w przeciwieństwie do gumna
Hany, jest ...zielono:))
Spory udział w zieloności gumna ma Sokołowa, która ze swoją komuną siedzi od dwóch tygodni za siatką, tzn. za płotem i w podzięce za różne takie mi gumno zlewa, jak twierdzi, dwa a nawet trzy razy dziennie. Tak w zasadzie to zagania do tych czynnści cześć męską, albo dziatwę, bo ma z czego wybierać. Stacjonuje u niej wymiennie coś około nastu osób. Jedni odjeżdżają inni przyjeżdżają, a Ta siedzi w garach i twierdzi, że tak lubi wypoczywać. Niech jej będzie. Dziś, oprócz swojej komuny, nakarmiła i nas, podając przez płot talerze pełne pysznego pene z truflami :) A w tak zwanym miedzyczasie, prasowała pierdylion koszulek od dziatwy na rozstawionej wśród sosen desce. Ona tak ma i to jest choroba nieuleczalna.
Ale miało być o gumnie.
Więc gumno jest zielone ( wiem, nie zaczyna się zdania od więc, ale ja lubię), trawka zielona, w donicach zielono, klapek pnie się się, jak oszalały, hortensje w pełnym rozkwicie.
Ostrzegam będą zdjęcia. Kiepskie bo ze srajfona. Znowu nie naładowałam baterii w aparacie a Wu, nie chce mi dać swoich bo twierdzi, że już przegiełąm. To enty raz.
Dawno nie zdawałam relacji z gumna, nawet wakacyjnych relacji nie było, bo jakoś tak mi było smętnawo. Nic to, będzie czas jesienią, w słoty przypomnieć sobie letni czas.
Tylko jednym się chciałam podzielić z Wami. Takim przeżyciem, które w zasadzie powinnam przeżyć te dzieści lat temu, bo to wtedy przychodzą człekwi do głowy takie pomysły. Widać jestem opóźniona w rozwoju bo wpadłam na to tydzień temu.
A było to tak.
Tydzień temu na Mazurach było bardzo gorąco, na tyle gorąco, że trzeba było siedzieć do późnej nocy pod sosnami i czekać, aż się ochłodzi i zejdzie gorąc z górki, żeby móc się położyć spać.
Siedzielim tak pod tymi sosnami, sączyli każdy swoje ulubione, Wu jakiś chmiel, a Mnemo jakiś wiskacz, kiedy nagle Mnemo strzelił pomysł do blond łba. Może z nadmiaru wiskacza, a może dlatego, że Mnemo czasem takie pomysły do łba strzelają.
Kotek... ( jakie to trywialne, ale tak mówię do Wu),
śpijmy dziś pod głym niebem. Na trawce...
Nie trzeba było dwa razy powtarzać, Wu kicnął, jak dzierlatek na górkę, zwalił dwa materace i zrobił nam łoże na trawce przed domkiem. Zlegliśmy mając nad sobą rozgwieżdżone niebo, cykady cykały tuż w trawach, na wsi poszczekiwały psy. Za siatką, tzn. za płotem krzatała się komuna szykując się do snu.
Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Raczej natychmiast, jak tylko popatrzyłam w rozgwieżdżone niebo, usłyszałam cykady i poszczekujące psy.
Spało się błogo, przez sen słyszałam, jak Mopek poszczekuje, obudził się w nim brytan pilnujący stada śpiącego pod gołym niebem. Gumno to jego teren.
O 6 rano obudziło mnie uczucie delikatnego dotykania na twarzy. Dotykał mnie maleńki deszczyk, który zaczął sobie kropić, ot tak po mazursku, czyli ni z gruchy ni z pietruchy. Cyknęłam zdjęcie zaspanemu Wu, a potem zwinęliśmy piernaty i zlegliśmy na podłodze chałupki. Na górkę nie chciało się nam już włazić. a potem przyszyła burza, którą podziwaliśmy leżąc na podłodze i obserwując przez otwarte drzwi.
Sokołowa, która cierpi na bezsenność spowodowaną chyba brakiem możliwości stania po nocy przy garach (bo komuna wtedy śpi) stwierdziła, że oniemiała, kiedy to o 5 rano wyszła przed swoją chałupę i zobaczyła nas śpiących błogo na trawie. Nawet pomyślała, że trzeba to uwiecznić jakąś fotką, ale się wycofała, że niby w ten sposób by nam się do łożka nieproszona wpakowała.
Jeśli ktoś ma gumno, a jeszcze nie przeżył takiej nocy pod gwiazdami polecam. Zdaje się, że już kończą się nam upały, a lato w zasadzie też. To ostatni dzwonek na takie ekscesy:))
**************************************************************************
Z innej beczki.
Dziś rano taki malec zza siatki, dziecko z komuny, woła do mnie trzymając w ręku jakąś rurę, że niby karabin...
XYZ ( tu pada moje imię) nooooo...odpowiadam zachęcająco,
wies...zabiłem wilka...
naprawdę?... udaję zdziwienie...
noooo, ale już posedł... odpowiada malec...
P.S.
Zebrałam nasiona goździka brodatego, różne kolory, jeśli ktoś chciały, pewno starczy dla 5 osób to proszę info na maila. Wyślę.
P.S.2
Na gumnie nie robię NIC, bo mi się już nie chce. Ino uwiłam pokraczny wianek, z tych nooo, zapomniałam jak się zwą.
Miał być w kształcie serduszka, tak dla wyjasnienia.