Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2012

Chwalę się masowo:)

Czas najwyższy na pokazanie tego, co obiecałam pokazać, bo zaraz wszyscy utkną w kuchni przy pichceniu jadła świątecznego i nikt tu nie zajrzy :) No to zrobiłam troszkę tego....idą święta, więc będzie okazja obdarować, czy ktoś chce czy nie moimi puzderkami. Są też rzeczy, które zrobiłam, bo ktoś mnie poprosił konkretnie. Mam nadzieję, że się spodobają, bo bardzo się starałam, ale taki już mam charakter, że nigdy nie jestem do końca zadowolona z tego, co zrobię, więc tym razem też wydaje mi się, że mogłoby być lepiej.
To zaczynamy:)

 Troszkę inaczej niż zwykle, bo na biało-szaro ( na wierzchu są spękania, oczywiście ich nie widać na zdjęciu)

 A to środek.

 "Poważna" skrzynka na biżuterię.

 Baaardzo pomarańczowy komplecik zrobiony dla kogoś, kto chciał bardzo kolorowo i ciepło (żeby było ciepło to wybrałam motywy afrykańskie)

 A tu środek bardzo kolorowego i ciepłego zestawu.

 Chustecznik dla Ani, bo jej się podobała serwetka:)

Ha, ha, a to moje "okropne" kartki wielkanocne. Jak umiałam tak zrobiłam, pierwszy raz w życiu. Już w rękach Poczty Polskiej pędzą do adresatów ( przepraszam adresatów:))
A to chlebek własnego wypieku zmodyfikowany według pomysłu Ani, zamiast ziaren i otrębów dodatkiem są suszone pomidory.....chlebek jest pyszny!!!!!!

Obietnicę spełniłam, więc idę się szykować na jutrzejszy dzień i bardzo ważne spotkanie z guru:)

I przepraszam za zdjęcia i tak nie wyszły dobre. Wrrrrrrr.

Bardzo dziękuję za odwiedziny u mnie i pozostawienie miłych słów :)))

wtorek, 27 marca 2012

O tym jaka mnie czasami złość ogarnia, znalezisku i byle jakich zdjęciach

Czasem jestem zła, naprawdę zła, a wcale bym nie chciała. A zaczęło się tak. Ze względu na chroniczny brak czasu, aby zająć się własnymi przyjemnościami  czytaj dłubaniem w skrzynkach i takich tam "głupotach") postanowiłam wygospodarować sobie dzisiaj troszkę wolnego czasu, aby usiąść i dokończyć moich ostatnich "skrzynkowych" dzieł, zrobić zdjęcia, bo w końcu słońce zachodzi później niż wracam z pracy, poczytać Wasze blogi. W ramach zaoszczędzenia czasu NIE UGOTOWAŁAM OBIADU  I UDAŁAM, ŻE NIE WIDZĘ STOSU PRANIA!!! Nakarmiłam rodzinę bułkami, psa puszką i pełna optymizmu zasiadłam do warsztatu. Nagle dzyń, dzyń dzwonek do drzwi.....Dalej już nic nie odbyło się zgodnie z planami..... odpowiedziałam na "tysiąc pytań, " w stylu, a kiedy?, a po co? a jak?, wysłuchałam też troszkę pasjonujących opowieści rodem z poczekalni u lekarza  po raz enty), w tym czasie słonko zachodziło i szlag trafił możliwość zrobienia w końcu przyzwoitych zdjęć. Przebierając nogami nieśmiało bąknęłam, że muszę skończyć pewne detale na pracach bo słońce mi zachodzi, a ja przecież ślepa mocno i znowu coś krzywo albo nierówno.......A jak zamknęłam drzwi po niezapowiedzianej wizycie zaraz mnie dopadły wyrzuty sumienia, że jestem taka niedobra i niegościnna na dodatek. I w końcu nie wiem, czy jestem teraz zła, że nie dane mi było zrobić tego, co zaplanowałam, czy dlatego, że okazałam się nie dość gościnna!!! Wrrrrrrrrrrrrr!!!!!
Dlatego pokażę Wam dziś dwa kiepskie zdjęcia: jedno mojego znaleziska sprzed kilku tygodni, a drugiego skrzyneczki, która dawno zrobiona czekała na możliwość cyknięcia jej w dobrym świetle. Jak wiadomo z niniejszej opowieści się nie doczekała!!!! Ze znaleziskiem było tak. Wybrałam się z psiną, niedzielnym popołudniem na spacer, ku uciesze drugiej połówki, który ciągle mi wypomina, że pies mój a spacery  jego. Widocznie los mi wynagrodził mój nagły zryw wyręczenia udręczonego spacerami męża, bo tuż pod domem, między drzewami dojrzałam leżący dziwny kształt. Ze względu na moje zbieraczo-szperacze przyzwyczajenia postanowiłam  przyjrzeć się "rzeczy z bliska", bo jak wiadomo wzrok już nie ten. Wszak dzierlatką już nie jestem, więc pretensji, że wzrok się sypie mieć nie powinnam. Podchodzę do onej rzeczy bliżej i oczom nie wierzę! Leży na ziemi zegar, podnoszę oglądam, cały, oglądam dalej i doczytuję, że wyprodukowano w CCCP, stwierdzam, że brak mu klucza, bo to zegar na oko 30 -letni, wiec nakręcany kluczem. Ucieszyłam się, że taki fajny i pomaszerowałam z zegarem pod pachą opróżnić psi pęcherz. A potem oddałam zegar w dobre ręce zaprzyjaźnionego zegarmistrza, który zajrzał zegarowi do wnętrzności i stwierdził, że zegar ma rzeczywiście ze 30 lat, a dolega mu tylko brak klucza. Dostałam, więc taki klucz i dzisiaj radziecki relikt przeszłości stoi sobie na szafce w paradnym miejscu i wkurza mojego męża swoim, cyk, cyk , cyk, cyk, cyk ....
A oto moje trofeum.
A skrzyneczka wyszła tak, choć zdjęciu daleko do przyzwoitości nawet. Zrobiłam nawet szablon z przodu, ale guzik go widać.
Pozdrawiam wszystkie złe i niezadowolone dzisiaj kobietki, łączę się z Wami w złości:)

