sobota, 31 grudnia 2016
Szanowni Państwo.
Kończy się rok 2016.
Nie będę robić podsumowań, bo ani nic wielkiego nie straciłam, ani nic wielkiego nie zyskałam.
Najważniejsze, że jesteśmy razem, zdrowi , odpowiednio szczęśliwi, pod swoim dachem.
Bliskim złożymy życzenia, aby się wiodło, aby zdrowie było, aby szczęście dopisywało, aby był uśmiech i ani jednej łzy.
Wam, rodzinie blogowej, też życzę tylko dobrych dni, zdrowia i pomyślności. Tym, co się bawią szampańskiej zabawy, a tym, co zostają w domu przyjemnego wieczoru.
Nie będziemy dziś tańczyć, zrobimy to, co od kilku lat robimy. Zamkniemy się w domku, otworzymy winko i pobędziemy ze sobą.
Jedynym elementem sylwestrowym będą moje buty:)))
Do usłyszenia i zobaczenia w Nowym Roku!!
poniedziałek, 26 grudnia 2016
I po srentach...
Wybaczcie, nie lubię świąt.
I cieszę się, że się skończyły.
To skaza huciana, zawsze na straży, zawsze wszystko na ostatnią chwilę, w amoku.
Po kiego wuja? Żeby potem cierpieć z przejedzenia i zmęczenia?
Jedyny plus to pełna lodówka, starczy dobra, jak mniemam do końca tygodnia. Nie tknięty bigos, ryba po grecku, śledzidła różne, mięsa upieczone i jedna brytfanka ciasta.
No i plusem jest spotkanie rodzinne, bo tak normalnie to nigdy nie ma czasu.
Choinkę wyczarowałam na chwilę przed.
Tak samo, jak i ów wianek z jemioły na ścianę.
Ze względu na to, że bezczynność przymusowa mnie osłabia, wytargałam dziś Wu na spacer po lesie. Myślałam też , że "rozchodzę" pełne wnętrzności, co sie nie stało. To, co wetkłam w siebie na Wigilię jeszcze siedzi. Mimo atrakcji nocnych, czyli tego, co zwykle po obfitym jedzeniu.
A może ja jestem bulimiczką?
Spacer po pustawym Lasku Bielańskim pomógł na tyle, że oderwałam dupsko od kanapy. Pooddychałam wilgocią i popatrzyłam na jesienne widoki.
W lesie, jak co padnie tak leży. Bardzo dobrze, lasek przypomina złowieszczy las z horrorów.
Na powalonych pniach przyroda sama robi dekupaże.
Liściowe.
Oprócz dekupaży, na zwalonych pniach można wypatrzeć pływającego hipcia.
Mamy też opuszczone gnizadko, które wygląda, jak ptak z rozdziawionym dziobkiem.
Jakiś arysta wyrył swoje uczucie na kikucie starego drzewa.
A grzyby mają się dobrze. Obficie porastają zwalone pnie, przybierając fantazyjne kształty.
Obudziły się wiewiórki, widzicie ją? Zastygła tak na złamanym drzewie i siedziała taka osłupiała, bez ruchu.
I powinnam już iść spać. Zaczynam myśleć o zawartości lodówki, a to się źle skończy:)
Znowu pojadę do rygi...
sobota, 24 grudnia 2016
Życzę Wam...
Moi Drodzy,
życzę Wam zdrowych, spokojnych świąt. Odpoczynku (przyda się, co nie?), błogości, obżarstwa, cudnych prezentów i wszystkiego, czego Wam tylko do głowy przyjdzie.
Na chybcika skonstruowałam świąteczną choinkę, tą ze zdjęcia, a teraz biegnę ogarnąć ten aramgedon, który zrobiłam wczoraj przygotowując świąteczne przysmaki.
Sama się dziwię, że w jedno popołudnie mi się to udało.
Buziaczki, całuski i ściski.
czwartek, 8 grudnia 2016
Ubolewam, upycham, pokazuję.
