Mopek nie jest już młodziutki. 8 latek skończył, jest w dobrej formie, choć bywa, że czasem mu coś dolega ( dupka szczególnie często się zatyka). Niepokoją mnie też jego zęby. Widać wyraźny osad, a raczej chyba dość gruba warstwa kamienia. Jada żarełko z puszki, dość niechętnie suche, nie lubi żadnych ciasteczek, czy innych ścieraczy. Nie gryzie też patyków i nie bardzo lubi zabawki. No chyba, że gonitwa za moim kapciem to, co innego. Wiadomo, że osad będzie się pojawiał od miękkiego jedzenia, bo zetrzeć kamienia nie ma czym. Mycie jego ząbków w zasadzie nic nie daje. Tyle, że przez chwilę nie jedzie mu z japki.
Już kiedyś miał zapalenie dziąseł, musiałam mu smarować je specyfikami specjalnymi i nawet radziłam się weta, co z tym zrobić. Wiadomo, co wet odpowie, oczyścić. Tylko, żeby oczyścić, psa trzeba uśpić. Jest to płytkie uśpienie, ale zawsze uśpienie, a wiadomo narkoza, nawet słabiutka nie jest obojętna dla zdrowia. Trochę się go boję uśpić. Jeszcze bardziej się wystraszyłam, jak poczytałam, czym to się może skończyć.
Jakiś czas temu trafiłam na bloga KLIK, gdzie akurat pojawiła się notka o problemach stomatologicznych psów.
Poczytałam i postanowiłam dawać od czasu do czasu Mopkowi dużą kość do ogryzania.
Udałam się na bazar i zakupiłam dwie, najmniejsze kości, jakie były. Sparzyłam wrzątkiem i dałam Mopkowi.
Na początku był zdezorientowany i nie bardzo wiedział, co ma z tym zrobić, ale po jakimś czasie przyssał się do kości i mymlał ją ze wszystkich stron, coraz bardziej zapalczywie. Trwało to chyba ze 2 godziny, choć wielkich ubytków w kości nie zrobił. Ot tyle, co ogryzł trochę główki kości.
Ufaflunił całą podłogę, ale widać było, że mu to, co robi, sprawia przyjemność.
Bardzo był zaaferowany, choć po tych dwóch godzinach, zaczął krążyć po mieszkaniu z kością w zębach szukając miejsca, gdzie by tu ją schować.
Zabrałam kostkę i przechowałam, jutro znowu dostanie do mymlania, bo tak naprawdę pogryźć jej nie da rady.
Będę obserwować ząbki, czy osad się zmniejsza.
Mop chyba się zmęczył tą robotą, bo teraz ma drzemkę.
A podłoga była do porządnego umycia:)
Ale wiadomo, dla Mopa wszystko, nawet, codzienne mycie podłogi:)
Wygląda na zadowolonego :) Może to mymlanie pomoże, bo narkoza - wiadomo ....
OdpowiedzUsuńTeż bym wolała, bo boję się go usypiać.
UsuńNa ostatnim zdjęciu wygląda jak kiler!
OdpowiedzUsuńMopek kiler, bójsięboga, taka pierdołka?
UsuńZ tako krwawo kościo? Absolutnie!
UsuńMiałam taki problem z pierwszym kotem. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że kamień może zwierzakowi grozić, a suchej, specjalnej karmy nie było.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, a kamień powoduje dużo chorób, zerknij na linka, który załączyłam do tego bloga.
UsuńZabawnie wygląda z tą kościa i sie oblizuje :)))
OdpowiedzUsuńBo on już miał wtedy rozterkę, co z tym zrobić:)
Usuń:))) Ciekawe jak to wpłynie na jego brzuszek. Rufi po kości miał... brudne loki na doopce. :)
OdpowiedzUsuńPo kościach podobno kupa jest większa, twarda, co dobrze wpływa na gruczoły, które się samoczynnie oczyszczają. Na wieczornym spacerze kucał trzy razy i dopiero za trzecim coś wydusił. W sumie kości to on nie zjadł, tylko te chrząstki. Ta wielka kość to dla niego rodzaj gryzaka, na kamień właśnie. Gdyby miał sensacje to nie będę dawać.
