środa, 29 stycznia 2014

Mnemokurier

Do zakończenia głosowania na najtandetniejszą tandetę jeszcze troszkę czasu pozostało. Kto nie widział gatek z rogami lub orzechem w czekoladzie, sweterków w smoki i bałwanki, kiecek na wyjścia różne, butów do obrządku koni, futer na wielkie zimna i kurtek złoconych na rodeo, body wyjętych z kieszeni koniecznie musi zajrzeć TU i zagłosować. Dziewczęta się napracowały solidnie w poszukiwaniu tandety nad tandetami, czekają na głosy dobrych duszyczek:))) Na duuuuuużo głosów!!!

A co u mnie? Pominę milczeniem aurę, bo ani chybi musiałabym mięsem rzucać. W mieście zima nie jest ładna, nie jest sielankowa, przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu i komplikuje najprostszą rzecz jaką choćby jest dojazd do pracy ( powrót też). Jednak zaraz mamy luty, a w lutym.........boćki wylatują z Afryki w naszym kierunku!!!! Wiecie, co to oznacza? Że wiosna gdzieś tam pod tą warstwą lodu i śnieżnego puchu zaczyna kiełkować, wzbierać, aby pewnego dnia objawić się w całej krasie.

Nadszedł do mnie jaszczur, tak, tak jaszczur. Od Hany on był, a dzięki Wam oczywiście, bo głosowałyście na mojego kicza!!! Stanął sobie na skrzyni, którą to latem w Kaczorówce doprowadzałam do świetności machając drucianą szczotką i bieląc zwykłe sosnowe deski.


 Hana, jak to Hana oprócz tego, co w konkursie obiecała, zapakowała jeszcze śliczną pastelkę, którą od razu w ramki ciach, wstawiłam i postawiłam sobie na komodzie. No to teraz mam już trzy Hanine pastelki. Kolekcja rośnie. Tym bardziej się cieszę, bo moje pastelki leżą i kwiczą, wena się skończyła i muszę poczekać na jej powrót.



Za jakość zdjęć przepraszam, ale nadal po ćmoku wracam z huty i zdjęcia nie chcą lepsze wyjść ani dudu.

Chociaż mistrzem warząchwi nie jestem, czasem mnie coś najdzie i zapragnę w kuchni dać popisówkę.
Dałam ostatnio, bo podpatrywałam jakiegoś mistrza kuchni w telewizorni, który w ten sposób sprawiał perliczkę. Od lepszych należy się uczyć, więc zamiast tego ptaka wyjęłam kawał schabu i sprawiłam, jak mistrz zachwalał. Miał rację, że mięsko będzie dobre. Było z dość potężnego kawałka na drugi dzień zostały marne jakieś ochłapy, nawet znajomych już nie było czym poczęstować.


Mięsko należy posolić, popieprzyć, obłożyć, talarkami cebulki, zielem angielskim i listkiem laurowym i zostawić na noc - to jest ta część czynności, którą oczywiście sama wymyśliłam.

Na drugi dzień to czym obkładałam mięsko wyrzuciłam do kosza, a mięsko obłożyłam świeżym tymiankiem, pokrojonym czosnkiem, cząstkami pomarańczy, marynowanej w soli cytrynie, kawałkami jabłka i najważniejsze skórkami z jabłek. Wszystko to skropiłam oliwą z oliwek, położyłam kawałeczki masła, zawinęłam w folię i do pieca!!!!



Jakie to wyszło pyszne!!!! Jakie soczyste!!! Jakie aromatyczne!!! Ale, co ja tam będę.....zrobicie, zobaczycie:))


Na tym kończę Mnemokurier, chciałam Wam jeszcze donieść, że Owieczkę blogger w końcu wpuścił i po miesiącach milczenia beknęła dziś na swoim blogu. Lećcie do niej bo wiosnę pokazuje!!!!
A do mnie wróćcie na wyniki, powinny być najpóźniej w niedzielę:))))
No chyba, że jeszcze coś wcześniej napiszę to też przylećcie...............


28 komentarzy:

  1. Ty, Mnemo, toś w czepku rodzona! Piękny jaszczur i na tej skrzyni dobrze mu będzie. Pastelka jeszcze piękniejsza. Kolekcja Haninych dzieł Ci rośnie.
    A schab apetycznie wygląda. Schab jem tylko wędzony. Dziś zapeklowałam i za tydzień może będę wędzić.
    Nie zazdroszczę Ci zimy w mieście. Pamiętam, jak mnie wkurzała. Korki, stłuczki, błoto pośniegowe, buty zniszczone, nogi przemoczone. Alem Cię pocieszyła...Ale już niedługo.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Obiecujemy sobie w Kaczorówce wędzarnię postawić, ot choćby taką z blaszanej beczki i wędzić w niej sery, nogi kurczęce i inne frykasy. Czasem korzystamy wędzarni WieśniakaM, bo sery są pyszne!!! Skrobanie dwa razy dziennie autka mnie dobija i ta jazda, jak z jajkami, bo ledwo na hamulec naciśniesz to już nosi na boki.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam dostęp do wiejskiego wędzonego schabu - po czymś takim nie chce się kupować niczego w sklepie:)) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Jaszczur fajowy jest i krop(k)a.
    Schab czasem robię obsmażany w ziołach, a potem się gotuje. Nadziany czosnkiem, dobry jest.
    Pozdrówy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, gotowany też pewno soczysty. Do tej pory te, które piekłam czasami suche mi wychodziły.

