Ubolewam, że moja wena jest ciężko chora i nawet, jak czasem się lepiej poczuje, to jest to, tyle, co oka mgnienie, nawet warsztatu rozłożyć się nie opłaca.
Cały majdan, tzn., deseczki, surowe kapliczki, częściowo skończone kapliczki, farby, kleje zalega w sypialni, dosłownie w każdym kącie. Sypialnia, jest wąską kiszką, aż 1,80 cm szerokości. Ja mam opracowane, jak się po ćmoku dostać do wyrka, ale WU, co i rusz zasunie w jakąś stertę i z bardzo brzydkim wyrazem na "K M" ładuje się do łóżka dziamiąc, że "to nie powinno stać w sypialni na przejściu". Oczywiście udaję, że śpię i się nie odzywam, ale w sumie to przynaję mu rację, no nie powinno, tylko, gdzie TO ma stać?
Sprzątnięcie przybytku Morfeusza do łatwych nie należy, bo przekładaniom klamotów z kąta w kąt nie ma końca. Na dodatek, w skutek tego braku weny, jak się okazuje nie tylko do rękodzieła, ale również sprzątania, nabyłam fatalnego nawyku upychania wypranych ciuchów do...Mopczynego koszyczka. Zrobiła się z tego spora sterta, wyłazi już zza łóżka. Postanowiłam to trochę poprzekładać, (czytaj poupychać głębiej) żeby przygotować chałupę na przyjazd siostry. Wielkie to święto, bo rodzina jakoś nie garnie się, jak kiedyś, latać w odwiedziny 300 km.
Wiecie, niby siostra, ale najstarsza, potem matce powtórzy, że najmłodsza na starość syfiarą się stała.
Upychając po głębokich kątach cały ten wątpliwy majątek natrafiłam na kilka swoich skończonych prac i pomyślałam, że pokażę je tutaj, tak, jak kiedyś pokazywałam, co też nowego naprodukowałam.
Idą święta, czas szukać prezentów, to może komuś się spodobają? A ja sobie uwolnię trochę przestrzeni.
Zapewniam, że nie jest to żadna chińszczyna, tylko "temy mojemy rencamy wyprodukowane".
Ostało się już niewiele:
Kapliczka z drewna bukowego, dość duża 50x20 cm. Najpierw była bejca, kolor "stare drewno", potem malunek Anioła - baby, z kotem na głowie i za pazuchą zrobiłam akrylami. Wsio lekko podlakierowałam. Ten lakier jest delikatny, taki do wnętrz, ale gdyby kapliczka miała zawisnąć w ogródku na drzewie pociągnę jachtowym, solidnie chroni przed warunkami atmosferycznymi.
Kolejną skończoną rzeczą jest skrzynka na klucze, w ładnym niebieskim kolorze, ozdobiona motywem z kaczką zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Obrazeczek jest spękany, jak malunki na starych obrazach. Taki trick, są od tego preparaty, ale spękania akurat pasują do tej skrzynki w klimacie retro. Skrzynka jest dość duża, klucze wiesza się w rzędach, w każdym po trzy pary. Jak za mało miejsca to jest jeszcze na dole mała szufladka.
.
No i ostatni tworek, to jest pudełko na chusteczki higieniczne z motywem kaczkowym (nie pytajcie dlaczego lubię kaczki, ale uspokajam, że to nie chodzi, o to, co wiecie...)
Pudełeczko, jak pudeleczko, tam, gdzie kaczki to kaczki, a tam gdzie ich nie ma to jest bejcowane na zielono (ciemno) drewienko. Oczywiście zabezpieczone wodnym lakierem.
Pudełeczko w ten zimowy czas może się okazać całkiem dobrym prezentem, wszak to pora katarków, kaszelków i zawsze przyjemniej wyjmować chusteczkę z ładnego pojemniczka niż brzydkiego kartonowego pudełka.
No! To tyle chciałam powiedzieć i pokazać.
Idę upychać dalej...