UsuńU nas też lekkie problemy z zębami. Ruda- w tym roku skończyła 9 lat. Osad na zębach bez paniki, ale szykuję się od usunięcia. Kości baba już nie może, mimo, że wszystkie zębole ma, to niestety się zatyka po gnatach. Także tylko cielęce lub wołowe- ale długie i to góra raz na miesiąc. Garipuch lubi gnaty; ze względu na jego mocniejszy niż u lwa nacisk szczęk- po gnatach nie zostaje za wiele....;)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, bo to chodzi o to, żeby nie żarła, ale mymlała i kamień ścierała. Ona wielka jest to i kość musiałaby być ogromna, żeby nie dała rady poszatkować i się zatkać.
UsuńA Garip ma kamień? Pewno nie. Czytam blog tej kobiety i przyznaję jej rację, że dając karmę z puchy i suszki w sumie szkodzimy zwierzakom. Ja do gotowanego jedzenia nie wrócę, bo jak gotowałam to mu wątrobę naruszyłam. Trzeba wiedzieć, jakie mikroelementy dawać.Samo mięcho nie wystarczy. Mopek czasem dostanie kawaleczek surowej wołowinki i bardzo lubi.
O to to to - Gosianka, chciałam to napisać - to się może tak skończyć, jak "niebywały". Kruk też miał trochę kamienia, ale się wytarł, gdy zaczęłam mu kupować takie wielkie kości do mymłania - gdy taka dostanie ma roboty na dobry tydzień... Ale to po prostu uwielbia! - najczęściej mymła pod moim krzesłem - podłoga tam się dokładnie lepi!!!
OdpowiedzUsuńMop w poszukiwaniu dobrego miejsca wpakował się na łożko!! Musiałam pokoje zamykać, w końcu obrabiał na podłodze, ale się przemieszczał:)
UsuńNiech się klei, byle zębiska były zdrowe. Jorki mają tendencje do szybkiego wypadania uzębienia, a ja nie chcę, żeby Mopek był bezzębny. Będę mu musiała zupki przecierane gotować:)
O jeżu! Kruczy tam ma zębiska jak szable, zwłaszcza, jak weta zobaczy;)
UsuńMop nie wie, co to znaczy agresja, nawet weta nie rusza, tylko się trzęsie. Pierdołak i już. Albo ma zwyczajnie dobre serce:)
UsuńMa dobre serce:)
UsuńMoim wcale nie mogę kości dawać, bo to jest punkt zapalny i się biją. Frodo robi się groźny dla Wałka. To nie daję, trudno. Zęby mają takie sobie. Na razie spoko.
OdpowiedzUsuńChyba, że na osobności. Jeden w stodole, a drugi na gumnie. Ja się boję, że Mopowi zaczną wypadać, czas z tym coś zrobić. A sztucznej szczęki nie da rady wstawić, jak ludziowi:)
UsuńKira dostaje codziennie rano DentalStick i jakos szczesliwie zeby ma w porzadku.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci jedno, mniej szkodliwa dla psa jest plytka narkoza niz kamien nazebny, ktory moze spowodowac znacznie powazniejsze schorzenia. Radzilabym jednak poddac go czyszczeniu, bo od kosci bedzie mial tylko zatwardzenie, a starego kamienia i tak nie da rady sam sie pozbyc. :)
Mopek tego nie chce jeść, nosi w zębach i utka po kątach. Albo w łóżku. Jak kość nie zaskutkuje to pewno w końcu dam mu go usunąć, ale spróbuję kości. Bo on tej kości przecież nie zje, on tylkooryza i nie ma tak silnych szczęk, żeby takie kościsko pękło. A jak zerkniesz na linka do tego bloga to te argumenty, które kobieta podaje jakoś przemawiają. Przecież pies kiedyś nie jadał puszek i też żył długo i w zdrowiu. I z zębami.
