wtorek, 31 marca 2015

Marzy mi się...

Zanim nastaną święta, na które, jak zwykle nic nie zdążę przygotować, nawet stoików nie będzie, ani jaj, ani sprzątania (jutro już środa) to opowiem Wam o moich marzeniach o permakulturze.

A w Wielką Sobotę zapakuję rodzinę i pognam na święta do mamy i sióstr. No chyba, że drogi zasypie śniegiem (zmieniłam opony na letnie), wtedy kupię w sklepie nocnym zupki chińskie i przetrwam jakoś do poświątecznego wtorku.

Wraz z nadejściem wiosny moje myśli zaczęły obsesyjnie krążyć wokół Kaczorówki i upraw.
Oglądam z uporem maniaka kolejne odcinki Mai w ogrodzie, szperam w internecie szukając recepty i jakiegoś rozwiązania na ten jałowy i trudny kawałek ziemi.
Z zazdrością podglądam, jak w cudzych ogrodach zaczyna rządzić wiosna.
A jednak myśli krążą i biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.
Zakupione w styczniu nasionka zostały już wysiane do doniczek. Nie będzie tego wiele, dwie, trzy cukinie wystarczą na letnie potrzeby, jakaś dynia, trochę ziół. Coś pnącego i kwitnącego na płotki, te, które już istnieją i te, które mają powstać.

Tak wiem, obiecałam nie harować, leżeć odłogiem i takie tam.

 Przecież wiem, że TAM nic porządnego nie urośnie, że drzewa zacieniają zbyt wiele, że ziemia za kwaśna, że igły sosnowe pokrywają wszystko miękkim dywanikiem.

Znalazłam jednak wyjście z tej patowej wydawałoby się sytuacji.
Grządka permakulturowa! Jedna dosłownie!
 Nie za duża, będzie w tej plamie słonecznej na tyłach działki.
Trochę materiału mam, kartony, gazety,  kompost, liście jesienne też się znajdą. Słomę może mi się uda kupić. Krowie kupy, jako nawóz służące, zbiorę na łące.

Będzie ta grządka, a na niej koniecznie cukinie, z których można wyczarować raz, dwa pyszny posiłek.
Pokrojone w talarki, podduszone na patelni z masłem, czosnkiem, natką, lub w zupie cukiniowej.
Będzie dynia na placki i zupę dyniową.
Będą tykwy na różne takie...
Będą zioła, bazylia, kolendra, koperek.

A jak mi się powiedzie mój chytry plan, a sił starczy, to będą też marchewki, pietruszka, buraczki, może kilka ogórków na własne małosolne.

Wysiane nasionka rosną, jak oszalałe. Chyba za szybko. Jeszcze miesiąc do wysadzenia, a one już takie duże.

Tydzień temu wyglądały tak:

Kobea.
 Dynia  olbrzymia.
 Cukinie.
 Mina.

Wczoraj były takie.






Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak spełnić swoje marzenie.

Chyba, że nagle zamarzę, żeby nie harować, leżeć odłogiem i takie tam.

37 komentarzy:

  1. O matkozcórko, za duże! A muszą jeszcze z miesiąc wytrzymać! Mina już się pnie. Daj jej dużą doniczkę to może jakoś przetrwa. Na zdjęciu nie widać jaka to doniczka. Do maja to ona Ci zakwitnie!
    I na tej jednej, małej grządce chcesz zmieścić te wszystkie dobra, o których piszesz? Akurat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na jednej, przecież mam chytry plan:) Wu się stuka w czoło, ale swoje warzywko to będzie szamał, aż miło.

      Usuń
    2. kobei uszczknij wierzchołek, niech się rozkrzewia. ja w pracowni nie mam miejsca, wszystko w sadzonkach, siałam w lutym i w marcu. każdą wolną chwilę (których jak na lekarstwo) poświęcam czytaniu o permakulturze. na tym blogu znajdziesz fachowe informacje jak sobie poradzić z zakwaszoną glebą etc. http://permakultura.net/2015/01/09/jakia-forma-wapna-do-wapnowania-gleby-jest-najlepsza-i-jak-ograniczyc-koszta-wapnowania-nawozenia-wapnem/

      Usuń
    3. O nie wiedziałam,że można ją uszyknąć. Zrobię to z pewnością, bo już patyki wstawiam, żeby się pięła.
      Dzięki za linka.