Aleś Ty utalentowana. Bardzo ładne dzieła. U mnie też zalegają różne wyroby. Jakieś czapeczki, kocyki i inne sryki. No i kosze pełne skarbów, czyli półproduktów.
OdpowiedzUsuńKoszyczki, walizki i pudełka z przydasiami, w pokoju u młodego. Jak się wyprowadzi zyskam powierzchnię i może się przestanę potykac.
UsuńAle Wyscie som obie pracowite. Mnie sie zupelnie nic nie chce i w ogole ostatnio jestem znowu w glebokiej dziurze i czarnej dupie.
UsuńNie lubię świąt. Ile razy można to samo. Znudziły mi się.
Usuńmasz racje! Ja rozpuscilam moich i od 30+ lat dostaja christmas stocking. Coreczce to wiadomo, co moge upchac do palkety, ale chlopom??? same bezuzyteczne rzeczy, palketki (obowiazkowo) i czekulady (obowiazkowo). W ub. roku dla dzieci wiekszych byla torba rzeczy, z ktorych czesc wyraznie Dla Niej i Dla Nieho, reszta (j/w) do wyboru i jedzenia. Przyszly ziec dostal tez i byl wielce zaskoczony. w tym roku obgadalam rzecz ze slubnym, ktory mowi, ze co roku dostaje to samo, ubieglorocznych cukierkow jeszcze nie przerobil, to sie ucieszylam, ze jednego mam juz z glowy, wiekszym dzieciom chyba wisi, zostala coreczka (i prawie juz zieciu). No i coreczka wpadla w gleboka rozpacz...ugielam sie i z prawie juz zieciem montujemy palkete dla niej, a z nia dla niego... Dzidzia, calkiem rozsadnie zreszta zauwazyla, ze dorbne kosmetyki, czekulatki, kosmetyczka, palketki, czekolada do picia, kubeczek, maseczka na oczy i ladny notes to ZAWSZE sie przydadza, ale po raz pierwszy zobaczyla jak strasznie ciezko jest montowac za niewielka kaske palkete dla faceta....no to dziecko ma! ale prawda - ile razy mozna to samo? podobno raz do roku mozna :))
UsuńMnemo - wiele chcesz za te dwa pierwsze? Pudelko na chusteczki mam.
a na fejsie jesteś? to Ci priw napiszę.
UsuńJa mam problem z prezentami też. Nie upycham w palketkę, ale chciałoby się coś ładnego dać, wywornego, a to niestety nie jest tanie. No i ja robię prezenty dla 5 dorosłych i 4 dzieci w tym dwóch wyrostków. Najmłodszej kupiłam wózek do lalek, średniej ładne ciuszki, chłopakom po koszuli, bo się zaczynają stroić, a dorosłym nie wiem....Wu dostał na urodziny słuchawki z zapowiedzią , że to na urodziny, mikołaja, pod choinke i na imieniny w lutym.
jasne, ze jestem jako krystyna thompson, przez zony Stefana mozna mnie na ten przyklad znalezc!
UsuńJeśli chodzi o lubienie świąt to od lat już nie lubię, bo ciągle przygotowania robię z wywalonym ozorem, nie chce mi się urlopu brać na sprzątanie to potem latam, jak poparzona. moja huta w wigilie pracuje.
UsuńPrzybij piątkę. Nie robię takich jak Ty rzeczy, ale cierpię na papieromanię i nagromadziłam kilka pudeł, plus książki nie mieszczące się w regałach. Od lat zbieram się za uprządkowanie i zamiast wyrzucać...przybywają nowe. Z tych zapasów, które mam kartek powstało by sporo.
OdpowiedzUsuńZapomniałam napisać, że bardzo mi się podoba kapliczka z kotem, ale żywcem nie mam gdzie powiesić....buuuu.
Usuńja mam ladne zeszyty i notesy...slabosc chyba dzielona przez wiele osob...i kurde - gdzie nie spojrze tam notesy, a ja notateczki zapisuje na podartych kopertach , tylach listow i rachunkow oraz podwojnie wydrukowanych zleceniach...notesow mi szkoda!!
