środa, 22 stycznia 2014

Mnemo się zważyła......

O Nowego Roku Mnemo postanowiła nie jeść. Nie jeść chlebka, słodkości i makaronów. Niby nic takiego, to proste przecież nie jeść chlebka, odwracać głowę od łakoci, makaronu, odkąd dziecka się wyprowadziły nie ma potrzeby gotować, więc pierwsze dni poszły gładko. Ale im dalej w las tym gorzej, zaczęłam śnić o pysznych kanapeczkach z szyneczką, majonezem, sałatą. I cholernie mi się chce słodkiego!!!! Szczególnie, że ta Anka Wrocławianka takie pyszności pokazuje........

Dobra, minęły 3 tygodnie czas dokonać ważenia. Wlazłam, więc na wagę..... i tylko 3,3 kilograma mniej. Matko tylko tyle mniej?? To ja te pomidory i biały ser, biały ser i pomidory, zamiast chlebka liść sałaty z jogurtem i wędliną i tylko tyle? Wkurzyłam się!!! I wiecie, co zrobiłam? Zrobiłam sobie taką kanapkę, która mi się w snach pojawiała, popchnęłam kawałkiem goloneczki i zafasowałam na to dwa desery waniliowe. Wlazłam na wagę!!! Pół kilo więcej!!!!

Od jutra powrót do pomidorów i sera, nie poddam się tak łatwo:))

A jak tam Wasze postanowienia noworoczne?

Może to te mrozy tak wzmagają łaknienie? Nawet wrony, które zwykle grzebią w trawnikach i czasem koszach na śmieci dziś znalazły sobie coś bardziej pożywnego. Zaobserwowałam przez okno jak  na podwórku wcinają zamrożonego gołębia. Nie wiem, czy bidok padł z zimna albo choroby, czy też wrony go zaciukały. Obrabiały go tak do samego zmroku jedna jadła, inne czekały opodal, co jakiś czas wymieniały się przy stole.



Wrona inteligentnie oskubywała z piórek truchło, piórka odkładała na bok.


Zręcznie też przytrzymywała swój obiad łapą, co chwilę zezując na boki, gdzie czaili się jej pobratymcy.




Nawet nie reagowały na przechodzących obok ludzi, bardzo były zajęte wyżerką.
W zeszłym roku przyglądałam się kawce, która w parku rozgrzebywała świeżutką i dymiącą jeszcze końską kupę (policja patroluje park na koniach) i wyjadała jakieś kąski. Nawet jej robiłam z bliska zdjęcia, a ona na mnie skrzeczała.

 Poważnie, wyglądała, jakby broniła tej kupy i chciała mnie odstraszyć.
No dobrze, starczy już tych okropieństw kulinarnych:)))

Pamiętacie o zabawie rocznicowej?? 

Na zgłoszenia czekam do 24 stycznia do północy, troszkę czasu jeszcze zostało:))


40 komentarzy:

  1. No nie...dobrze że jestem po kolacji:) I nie chodzi wcale a wcale o gołębie truchło:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w miejscu z wagą stoję, choc tez na pomidorkach z serkiem jadę. i na jogurtach:( widać mój organizm bardziej oporny. no i starszy niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te pomidory o tej porze to takie drętwe......

      Usuń
    2. okropne, ale co zrobić? tak samo jak ogórki zielone....

      Usuń
    3. Pomidorki z biedronki nie są złe. Ostatnio zajadamy się koktajlowymi - po raz pierwszy mi smakują :) A zawsze byłam wrogiem pomidora o tej porze roku.

      Usuń
    4. Dziewczynki, nie jedzcie tych pomidorów o tej porze roku, toż to sama chemia i zero wartości odżywczych! Ostatnio mój rehabilitant mi opowiadał, jak masował właściciela szklarni i tenże mu pokazał swoje pomidorki, a tam z jednej rurki kap,kap, azot, a z drugiej rurki już nie pomnę co, ale też świństwo...
      Znacznie zdrowsze i z większą ilością likopenu są teraz pomidory puszkowe, całe albo krojone, a nawet keczupy.
      Trochę makabryczny ten wpis dzisiejszy, to tak w związku z odchudzaniem?

      Usuń
    5. Wiem, wiem sztuczne i pędzone. Ale tak szybko z nich sałatkę się robi.........

      Post się tak "połączył" niespodziewanie. Miało być o wadze, a potem przez okno zobaczyłam wronę......

      Usuń
  3. To chyba nie jest tak źle z Twoim chudnięciem? Powoli, ale do przodu. Szczerze mowiąc, przerażają mnie osoby, które chudną nie z jakiejś potwornej i chorobliwej otyłości i czynią to bardzo szybko.
    Ptaki muszą sobie jakoś radzić, wystawiłam stołówkę na balkonie, to chmara wróbli się przykolegowała dość szybko. Biedaki.
    O konkursie pamiętam, może jutro będzie słońce, to zrobię lepsze zdjęcia, a jak nie, to też zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wu nie zje przez tydzień dobrych obiadków i już mu spodnie spadają......a jak zje to też jakoś szczególnie się nie pasie.

