliwie:)

      Usuń
  6. A ja miałam sowę, którą dziadek wykarmił pipetą, a potem myszami;) Wróciła do lasu!!!! Odwiedzała nas potem;) Zadziwiające, że dziadka ledwo pamiętam, ale tę sowę doskonale;)
    Natura prawie zawsze wie, co robi, dura lex, sed lex...
    A komiks nas rozbawił do łez;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawy przypadek, sowy rzadko się widuje, bo to nocne ptaki i takie tajemnicze. Mój Mopek jak zarośnie futerkiem to przypomina sówkę:)

      Jakoś ten bociani temat nas się czepnął, a komiks w kontekście naszych rozmów o bocianach też mnie rozbawił:)

      Usuń
  7. Zapomniałam napisać, że i mnie komiks ubawił. U nas sowy latają często, nie dalej niż wczoraj wieczorem wielki ptak przeleciał w pobliżu okna - widziałam go z pokoju mimo ciemności na zewnątrz. Był naprawdę blisko. Mogła to być być tylko sowa, bo przecież nie orzeł? No, chyba, że bocian? Sowę latem widziałam też w dzień, drzemała (tak sądzę) na świerku, tuż przy domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak czekam na wiosnę. Mam obczajoną na Mazurach dziką łąkę nad rzeką, gdzie stoi ambona. Ja tam mam zamiar zakraść się świtem z aparatem i czekać na sarenki. Jak tam poszłam, kiedyś na spacer to sarny z trawy takiej do pasa tylko tak wyskakiwały. A na działkę wchodzą mi lisy i zające:)

      Usuń
  8. Tak Hana, na pewno bocian, a świstak siedzi i zawija w te sreberka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana w desperację wpadła, ona tak chce tej wiosny, że nocą ma zwidy:) Mogłam Ci na tej tacy bociana przykleić:)

      Usuń
  9. No i się wzruszyłam przy wyobrażeniu sobie suczki karmiącej kociaka

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wiedziałam, że tak będzie! Zwidy! A kto poleciał do Przygodzic w gniazdo bocianie zaglądać?
    Z bocianami będzie druga taca, nie wywiniesz się.
    Kretowata, coś Ty, świstaki nie latają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ożesz, się wpakowałam.Nie widziałam serwetek z bocianami, inne ptaszki owszem, ale bociany?

      Usuń
  11. Na lisa kiedyś zrobiliśmy żywołapkę, a dlaczego i co się w nią złapało, to długa historia. Dwa lata temu, przez całe lato mieszkał u nas zając zwany Henrykiem. Pies mu nie przeszkadzał.

    OdpowiedzUsuń
  12. on pewnie był tak słaby, ze i karmienie ludzką ręką nie pomogło. szkoda, bo bocian to takie sympatyczne ptaszysko.
    a mamcia ratlereczka - cudowna. czasem te ciąże urojone jednak sie przydają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, bo na początku nic mu nie było, nawet nic nie miał złamanego od tego upadku.

      Usuń
  13. Szkoda bocianka. A sunie często "robią" za mamki. Nasza Mróweczka była zastępczą mamą dla króliczków. To były czasy "Zwierzyńca", do którego wysłaliśmy nawet fotki "mamy" i dzieci.
    A żeby tak w temacie karmienia pozostać donoszę, iż Rachel II. powiła trojaczki. Dziś przybyła mi szóstka jagniąt, póki co. Nie mam na nic czasu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero historia!!
      Czytałam, o tym, że wrzosówki, tzn.maciorki wrzosówek (tak się nazywają samiczki?) mają często ciąże mnogie, ale myślałam, że dwa dzieciaczki, ale aż trzy? Masz kupę roboty, ile to już razem tego przychówku?
      Wolontariat by Ci się jakiś przydał do pomocy:)
      Buziaki

      Usuń
    2. Spora gromadka, nie dziwię się, że czasu brak:)

      Usuń
  14. Gdybyś Rogato była bliżej, miałabyś mnie na karku codziennie. Ale to nie tak znów daleko. Pokaż zdjęcia, bo kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  15. Przedszkole - teraz Rogata idzie poczytać bajeczkę i zaczyna w te słowa (umiem jeszcze na pamięć!): "Duo amici, qui per montes iter faciebant, subito procul ursum appropinquantem cospexerunt..." - dobranoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ke pasa? Tłumacz, co z tymi przyjacielami....mnie tam bajki o kogutku i wilku opowiadali. A Rogata łowcom po łacinie?

      Usuń
    2. No jasne, poczytaj u Niej na blogu) A to jest po prostu bajeczka o dwóch przyjaciołach, którzy wybrali się razem do lasu i spotkali niedźwiedzia (ursus po łacinie) i... na pewno resztę znasz, bo Mickiewicz niejaki o tym też pisał;)

      Usuń
    3. O tych prawdziwych, co poznajemy w biedzie:)

      Usuń
  16. Po przeczytaniu tego wszystkiego, wyszło mi na to, ze jakiś bocian wykarmił ratlerka, czy jakoś tak :))))
    Pozdrawiam Dziewczyny:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak i jak tak karmił to opowiadał bajki po łacinie:)

      Usuń
  17. no cóż- taki los...
    a suczka super... ale żeby chomika???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotka wykarmiła, a chomika to przygarnęła, jak wylazł ze swojego pojemnika. Zaniosła go do koszyczka i lizała, aż był cały mokry. Tak samo z małą kaczuszką.....

      Usuń
  18. Oj jaką historię tu opisujesz. Mimo Lali i tak się poryczałam. Szkoda i smutno mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)