      Usuń
  2. Jeżu, a ja jeszcze dyniowatych nie siałam! W te pędy jutro polecę siać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tupaja, Mnemo BARDZO wyszła przed szereg. Spoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, że wyszła, przynajmniej zapominalskim przypomniała:) Teraz chyba akurat czas na wysiew, to ostatni dzwonek.

      Usuń
  4. Właściwie to dobrze, że nie muszę się martwić ogrodem, bo za bardzo się nie znam, z drugiej dobrze mieć własne jarzynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś się wszystko z netu wyczyta, wiedzy ogrodniczej mieć nie trzeba. A ogródek dla mieszczuchów to jak lekarstwo. Całkiem bym mchem zarosła.

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za te dyńki i cukinie! Kaczorówka też tam pewnie do Was tęskni i śni o zagonku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ogrodnictwem sie zmeczyla i padla...:)

      Usuń
    2. Paduam, ale nie od ogrodnictwa. Padłam na sznupę i tyle ze mnie było. Ło! A dziś dopiero weszłam...

      Usuń
  7. Ooooooo fajny plan
    Śliczne te Twoje roślinki :-)
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam!Szuka większych doniczek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Permakultura, czy jak jej tam, w Wenezueli sie robi taki kompost z papieru i jakis robakow, te robaki jedza papier i potem ich odchody sluza jako nawoz, podobno to jest najlepszy nawoz na swiecie...nie wiedzialam co to mina, juz wiem bo zajrzalam do googla, ladna jest, bede musiala polecic bratu, i zasiejemy na dzialce na plocie, podoba mi sie Twoj plan na swieta...jak najmniej stresu i juz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minę mi Hana poleciła, w zeszłym roku już nie było w ogrodniczym, w tym roku pamiętałam. Posieję jeszcze jeden rzut, jak ta mi zbyt wybuja może chorować po wsadzeniu do gruntu. Hana mina wydaje nasiona?

      Usuń
    2. Wydaje, ale są mikroskopijne tak, że ich nie widać. Mnie się nie udało zebrać.

      Usuń
  10. Też miałam plany roślinkowe,na razie wszystko w torebeczkach.

    OdpowiedzUsuń
  11. O rety, faktycznie duże ;) Ja jeszcze cukiń nie wysiałam... w ogóle nie wysiałam jeszcze mnóstwa rzeczy.
    Ale pomysł z permakulturą jest strzałem w dziesiątkę. A żebyś sobie jeszcze bardziej ułatwiła, to widziałam u Gorzkiej Jagody takie grządki "gotowe" z kostek słomy... no po prostu Hilton dla warzywek ;)
    No i popieram brak sprzątania na święta. Wypoczęta i szczęśliwa masz być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytuję Jagodę, ale na te kostki nie trafiłam, muszę poszukać...
      Ja zwyczajnie nie zdążę sprzątnąć, w hucie do późna. Lubie te wiosenne porządki, wietrzenie, ale z konieczności będzie po świętach, kiedyś tam...

      Usuń
    2. Super informacje i Gorzkiej wyczytałam. Dzięki Inkwi:)

      Usuń
  12. Oj, a ja w tym roku nic nie sieję także będę jako te Mnemo na wielkanoc- znaczy chińskie zupki:))- Pamiętaj że ja mam lepszą ziemię więc jak Ci coś zostanie toooo:)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. zrobimy u ciebie permakulture wszytko ci powiem

    OdpowiedzUsuń
  14. zrobimy u ciebie permakulture wszytko ci powiem

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę Ci jednak rodzinnego jajeczka i dyngusa mokrego i wielu radości z nasadzeń. Ja kobeę kupuję jako spore pnącze w PGR owy sklepie ogrodniczym i mam gotowca wielkiego ale zawsze czekam na niespodziankę - jaki kolor będą miały kwiaty?

    OdpowiedzUsuń
  16. myslalam ze to się da poznać. tak mi się wydaje. ja kupuję fioletowa nawet kwitnie ale tylko kilka kwiatków zanim przyjdzie mróz. wesołego jajka:)

    OdpowiedzUsuń
  17. myslalam ze to się da poznać. tak mi się wydaje. ja kupuję fioletowa nawet kwitnie ale tylko kilka kwiatków zanim przyjdzie mróz. wesołego jajka:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości.
    Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny
    i najbliższych oraz szybkiej i ciepłej wiosny:)
    Pięknie dziękuję za życzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnemo, to zycze Ci spokojnych Swiat. Wypoczywaj!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)