      Czekam na zdjątka:)))

      Usuń
    2. Niektórzy tak mają, jakoś szybko przerabiają materię.

      Dzisiaj zrobię i wyślę :)

      Usuń
  4. Jak to jest, ze nabrac tu i tam jest stanowczo latwiej niz pozbyc sie tu i tam...;) To niesprawiedliwe :) Jak tu sie oprzec sezamkom, krowkom, chalwie...Slinotoku juz dostaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I temu chlebusiowi, który piekłam sama, na zakwasie? Cieplutki taki z masełkiem..pychota. Zakwas zamroziłam na zaś, bo jak upiekę chleb to się najem.

      Usuń
  5. Chłopoki już tak majo, że chudno ot tak. A Ty Mnemo nie bluźnij, ponad 3 kilo w 3 tygodnie jest świetnym wynikiem! Ja też trzymam się dzielnie, nie wiem, ile mi spadło, bo nadal nie mam baterii do wagi. Cholera z tą techniką. Jak nie bateria, to dysk/pamięć/USB/karta SIM/kluczyki na PIN, łomatko, na co nam przyjszło. Kiedyś zegar człowiek nakręcił i spokój, a teraz uganiaj się po świecie za jakąś nietypową baterią!

    OdpowiedzUsuń
  6. O zabawie pamiętam, ale ciemno jak... i jak tu zdjęcie zrobić? Czekam ciągle, że się rozjaśni. Jeśli nie, to trudno. Zrobię z lampą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Toż to świetny wynik!!! Nie można skutecznie chudnąć więcej ... 1 kg tygodniowo to powinien być max.
    Mam już taką świadomość, w żadne diety cud nie wierzę. Póki co jestem dobra z teorii, zajrzyj na http://smak-zdrowia.blogspot.com/ znajdziesz dobre i smaczne przepisy a dodatkowo może i motywację? Moja po dzisiejszej przymiarce spodni wzrosła dwukrotnie. Nie mam się czym pochwalić (jeszcze) ale cele mam szczytne i wzięłam się do roboty także fizycznie ... może się uda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie, 1 kg na tydzień jest bezpiecznie i zdrowo, zwłaszcza jak już młódkami nie jesteśmy... Ja też chętnie skorzystam z przepisów i motywacji, dzięki!

      Usuń
    2. Znam, znam, nawet mam na bocznym panelu tego bloga. Przepisy fajne, ale szczerze powiedziawszy ja mam krótko zapał do "paprania" w takich specjalnych daniach, no leń ze mnie. Trochę pogotuję, a potem powrót do pomidorów, bo prosto i szybko. No i po hucie to mi się już nie chce.

      Usuń
  8. Mika!!! Tu nogo tupię! Mów za siebie! Ja się nie poczuwam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie o poczuwanie chodzi ino o kalendarz:)) Poczuwanie wiadomo, każda ma góra 30-tkę. Abo mniej jak ma chęć:)

      Usuń
  9. Mnemo, tak jak piszą Dziewczyny, 3 kg to dobry wynik. Zdrowo jest chudnąć 1 kg na tydzień. W skali roku to ponad 50 kg hihihi, ale Tobie to chyba nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnemo, to świetny wynik! Dziewczyny mają rację!
    Poza tym dorzucę swoje zwyczajowe trzy grosze: o tej porze roku jemy to, co się naturalnie przechowuje w naszym klimacie - a więc nie pomidory!!!! Naszpikowane chemią na pewno nie służą!!!! Za to można marchew, buraki, por, cebulę, czosnek, selerki, wszelkie fasole i kasze! Jogurtu nie polecałabym dzisiaj - u mnie minus 10 - jogurt bardzo wychładza organizm, więc jeśli komuś zimno - koniec z nabiałem póki co;) W ramach rarytasów polecam suszonego daktyla (ale jednego, nie całą paczkę;) czy garść orzechów... Ja wczoraj na obiad poszłam do gastronomii w naszym budynku pracowniczym, bo było tak zimno, że nie chciałam nigdzie łazić, i co? Byłam chora do samego wieczora. Nie ma dla mnie powrotu, widzę przed sobą tylko pudełeczka z jadłem na cały dzień, zawsze, ale to zawsze będę je zabierać!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he jednego daktyla........jedną figę, jak ja potrafię zjeść całą paczkę!!! Twoja zupa chrzanowa i Hany buraczki bardzo nam smakują, w sobotę znowu zrobię. Ja Ci współczuję, że chorujesz po miastowym jedzeniu. Przyzwyczaiłaś żołądek do innego jedzenia i ma prawo się buntować. Właśnie ja nie potrafię się zmusić do noszenia pojemników...raz, dwa wezmę, a potem.......