UsuńTylko że wtedy to raczej nikt mu w zęby nie zaglądał, albo im wypadały... Ja tu raczej chyba z Panterką się zgadzam:)))
UsuńMnemo, uważaj z kośćmi, bo tak naprawdę psom starszym niż 2-3 lata nie powinno się już kości dawać. A jak on memla te kości, to jednak przecież połyka to co obgryzł i może mieć sensacje żołądkowe. Czego mu oczywiście nie życzę, ale radzę czujność zachować:))
OdpowiedzUsuńAch Mika teorii jest wiele.Na razie czuje się jak zwykle, leży do góry kołami i śpi.
UsuńMasze wiejskie pieski nie jadły karmy a zęby miały zdrowe. Tylko jedna Lala miała kłopot, ale raz że miała ze 20 lat, a dwa, sporo lat była u babci, która jej dawała słodycze. Czyli nie to, co pies jeść powinien.
Cóż się nie robi dla takiego przyjaciela!
OdpowiedzUsuńPrawie wszystko:)
UsuńWszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet:))))
OdpowiedzUsuńWłaśnie, właśnie!!!
UsuńDla Wszystkich kobitek!! Wszystkiego naj!!
UsuńZ TAKA koscia to ja tez bym zachwycona chodzila gdzie by tu schowac ;%)
OdpowiedzUsuńu nas w domu do jedzenia kosci bylo wielkie stare, przetarte tu i tam przescieradlo. I tylko na parezscieradle mozna bylo jesc kosci. bylo potem otrzepywane w ogrodku, gdzie trzeba bylo isc i wyweszyc i zjesc wszystkie kosciane resztki, szmata szla pod schody, nienosila zapaszku koscianego, po 2-3 kosciach sie ja pralo. nie musialam myc podlogi - nie lubie, a piec byl wrew wszystkiemu zdyscyplinowany ;)
Mopek nie wyglada zupelnie na strszego pana, poza tym 8 lat to wiek dojrzaly i do zabawy skory ;)
Najfajniej jest na Mazurach, bo na trawie mymla. Kiedyś mu taką niespodziankę zrobiłam. Cały dzień był zajęty tą kością, a jak już nie mógł to leżał koło niej i odganiał od much. Komicznie to być jak straszył te muchi siadające na kości. W końcu gdzieś ją wyniósł i zakopał.
UsuńYorki do późnej starości wyglądają, jak szczeniaczki. Czasem zachowuje się jak szczeniak, trzeba go ganiać, ale gównie jest nygusem.
Ja właśnie się szykuję na ściąganie Kajci kamienia. Już raz , przy sterylce miała ściągany. Nie mogę podawać jej dentala do grzyzienia, bo Kaja mo po nim sraczkę. Kości takie normalnej, to w ogóle nie mogę, bo włącza się jej pilnowactwo, i zagryzłaby każdego, kto na meter do niej podchodzi, więc unikam sytuacji konfliktowych.
OdpowiedzUsuńZamawiam karmę w sklepie netowym i do każdego zamówienia dają gryzaka. Kiedyś dali taką ziloną pałeczkę, którą o dziwo Mop zjadł. Nie dość, że miała okropne rozwolnienie to jeszcze było koloru seledynowego, normalnie frabka akrylowa. Co to za świństwo było?
UsuńA jak już ten kamień usunięty, to jak długo takie czyste zabki się utrzymują?
:-)))
OdpowiedzUsuńChyba miał niesamowitą rozrywkę :-)
Ty chyba też :-)
Miał. I zajęcie nie nudziło mu się :)
UsuńKosc wieksza od niego:) Nie wiedzialam, ze tyle problemow moga miec psy z zebami. Bo, ze ja mam niemale, to wiadomo:)
OdpowiedzUsuń