Wybaczcie, nie lubię świąt.
I cieszę się, że się skończyły.
To skaza huciana, zawsze na straży, zawsze wszystko na ostatnią chwilę, w amoku.
Po kiego wuja? Żeby potem cierpieć z przejedzenia i zmęczenia?
Jedyny plus to pełna lodówka, starczy dobra, jak mniemam do końca tygodnia. Nie tknięty bigos, ryba po grecku, śledzidła różne, mięsa upieczone i jedna brytfanka ciasta.
No i plusem jest spotkanie rodzinne, bo tak normalnie to nigdy nie ma czasu.
Choinkę wyczarowałam na chwilę przed.
Tak samo, jak i ów wianek z jemioły na ścianę.
Ze względu na to, że bezczynność przymusowa mnie osłabia, wytargałam dziś Wu na spacer po lesie. Myślałam też , że "rozchodzę" pełne wnętrzności, co sie nie stało. To, co wetkłam w siebie na Wigilię jeszcze siedzi. Mimo atrakcji nocnych, czyli tego, co zwykle po obfitym jedzeniu.
A może ja jestem bulimiczką?
Spacer po pustawym Lasku Bielańskim pomógł na tyle, że oderwałam dupsko od kanapy. Pooddychałam wilgocią i popatrzyłam na jesienne widoki.
W lesie, jak co padnie tak leży. Bardzo dobrze, lasek przypomina złowieszczy las z horrorów.
Na powalonych pniach przyroda sama robi dekupaże.
Liściowe.
Oprócz dekupaży, na zwalonych pniach można wypatrzeć pływającego hipcia.
Mamy też opuszczone gnizadko, które wygląda, jak ptak z rozdziawionym dziobkiem.
Jakiś arysta wyrył swoje uczucie na kikucie starego drzewa.
A grzyby mają się dobrze. Obficie porastają zwalone pnie, przybierając fantazyjne kształty.
Obudziły się wiewiórki, widzicie ją? Zastygła tak na złamanym drzewie i siedziała taka osłupiała, bez ruchu.
I powinnam już iść spać. Zaczynam myśleć o zawartości lodówki, a to się źle skończy:)
Znowu pojadę do rygi...












Ty mi juz nie przypominaj obzarstwa. Szczesciara z Ciebie, ze chociaz troche tych kalorii wyrzygalas, u mnie wszystko zostalo, a na specer wyjsc nie moglismy, bo lalo i wialo. Ehhh...
OdpowiedzUsuńU nas orkan, niejaka Barbara wywija. Pogoda jest obrzydliwa, za oknami brak tylko wycia wilków. Ten wiatr powoduje nerwowość i nie można się na niczym skupić.
UsuńNo od nas ta Baska do Was zawitala, zawsze tak jest.
UsuńPlus rodzinny bardzo cenny, bo się trudno zebrać do kupy w normalnym czasie.
OdpowiedzUsuńBardzo ładne te liściowe kompozycje. Jakoś mnie obżarstwo nie dotknęło tym razem.
To prawda, częściej się widzimy latem na Mazurach niż tu gdzie mieszkamy.
UsuńTeż nie lubię świąt... z kilku powodów...
OdpowiedzUsuńNo powiedz, po co my się tak męczymy? Może trzeba w przyszłym roku oznajmić, że nie obchodzimy świąt?
UsuńOd tal staram się nie robić z siebie cierpiętnicy. Porządków z okazji świąt nie robię,z jedzeniem umiarkowanie.
UsuńTen nadęty i rozdmuchany klimat i ta magia(a gdzieee ona jest?????) mnie drażni...
Od lat***
UsuńNie każdy czyta wybiórczo tyłem ;)).
A ja lubie swieta! LUBIE! SWIETA! Ale lodowke mam pusta. No swiatelko sie swieci, przed swietami tez mi sie zaswiecilo w muzgu. Czerwone. Ostrzegawcze. Dlatego lubie swieta. I rodzina daleko... nie najedzie. Lubie... wiem, powtarzam sie do znudzenia...
OdpowiedzUsuńMusisz dać receptę, jak je polubić...
UsuńZmieniam czerwone swiatelko w muzgu na zielone swiatelko dla swiat. Tym razem w mózgu i w sercu, w nastroju, i w zrozummieniu tradycji (po swojemu). Tworze swieta rowniez dla siebie. :)
UsuńA Twoje dolegliwosci to niestety moze byc stres. Albo mu sie poddasz i bedziesz cierpiec coraz bardziej albo znajdziesz na niego sposob plus stosowanie sie bezwzgledne do wskazowek aby podleczyc to co juz nastapilo. Daj sobie szanse i czas.
W tym roku nieoczekiwanie były srenta ... problemy żołądkowe też miałam, mówiąc eufemistycznie, co było dziwnym objawem u mnie, ale wiem, dlaczego tak się stało.
OdpowiedzUsuńMaszo - badałaś kiedyś swój żołądek na okoliczność jego zachowania się po przejedzeniu?
Ano badałam, gastro ok, usg falczków ok. Kiedyś wykryli przpuklinę przełyku, ale przy gastro już nie.
UsuńWiem jedno. Że jak jem mało i nie jem tego czego nie poleca lekarz to jest ok. No i mam unikać stresu.Wcześniej bywało, że mogłam nic nie jeść ale jak miałam kupę stresu to też jechałam do rygi. To nie boli żołądek to boli wysoko w klatce, jakby kamień tam stał i się powiększał. Ból okrutny.
Yak czad pedzi ze nie warto stawiac sie pod sciana....a pelna lodowka u mnie też to skarb!
OdpowiedzUsuńA dla mnie Święta za krótkie w tym roku. Dwa dni wolnego przespałam:)
OdpowiedzUsuńCudne dekupaże!
Ja święta przechorowałam, jak luzik to migrena :( Po świętach wzniosłam się na wyżyny kulinarnego recyklingu i zamrożone obiadowe dania jeszcze na czas jakiś uproszczą codzienność. Teraz mam czas leniwy, który uwielbiam. Liściowe dekupaże zachwycające!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Natura jest najzdolniejszym twórcą :)
OdpowiedzUsuń