      Usuń
  4. Czymej pastelki, Mnemo, czymej, jak już będę sławna, to spieniężysz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wtedy kupię Twoją stodołę, odglancuję na cacy i urządzimy tam dom tfurczo-dyskusyjny!! Odkupimy za płotem kawał ziemi i rozwiniemy hodowlę owiec i koników. No może jeszcze jakieś kury ozdobne. Też się do kogoś uśmiechniemy o egzemplarze startowe. Pacjan i Agniecha nam sprezentują na dobry początek po zwierzaku. Aaaaa i będziemy przygarniać z okolicy wszystkie Wałki i Czajniki. To byłoby piękne nie? no i ja oczywiście wtedy nie będę musiała do huty......

      Usuń
    2. Oj, marzyłaby mi się taka "komuna".

      Usuń
    3. No i uzbierałaby się nam brygada!! My z siostrą mamy pewien plan na stare lata, na emeryturze. Zrobimy sobie taki dzienny dom spotkań towarzyskich dla seniorek ( wdów, starych panien, porzuconych i mężatek).

      Usuń
  5. Mnemo, Ty zawsze cos ciekawego zaproponujesz do jedzonka i jakze artystycznie to wyglada :)
    Jaszczur imponujacy, pastelkami Hany jestem zachwycona, a hiacynty tez masz piekne :) Dzieki nim poczujesz troszeczke wiosny. Ja zakupilam zonkile w doniczce bo tez mi teskno juz za wiosennymi akcentami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie zaczynam znosić wiosenne kwiatki do domu,to też znak, że idzie ku wiośnie. Potem te wszystkie cebulki wtykam do ogrodu w Kaczorówce i na drugi rok kwitną już w ziemi.

      Usuń
  6. Jeny, jaka piękna wizja! To muszę być BARDZO sławna! Wzięłabyś do odglancowania obie stodoły - w jednej byłby dom tfurczy, a w drugiej zwierzęcy.

    OdpowiedzUsuń
  7. I raz w miesiącu przynajmniej przyjeżdżałyby szfystkie Dziefczynki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę to wszystko byłoby możliwe, żeby nie ta cholerna mamona!! I jakie przyjemne. Hallo jest jakiś miliarder na sali?? Bo my byśmy chciały mieć taką stodołę....... bardzo byśmy chciały........

      Usuń
  8. O kurcze, najsampierw musiałabym tam posprzątać!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie zrobię takich pyszności, bo mi kiczowate wyjdą na bank :))) Lecę głosować, uściski :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny ten jaszczur, bez dwóch zdań :)) Ale mój smoczek też niczegowaty ;)) I jest mój ;)
    Też sobie pomyślałam, że kiedyś Hana będzie sławna, więc warto z tymi pastelkami sie zaprzyjaźnić ;) Ja mam dwie :)
    Byle do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja pewnie ostatnia jestem co to choinki nie rozebrała (nie sypie się jodełka śliczna i żal mi ją na ten mróz wystawiać) ... i czekam z tymi wiosennymi kwiatkami. U mnie już było przedwiośnie, niestety jego oznaki zastygły w lodzie.

    Schabik wygląda przepysznie! :) A pastelek zazdraszczam ...

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja pewnie ostatnia jestem co to choinki nie rozebrała (nie sypie się jodełka śliczna i żal mi ją na ten mróz wystawiać) ... i czekam z tymi wiosennymi kwiatkami. U mnie już było przedwiośnie, niestety jego oznaki zastygły w lodzie.

    Schabik wygląda przepysznie! :) A pastelek zazdraszczam ...

    OdpowiedzUsuń
  13. i ja mam Hali akwarelki:)))...ale jakos głodna sie poczułam..........

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie... Qra mnie trochę chyba pomyliła, ale to nic, wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hana twoje akwarele są przepiękne. Czy ty je gdzies sprzedajesz ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz maila, jakby co. To suchy pastel, nie akwarela.

      Usuń
  16. ide tandety obejrzec. Chce tylko doniesc, ze zima na wsi tez upierdliwa ;-)
    Schab urody przecudnej :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas też zima- ziiiiimmmmoooowwwwwa!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)