Alicja, tak jakoś wyszło, że ta druga Tilda podobna jest do mojej koleżanki Alicji. To te płomienno rude włosy sprawiły, że skojarzenia miałam jednoznaczne, szczególnie zaś, że ta pierwsza podobna do innej mojej psiapsiuły mi wyszła.
Koniec, kolejna już nie będzie podobna do nikogo tylko będzie, mam nadzieję, klasyczną Tildą. Bo wiecie, moi drodzy (uchylam rąbka tajemnicy) dziś przyjechała maszyna....... Poświęcę jej jednak osobny post, bo taka jestem uradowana, a maszyna, jak się okazuje ma swoją historię. No, to za jakiś czas zapraszam:)))
Między podskakiwaniem na jednej nóżce, a podśpiewywaniem z radości, że"przyjechała" (dziękuję, dziękuję) poleciałam na spacer z piesem sfocić naszą piękną październikową zimę. Co to się narobiło.....
Gałęzie drzew w parku do samej ziemi i niektóre połamane, za ciężko im od tego śniegu, za ciężko...
Dęby zdziwione, przecież jeszcze chciałyśmy chwalić się naszymi kolorowymi liśćmi.....
Klony tak samo zdziwione
Ławeczki w parku puste
Z tej czytelnik gazet uciekł w popłochu, gazetki zapomniał:)
A pod tą strach usiąść jeszcze gałąź się ułamie, albo czapa śniegowa za kołnierz wpadnie
Cisy aż stękały pod naporem białego puchu
Nie ma co, jagodom cisowym do twarzy w białej pierzynce
Tylko dla dzieci pierwszy śnieg to raj, lepią bałwanki, tylko, co będzie jutro jak się rozpłyną? Pewna mała Zuzia kiedyś, jak jej się bałwanek rozpuścił, rozłożyła rączki i powiedziała " i jak ja mam teraz żyć bez mojego bałwanka?"
Pa, pa lecę na jednej nóżce podśpiewywać przy maszynie:))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 października 2012
środa, 24 października 2012
Moja pierwsza tilda
Moje drogie. Bardzo się cieszę, że tu do mnie czasem zaglądacie, bo konkurencja duża i tyle Was tu uzdolnionych kobietek tworzy wspaniałe, śliczne rzeczy warte podziwiania. Ja dopiero sobie raczkuję i dlatego, tak bardzo mi pomaga, jak czasami napiszecie słówko:)
Dzisiaj chciałam Wam pokazać moją pierwszą tildę uszytą wczoraj. Jeszcze kwartał temu nie wiedziałam nawet, co to jest.
Robiłam ją tak na szybko, wieczorem i bardzo chciałam zobaczyć jak mi wyjdzie, więc nie spoczęłam puki nie skończyłam. Tildami zauroczyłam się u Dysiaczka - dziękuję Dysiu, tak mi się spodobały, że musiałam spróbować. Pierwsza moja tilda jest z serii tych szczupłych z "noskiem" i do złudzenia, najbardziej z racji włosów, przypomina moją przyjaciółkę. Podobieństwo odkrył mój syn, kiedy pokazałam mu lalę, popatrzył i powiedział, kurczę wygląda, jak Anka. No i rzeczywiście podobna ani chybi.
Mam już przygotowane ciałko dla lali- grubaska, więc szybciutko kończę i zabieram się za szycie. Teraz nie będę się tak śpieszyć i popracuję troszkę bardziej nad wykończeniem. Czekam na obiecaną maszynę, tu musiałam do uszycia ciałka korzystać z uprzejmości i maszyny teściowej. Reszta szyta w ręku, a to jest czasochłonne.
Jakiś czas temu uplotłam z "darów jesieni" wianek, teraz ozdabia skrzynię w przedpokoju, albo zamiennie jest pojemnikiem na świeczki.
Wiecie, jeszcze troszkę i już będziemy szykować świąteczne ozdoby. Jak ten czas szybko leci.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i dziękuje, że jesteście, skąd ja bym te pomysły wszystkie brała?
Buziaki dobranocne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)