UsuńRobię dokładnie to samo, choć w związku z nową funkcjo w hucie mam notes, gdzie musze wsio notować, co mi potrzebne w trasie, to i sobie swoje dopisuję. Ale karteczki luzem najlepsze.
UsuńEwa, tak bywa nie ma gdzie upychać, nie ma gdzie zawiesić...
UsuńDołączę do wielbicielek ładnych,nowiutkich,nie zapisywanych notesów,za to w szufladach,kieszeniach,kosmetyczce,portfelu i w każdej torebusi mnóstwo karteluszek i w większości wiem gdzie czego szukać!I pewnie już tak pozostanie.A i jeszcze pełne biurko serwetek do decu!!
UsuńŚliczne i pachnące te Twoje prace Maszeńka wiem,bo już jedną mam,a jak już się obrobisz (ha,ha)będę Cię molestować o kapliczkę w niebieskościach,właściwie to już składam zamówienie.
Mam pytanie,klucznik malowałaś bejcą czy farbą?
Wykończenia woskiem są dla mnie wielką tajemnicą nie wiem jeszcze jak to ugryźć:((
Bejcą. Zdecydowanie ją wolę, bo widać fakturę drewna. No albo rozwodniony akryl, też ujdzie. Kupuję bejcę w proszku i urabiam. To też tańsze rozwiązanie, nie płacę za wypasione buteleczki. Ta gotowa to tylko z Dragona była ok inne mają brzydkie plastikowe kolory. Ok, z chęcią namaluję, strasznie mi brakuje tego czasu, kiedy odpływałam myślami hen, zajęta malowaniem. Jak mi się huciane sprawy unormują to i wena wróci. Wykończenia woskiem dla mnie są ładniejsze, lakier to lakier. Woski można wzbogacać np. zapachami. wiadomo na wieki pachnieć nie będzie, ale jakis czas owszem. Sam wosk też ładnie pachnie. Oczywiście samą serwetkę musisz zabezpieczyć lakierem (woskiem nie próbowałam), a samo drewienko już lecisz woskiem. Dobry jest wosk ze starwaxa bezbarwny. Stawiam słoik na kaloryferze, żeby nie był twardy i nakładam na drewienko, potem poleruję szmatką, z flaneli najlepiej. Na koniec kawałkiem rajstopy. Wosk nie nadaje się do pudełek na żywność (herbaciarki). Ja mam dwa kartony serwetek, a jak jakś wybrać to dylemat...najlepsze są kaczki:))
UsuńEla, a Ty deku się zajmujesz??? A co robisz? Jak dopiero zaczynasz, to mogę coś tam podpowiedziec...
UsuńMaszeńka,do zrobienia czegokolwiek jeszcze daleko,na razie nazbierałam serwetek i trochę czytam o decu.No i widzisz już mi podpowiedziałaś,że wosk kładziemy na lakier i nie woskujemy np.herbaciarek,dziękuję.Wykończenia woskowane podobają mi się bardziej niż te wylakierowane na błysk,bo i lakier też trzeba umieć położyć.Gdzie kupujesz woski w internecie? Z wyborem serwetki mam identycznie,ale to dopiero jakieś próby u mnie.
Usuńnie, nie, nie. Wosk kładziemy na drewienko, bo to jest tak, albo wosk, albo lakier. Nie kładzie się wosku na lakier:) Lakier powinien byc wodny, tzn, taki, żeby pędzel mozna myć w wodzie, a nie w rozpuszczalniku. Nie kupuj drogiego kleju do decu, to bez sensu, kup zwykły klej do drewna, zwykły wikol, mozna go trochę rozcieńczyć, ale jak nowy to spoko. Ogólnie preparaty do deku są bardzo drogie, szczególnie te wsie spekania, ale jak jesteś na początku drogi to tego robić nie będziesz. Na razie będiesz miała dylematy, jak połozyć serwetkę, żeby się nie uszkodziła. Ja mam idelany patent, własnego pomysłu. Mogę Ci podpowiedzieć.
