Nie?
A to dziwne, bo po szafce (klik) na tarasie, Wu nabrał ochoty na zmajstrowanie szafy i zdaje się, że nawet narzekałam, że znowu chłop utknie mi przy deskach na wiele godzin.
Utknął, a jakże na wiele godzin i kilka weekendów, bo taka szafa niby prosta, ale czasochłonna. Szczególnie to postarzanie desek, a czasem i kapryśna pogoda, przez którą następowało wstrzymywanie prac, bowiem nasz warsztat stolarski znajduje się pod sosnami.
Dzisiaj w końcu nastąpił upragniony moment zamknięcia szafy drzwiami, które skryły paskudny kąt z całym badziewiem ubraniowym i bucianym. Do całkowitego końca jeszcze troszkę zostało, czyli: trzeba jeszcze zrobić półki, wieszaki na kurtki i półkę na buty. Pewno pojawią się jeszcze jakieś ozdóbki.
Szafa jest pojemna. W przeliczeniu na dziecka to z pięcioro się zmieści, co nie jest bez znaczenia.
Jak zaczynają rozrabiać to czasami się zastanawiam, gdzie je w czortu pozamykać;)
Jak zaczynają rozrabiać to czasami się zastanawiam, gdzie je w czortu pozamykać;)
Ostatecznie zmieści się tam ze dwóch kochanków, a jak na sztywno to trzech w miarę szczupłych.
Trzeba być przygotowaną na różne okoliczności:) Mazury to Mazury. Różne tu się dziwy dzieją:)
Ta szafa ma potencjał, mówię Wam.
Stwórca i jego dzieło.
Mam też swój udział w budowie szafy.
Po pierwsze to kształt, to ja uznałam, że narożna będzie lepsza ( i jest). Po drugie doradzałam z kolorem, po trzecie zawyrokowałam o kształcie uchwytów, a po czwarte wymyśliłam, że mają być z jałowca. U nas w lesie mnóstwo jest wyschniętych jałowców i pozyskać dwa patyki to nie problem. Jak się okazało to nadają się świetnie na uchwyty, mają bardzo oryginalną fakturę, no i pięknie pachną.
Technologia wykonania szafy była prosta.
Zakup najgorszych desek ( bo najtańsze) z sinicą (bo to dodatkowy efekt) przycięcie do wymaganych wymiarów, postarzanie ( najupierdliwszy etap, bo czasochłonny), olejwanie, montowanie.
Teraz nas czeka już najfajniejszy etap.
Ozdabianie.
Tylko nie wiem, czy to będzie w tym czy w przyszłym roku.
Bo naszykowałam Wu kolejną robotę.
Czterech chłopa go wkładało do Madzi. A kupiłam to w drodze do sklepu...


Mnemo, marnujecie się, oboje. Szafa jest za...fajna. I zachodzę w głowę, co będzie z tego pniaka. Stół? E, to chyba zbyt oczywiste?
OdpowiedzUsuńDzięki Hana:) Dopiero się rozkręcamy:) Trzeba zainwestować w narzędzia, teraz, kiedy ta franca elektryka już dojszła do nas, szfszytko jest prostsze. I potrzebna wiata, żeby mozna było działac nawet w deszcz.
UsuńTo będzie...zzzzajebisty stół. Konia trza żeby go ruszyć:) A wiesz, że były jeszcze większe? Tylko czym to przetransportować? Ten ledwo się do Madzi z połozonymi siedzeniami zmieścił. To buk, żadna tam sosna. A do tego będzie ława z krzywych konarów...zorgujemy już takowe...
Piersza!!!
OdpowiedzUsuńPirwszuchna:)
UsuńW nagrodę możesz pniak oskrobac z kory:)
UsuńHrehrehre, baaardzo śmieszne...
UsuńPiękna szafa, Twórca i jego Muza mogą być dumni, świetnie się prezentuje.
OdpowiedzUsuńKloc imponujący, wygląda jak z dwóch drzew.
Fajne pierwsze zdjęcie.
Bo to Ewa już takie miejsce z drzewa, gdzie rozchodziło się w konary. musiało być ogromne. Te pierwsze kręgi d dołu myślę, że miały ze 2,5 metra średnicy. Drzewo było zdrowiutkie, szkoda go trochę, bo wszystko, oprócz mojego kręgu, zostało płupane na opał. Niezła góra tego było. Tam było mnóstwo takich kręgów, boszszsz ile się by z tego było pięknych mebli...
UsuńMnemo, ty rzucaj swoją hutę i zajmij sie projektowaniem i produkcją mebelków, janiołów, mnemoludów.... Wu również. Niezła z Was para:) Znaleźlibyście nabywców od razu. Szafa jest przepiękna! Też taką chcę! I już wyobrażam sobie ten stół...
OdpowiedzUsuńHa, ha to byłoby fajne, wiesz? Wczoraj myślałam, że wygram w lotto, wtedy byłoby wszystko proste, 35 baniek i se dłubię ile chcę...ale nie, nawet trojki nie było.Więc jutro do Huty marsz...