Ubolewam, że moja wena jest ciężko chora i nawet, jak czasem się lepiej poczuje, to jest to, tyle, co oka mgnienie, nawet warsztatu rozłożyć się nie opłaca.
Cały majdan, tzn., deseczki, surowe kapliczki, częściowo skończone kapliczki, farby, kleje zalega w sypialni, dosłownie w każdym kącie. Sypialnia, jest wąską kiszką, aż 1,80 cm szerokości. Ja mam opracowane, jak się po ćmoku dostać do wyrka, ale WU, co i rusz zasunie w jakąś stertę i z bardzo brzydkim wyrazem na "K M" ładuje się do łóżka dziamiąc, że "to nie powinno stać w sypialni na przejściu". Oczywiście udaję, że śpię i się nie odzywam, ale w sumie to przynaję mu rację, no nie powinno, tylko, gdzie TO ma stać?
Sprzątnięcie przybytku Morfeusza do łatwych nie należy, bo przekładaniom klamotów z kąta w kąt nie ma końca. Na dodatek, w skutek tego braku weny, jak się okazuje nie tylko do rękodzieła, ale również sprzątania, nabyłam fatalnego nawyku upychania wypranych ciuchów do...Mopczynego koszyczka. Zrobiła się z tego spora sterta, wyłazi już zza łóżka. Postanowiłam to trochę poprzekładać, (czytaj poupychać głębiej) żeby przygotować chałupę na przyjazd siostry. Wielkie to święto, bo rodzina jakoś nie garnie się, jak kiedyś, latać w odwiedziny 300 km.
Wiecie, niby siostra, ale najstarsza, potem matce powtórzy, że najmłodsza na starość syfiarą się stała.
Upychając po głębokich kątach cały ten wątpliwy majątek natrafiłam na kilka swoich skończonych prac i pomyślałam, że pokażę je tutaj, tak, jak kiedyś pokazywałam, co też nowego naprodukowałam.
Idą święta, czas szukać prezentów, to może komuś się spodobają? A ja sobie uwolnię trochę przestrzeni.
Zapewniam, że nie jest to żadna chińszczyna, tylko "temy mojemy rencamy wyprodukowane".
Ostało się już niewiele:
Kapliczka z drewna bukowego, dość duża 50x20 cm. Najpierw była bejca, kolor "stare drewno", potem malunek Anioła - baby, z kotem na głowie i za pazuchą zrobiłam akrylami. Wsio lekko podlakierowałam. Ten lakier jest delikatny, taki do wnętrz, ale gdyby kapliczka miała zawisnąć w ogródku na drzewie pociągnę jachtowym, solidnie chroni przed warunkami atmosferycznymi.
Kolejną skończoną rzeczą jest skrzynka na klucze, w ładnym niebieskim kolorze, ozdobiona motywem z kaczką zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Obrazeczek jest spękany, jak malunki na starych obrazach. Taki trick, są od tego preparaty, ale spękania akurat pasują do tej skrzynki w klimacie retro. Skrzynka jest dość duża, klucze wiesza się w rzędach, w każdym po trzy pary. Jak za mało miejsca to jest jeszcze na dole mała szufladka.
.
No i ostatni tworek, to jest pudełko na chusteczki higieniczne z motywem kaczkowym (nie pytajcie dlaczego lubię kaczki, ale uspokajam, że to nie chodzi, o to, co wiecie...)
Pudełeczko, jak pudeleczko, tam, gdzie kaczki to kaczki, a tam gdzie ich nie ma to jest bejcowane na zielono (ciemno) drewienko. Oczywiście zabezpieczone wodnym lakierem.
Pudełeczko w ten zimowy czas może się okazać całkiem dobrym prezentem, wszak to pora katarków, kaszelków i zawsze przyjemniej wyjmować chusteczkę z ładnego pojemniczka niż brzydkiego kartonowego pudełka.
No! To tyle chciałam powiedzieć i pokazać.
Idę upychać dalej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