Usuńwosk kupuję w Leroy, na dziale preparaty - lakiery...słoik coś koło 35 zł kosztuje.
UsuńPodstawą do lakierowanych pudełek jest dobry pedziel. nie z budowalnego, a ze sklepu artystycznego, płaski, cienki, są takie z pomarańczowym, syntetycznym włosiem, drogie, ale bardzo dobre. nie zostawiją smug i kłaków na robocie.
żeby doprecyzować -serwtkę musisz lakierem, ale drewienko, czyli tą częśc, gdzie nie ma serwetki, to albo lakierem, albo woskiem. Jak będzies robić lakierem, a tak pewnie na początku będzie, to się przygotuj, że tych warstw lakieru będzie kilka. Każda musi wyschnć, potem to lekko szlifijesz drobnym papirem ścirnym i nakładasz koljeną warstwę. Czasem trzeba z 8 razy...
UsuńTak wiem z powyżej,że na drewienko od razu wosk,pędzle kupiłam w plastyku,te pomarańczowe,syntetyczne,serwetka na drewienku najlepiej wychodzi mi klejona"na żelazko"na wikol,wygodne w przyklejaniu są papiery ryżowe,ale w serwetkach jest większy wybór motywów i jasne,że jestem ciekawa Twojej metody klejenia.Jak większość raczkujących zaczęłam od butelek na podkładzie primer,żeby mi robota nie spłynęła ha,ha...dwie z nich może mogłabym Ci już pokazać na @.Na początku kupowałam preparaty w plastyku z czasem próbowałam wikolem i innymi lakierami wodnymi,podobają mi prace ze spękaniami z tymi dwuskładnikowymi to trochę wyższa szkoła jazdy,w papiery ścierne dobrze zaopatrzonam,jak chłopaki potrzebują to do mnie jak do sklepu.Dziękuję Maszeńka za rady jak pozwolisz to będę podpytywać:))
UsuńPokazuj!!!!
UsuńPreparaty do spękań te duskładnikowe nie są trudne. Ja kupuje do szkła, są drogie, ale kupuje te małe, żeby wykorzystać, jak kupowam te wieksze to czasem mi wysychały. Kupuje te z efektem szkła. Są też spekania jedoskładnikowe, też proste. Efekt na cukier...Wikol jest nic nie gorszy niż drogie preparaty. A lakier to ja kupuję w leroy mam tam swój ulubiony, jest świetny i wydajny. Serwetkę kleję na koszulkę do dokumentów i wałek do tapet -metoda super, praktycznie zawsze się udaje. Na żelazko dla mnie za dużo kombinacji. Chętnie podpowiem, co i jak.
Kapliczka jest mmmm. Już ją kiedyś oblizywałam.
OdpowiedzUsuńA 13 pustych stoi do namalowania...kiedy ja to zrobię??
UsuńNa kapliczkę też bym miała ochotę.
OdpowiedzUsuńNo jest ona do wzięcia, a 13 innych do namalowania. O te też się potykam w sypialni.
UsuńPrzyjdzie czas, to posprzątasz :)
OdpowiedzUsuńOby tylko wena jak najszybciej wróciła do Ciebie i kapliczek, oraz wszystkich półproduktów z sypialni :))
Bardzo Ci Lidziu dziekuję. Niech się spełnią słowa Twe.Amen.
Usuńmoje wszystkie przydasie i durnostojki wylądowały na strychu, bo bym sie z pod pajeczyn i kurzu nigdy nie wydobyła.
OdpowiedzUsuńkapliczke bys mi Kochana namalowała. I to nie jedną. Potrzebuję św. Rocha, św. Franciszka. św. Floriana i św. Rity od spraw trudnych i beznadziejnych na początek. Mnemo, please! Może któryś z tych patronów przywróci Ci wenę. Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńFlorian to od kominiarzy. a od czego jest Roch?