UsuńTeż myślałam, że wygram....To kto wygrał jak nie Ty? :)
UsuńPonoć ktoś na Dolnym Śląsku...oby, któraś z Was tam mieszkających. Dziś przemyślałam sprawę i chyba dobrze się stało, że nie wygrałam. Aż tyle mi nie potrzeba:)
UsuńMy mieliśmy trójeczkę. To daje 24 zeta...
OdpowiedzUsuńa my straciliśmy 4 zeta...
UsuńZapomniałam powiedzieć, że Wu na pierwszym zdjęciu wygląda jak sterany życiem Indianin.
OdpowiedzUsuńzamknąć go myślisz w szafie żeby nie straszył?
Usuńzamknąć go myślisz w szafie żeby nie straszył?
Usuńzamknąć go myślisz w szafie żeby nie straszył?
UsuńCoś Ty, nie zamykaj! Najpierw niech obrobi ten pniak!
UsuńSzczenke zbieralam z podlogi! Z wrazenia oczywiscie i z podziwu wielkiego! Bo nie tylko wykonanie, ale sam pomysl szafy naroznej jest fantastyczny. A ten stol to jakiej jest wielkosci? Ze zdjecia trudno okreslic jego srednice. Taki do jadalni, czy raczej maly stolik do kawy?
OdpowiedzUsuńMyslalam z poczatku, ze na zdjeciu to Ty pod ta szafa... ups! :))))
Na ma minimu1,5 metra długości. Tyle co bagaznik plus położone siedzenie w kombi osobowym. To będzie ogrodowy stół stojący raz na zawsze w tym samym miejscu. Wiadomo z jakich powodów. Nóg to on raczej nie będzie miał tylko jakieś kloce pod sobą, od gnicia zabezpieczające blat. I tak kłopot z ruszeniem go jest. Może jeszcze wyschnie i będzie lżejszy? Tak na dwóch chłopów?
UsuńAle piekna ta szafa, ja juz bym jej nie zdobila, wydaje mi sie doskonala w swojej prostocie i rysunku drewna a uchwyty cudmiod! juz wyobrazam sobie ten stol...!!!
OdpowiedzUsuńBardzo bogatych nie będzie, detale drzewniane ino. A może i nie, to wszystko się okaże.
UsuńSzafa świetna i ta szafeczka tarasowa też, i taboreciki... Powinnaś uzupełnić zakładkę z meblami niepowtarzalnymi:)
OdpowiedzUsuńBędziemy za chwilę rozbierać starą przybudówkę do stodoły - już mnie ręce swędzą na te stare dechy... No i odpadnie etap postarzania:)
Dobrej zabawy przy pniaku!
Bazylio, masz rację zrobię zakładkę, bo te zdjęcia nikną w masie innych wpisów. A jaką masz stodołę, taką z szarymi deskami, czy brążowymi lub czarnymi? Ja zdobyłam takie stare, szare, ze 100 letniej stodły. Trochę są kruche, ale też z nich coś powstanie, kiedyś... Chętnie zobaczę, co wykombinujecie z dech.
UsuńDechy brązowo-czarne, część z nich, patrząc po strukturze - chyba jest orzechem. Nie są bardzo stare - lata 70. ub. wieku. (Boże, jak to brzmi...)
UsuńUściski!
te wasze mebelki to wyższa i piękniejsza szkoła jazdy:)) już nie moge sie doczekać stołu!!
OdpowiedzUsuńwysoka to może nie jest, w końcu nie ma tam kątów prostych, ale Wu djdzie może do wprawy:)
UsuńOj Mnemo, bierz się za meble, hutę rzucaj w pioruny! Cuda, Panie, cuda...
OdpowiedzUsuńRzucić hut powiadasz...eee to musiałby rozwód nastąpić, po tylu latach? Z tym, że poniekąd zostanie ona porzucona. Za dni kilka...chyba...
Usuńkochankowie na "sztywno" :-D
OdpowiedzUsuńPiękna ta szafa, ma Wu talent :-)
Mak poszedł i dziękuję za goździki :-)
Nie miałam na myśli martwych;) ino sztywnych ze strachu:)
UsuńCzekam na mak i dziękuję:)
Tak, taka szafa może mieć wiele zastosowań ;) I przyłączam się do chóru zachwytów. Wchodźcie w meble i mnemoludy, czy inne piękności ..... i niech huta powoli odchodzi w zapomnienie :)
OdpowiedzUsuńŻebym to wiedziała, że żyć z tego można to bym biznes plan zrobiła, kredyty zaciagnęła i jazda. Ale to wielka niewiadoma i chyba lepiej niech zostanie tak, jak teraz, dla przyjemności...
UsuńCóż będę tu gadać- pikna jest ona, ta szafa :)
OdpowiedzUsuńCo będę gadać -dziękuję:)
UsuńCudna i tyle w tym temacie :-)
OdpowiedzUsuńExtra szafiszcze Wam wyszło! no i nie mogę się doczekać pieńkowego efektu ;-) całuski
OdpowiedzUsuńSzafa jest zarombista!!! też taka kiedyś miałam na stancji, kochankowie w niej siedzieli - szczera prawda;)))))) To były czasy!!!!;))))))))
OdpowiedzUsuń