poniedziałek, 12 marca 2012

Skrzyneczkowy szał

Mam wrażenie, że wpadłam w skrzyneczkowy szał, bo kolejna już gotowa i jeszcze następna prawie, prawie też. Pomyślałam jednak sobie, że na co dzień tylu rzeczy sobie odmawiam to w kwestii mojego szaleństwa decu niczego odmawiać sobie nie będę. No i co z tego, że to kolejna skrzyneczka? Lubię je robić i będę, aż mi się nie znudzą, albo nie dostanę innego szału. No to wrzucam kolejną skrzyneczkę, i obym nie znudziła tą monotonią tu zaglądających. A i jeszcze jedno do ozdobienia dolnej części skrzynki użyłam pierwszy raz szablonu. W środku zaś wydawało mi się trochę łysawo, więc dobrałam kolorystycznie wstążkę i okleiłam nią brzegi. I jeszcze, jak już znajdę taki sklep, skrzynka dostanie mosiężne okucia na rogach i jakieś ładne zamykanie.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Kuferek magnoliowy

Tocząc wojnę z noso-gardzielą dokończyłam kuferek magnoliowy, zmieniając kilka razy koncepcję na jego wykończenie. Wyszło tak jak widać ( jak zwykle brak odpowiedniego światła dziennego, dobrze, że coraz dłużej widać). Przynajmniej nie jest "na ludowo" :)
A dziś, jakby na moje życzenie, ktoś wystawił do śmietnika, bardzo ładną szafkę z litego drewna sosnowego. Właśnie o takiej myślałam, a tu patrzcie stoi sobie przy śmietniku i czeka........ Teraz chyba zażyczę sobie kredensu:))
W środku.
Element środka.

Z zewnątrz.

czwartek, 23 lutego 2012

Zielony kuferek paseczkowo- różyczkowy

Jest od kilku dni gotowy zielony kuferek paseczkowo-różyczkowy. Niestety zdjęcia zrobione bez światła dziennego są takie sobie. Środka nijak nie mogłam zrobić tak, aby zdjęcie oddawało wygląd rzeczywisty. Chyba lubię robić takie kuferki. Kolejny będzie "magnoliowy", żeby się te ludowości nie znudziły. Kuferek stoi na lnianym obrusie, ręcznie haftowanym.Obrus jest bardzo, bardzo stary, babciny........