UsuńŚw.Roch (16VIII)opiekun zwierząt domowych,patron chroniący od zarazy patron szpitali,aptekarzy,lekarzy,rolników.
UsuńFlorian też od piekarzy. Powieszę w domku z piecem chlebowym. Roch u owiec, Franciszek u psów i kotów. Rita u mnie. Kapliczke jedna od Mnemo mam. Jest cudna. Wisi na drzewie, a czesem u owiec.
UsuńBardzo Wam dziekuję, za te pochwały. Lucyferze, to bardzo oryginalne, że czasem Jagna wisi u owiec a czasem na drzewie, taka wędrowna kapliczka:) Obiecuję, że się zbiorę i zacznę malować. Z tego, co mam powinno być 13 kapliczek. A mnie nie było, bom siostrzyczkę gościła.
UsuńTylko Rity nie znałam, ale już znam. Reszta świętych znana.
UsuńMasza, Ty sie tak nie spiesz z tymi kapliczkami, bo w grudniu to wiesz, jak y kasa jest. Ale ciesze sie, że wena wróciła. Wiedziałam. Bardzo bedzie mi miło mieć kapliczki od Ciebie. Buziaki owieczkowe!
UsuńSpoko, w grudniu się nie wyrobię. Mają być cztery...szczerze, to wolę malowac niż sprzątać i mieszkać w garach, ale to przecież święta w końcu...
UsuńNa razie cztery, ale myslę jaki jeszcze swiety by się przydał.
UsuńJesteś niesamowita:)) Odbiorca hurtowy:)) Może Antoni?? Owieczki się nie gubio??
UsuńPiękna ta kapliczka, lubię wszystkie, najchętniej kradłabym je, te przydrożne ;)
OdpowiedzUsuńMam to samo, te stareńkie najchętniej bym przygarnęła. Są takie na Kole, ale myślę, że kradzione, a takich to ja nie chcę. Moje kiedyś też będą stareńkie.
UsuńSonic, lo matko, ja tez:))
OdpowiedzUsuńOd zawsze mi sie kapliczka od Ciebie marzy:)
No to muszę się zabrać, sądzę, że powinna być w kolorze? Niech zgadnę, niebieskim?
UsuńPiękne te Twoje malowidła :) Co do zarupiecania domu, to nie miej wyrzutów, bo każden artysta potrzebuje miejsca na swoje klamoty i już! Ja przez długie lata w dwupokojowym mieszkanku trzymałam swoje skarby poupychane po szafach, a teraz od niedawna rozprzestrzeniam się po chałupie tu i tam, szczęśliwa i wiem, że bez własnego miejsca trudno jest cokolwiek tworzyć, bo wena i czasu i właśnie trochę wolnej przestrzeni potrzebuje.
OdpowiedzUsuńwłasnie, wena cierpi, kiedy nie ma miejsca. Zanim się wyjmie z kątów klamoty już po wenie. A potem to trzeba jeszcze posprzątać. Cudnie jest kiedy się ma pracownię.
UsuńNiestety tak jest, potwierdzam i nie wiem co zrobię jak przeniosę się do mniejszego mieszkania....a jak coś przełożę to zapominam i nie potrafię znajduję...
OdpowiedzUsuńJa się w trzech pokojach nie mogę zmiecić, jak się młody wyprowadzi będę miała nazad pokój - warsztat. Będzie bosssko, bez składania i wykładania.
UsuńPiękne prace! Fantastyczne! Urzekł mnie ten Anioł z kotem na głowie. Kocham kaczki, oj ale te na rycinach, malunkach :) ..A info o wosku wykorzystam dziękuję :) Ile mniej bysmy wiedzieli, gdyby nie wymiany i rady. :)
OdpowiedzUsuń13 kapliczek w sypialni:) Rany, Masza - jak Ty to upychasz?:)
OdpowiedzUsuńA przy okazji zachwytów nad wytworami rąk Twoich - Tobie, Twoim bliskim i wszystkim czytelnikom bloga na nadchodzący zimowy czas życzę wszystkiego najlepszego:)