      Usuń
  11. oczywiście, że to świetny wynik. Kochana, ja od już (bez 5 dni) dwóch miesięcy nie jem w zasadzie prócz paru warzyw z ogrodu w formie puree, czasem jajka na miękko, ryby od czasu do czasu, jagieł i jabłek nic więcej. Na wadze constans, null, niente. A i przed tą "drastyczną" dietą jadłam niewiele więcej - t.j. jeszcze swój ser i czasem kromkę swojego razowca. Nic ja nie rozumiem z tego. Nie mam ochoty na nic słodkiego, przedwczoraj zjadłam truskawkowy sorbet bez cukru, który zamroziłam sobie w sezonie truskawkowym - był słodki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny ŻEBY CHUDNĄĆ TRZEBA JEŚĆ! Korzystałam kiedyś z diety na vitalii (płatna), jadłam 5 posiłków dziennie (smacznych i zgodnych z moimi upodobaniami) i chudłam. Blog, do którego podałam link promuje podobny, zdrowy styl odżywiania. Jasne, że z pewnych produktów rezygnujemy, ale chlebekn nawet z masełkiem jest dopuszczalny! :-)

      Usuń
    2. Żebym jadła 5 posiłków dziennie to musiałby mi je ktoś zrobić......ale to, co piszesz to prawda.

      Usuń
    3. Nigdy w życiu nie jadłam pięciu posiłków. Dwa, czasem może trzy.

      Usuń
    4. A ja właśnie teraz tak robię i czuję się znakomicie, gniecenie na żołądku i wątrobie poszło w cholerę i zdecydowanie lepiej funkcjonuję na 5 małych posiłkach niż trzech większych. Też kiedyś stosowałam dietę na vitalii i była skuteczna, tylko przygotowywania sporo. I wyniki badań też mi się poprawiły:) .

      Usuń
    5. Ja nie mogę się zdyscyplinować na kolka małych posiłków w ciągu dnia, dlatego te krasnoludki w szafie, cały dzień nic nie jem, a po powrocie z huty tyle, że uszami wychodzi. I efekt jest!!!!

      Usuń
  12. ... hihihi, ja też zmagam się ze zrzuceniem ... centymetrów w obwodach ... kiepsko mi, to idzie przez słodkości, a ściślej przez łakomstwo ... właśnie wczoraj zrobiony torcik czekoladowy, jakoś dziwnie się "skurczył" nim dopadła go reszta domowników ... :D
    walcz z kilogramami, bo póki co idzie Ci wzorcowo :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. 3 kg to dużo, jak ruszyło, to pójdzie dalej. Ja nie jem słodyczy od 3 dni i mam pod ręką słoiczek miodu, jak już umieram:-) to biorę małą łyczeczkę, a do tej pory żyłam tylko na ciastach! Nie poddawaj się, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnemo, mam tylko cichą nadzieję, że zdjęcia nie mają wiele wspólnego z Twoją aktualną dietą.. ;-))
    a 3 kilo w trzy tygodnie to idealny wynik- pomyśl sobie ile byś zgubiła przez rok!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem, że tak powinno się chudnąć, powolutku, systematycznie. I zmienić nawyki żywieniowe. Ja wszystko wiem, tylko żem niecierpliwa:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnemo, świetne zdjęcie z Mopkiem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pacjanku. To było pewnego marcowego dnia, kiedy natchniona cudną pogodą w mieście zmolestowałam Wu, żeby bryknąć na Mazury......tu była wiosna, a tam śnieg i skute jezioro, choć było tak ciepło w słońcu, że na sweterek można było latać. To było 20 kilo temu.......

      Usuń
  17. Ale, jeżeli na tym zdjęciu z Mopkiem na pomoście jest Mnemo, to ja nie bardzo rozumiem, co ona chce gubić. Figura jak u modelki, moim skromnym zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie jest z czasów kiedy nie było krasnoludków w szafie......

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  18. Ha! Widzę, że smak zdrowia Ci się spodobał ;)

    Nie zdążyłam z wysłaniem zdjęcia na konkurs, buuuuu ... ponadto jest sonda, nie ma zdjęć ... Gdzie można je znaleźć?

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystko się pokaże w niedzielę po 24 -tej i zdjęcia i sonda, lub zwykłe głosowanie pod zdjęciami. Sonda wklejona w panel boczny chyba powoduje, że kolejny nowy post nie wyświetla się u Was na liście blogów, jeśli mnie tam macie w obserwowanych. Na razie sondę usunęłam i kolejny post już u Was jest widoczny, jak sonda była to się nie pokazywał. Nie wiem, ki di diabeł.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)