- chlebek, który upiekłam, wkładając do niego dużo słonecznika i oliwek, za nic nie chciał wyjść z formy. Zachciało mi się innowacji i zamiast jak zwykle włożyć do foremek blaszanych, włożyłam do naczynia żaroodpornego. Nic nie dało najpierw lekkie, a potem mocniejsze potrząsanie foremką. Chleb siedział jak przymurowany. Dopiero z męską pomocą wylazł, ale co z tego jak dolna część chlebka została w foremce. Mamy więc chlebek w wersji górna skórka z miąższem i dolna skórka osobno. W smaku jest pyszny, ale wyglądem przypomina wywaloną z betoniarki zaprawę. Mam nauczkę, chlebek pieczemy w formach blaszanych.
- skrzyneczka na ludowo w kolorze pomarańczy została skończona - nawet mi się podoba
- kolejna skrzyneczka na ludowo i zielono jest w fazie wykończeniowej, ale wcześnie zapadający zmrok i brak odpowiedniej wstążki uniemożliwił mi dokończenie dzieła. Ehhh ten wzrok.
- dumanie nad sensownym przerobieniem dziwnego stoliczka znalezionego przy śmietniku nie dało żadnych efektów, muszę się jeszcze po zastanawiać.
- żurek na obiadek i zapiekanka po czesku (pycha, ktoś chce przepis?) udały się znakomicie, golonek z żurku upieczonych w piwie nikt nie chciał. Moi mężczyźni nie jedzą golonek, ciekawe po co je piekłam.
- obejrzałam mnóstwo blogów i trafiłam na http://decobakcyl.blogspot.com/2011/08/deco-mania-wielkosci.html, zobaczcie, co ta dziewczyna wyprawia z meblami. Lata świetlne upłyną zanim jej do kostek dorosnę
- byłam z psiaczkiem u weta, kolejne zastrzyki i wielki płacz nieboraka. Biedactwo choruje....
- buty mi przemokły, aż chlupała woda.
- wiosny nie było nigdzie widać :(((((((((
- JUTRO PONIEDZIAŁEK :(((((((((((((((( i do pracy czas, też tak macie? :(((((((((
niedziela, 19 lutego 2012
Późnym wieczorem w niedzielę.
Późnym wieczorem w niedzielę zrobię podsumowanie całego dnia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Widzę, że ciągnie Cię zdecydowanie w stronę rzeczy zapomnianych a tematyka ludowa jak najbardziej się w to wpisuje. Ten ciemny komplet na brązach jest po prostu nieziemski i chyba dość pracochłonny, bo tyle elementów i precyzyjnie trzeba porozmieszczać. A stara chałupa to wspaniała rzecz u mnie końca nie widać tej roboty odstawiam na potem kolejne rzeczy. Z przyjemnością dodaję do ulubionych. A co z Twoim krzesłem? Mam nadzieję, że prace remontowe nad nim trwają chyba, że zima zatrzymała.
OdpowiedzUsuńTak właśnie jest, ciągnie do historii, do starych klamotów, wsi, książek w starych materiałowych oprawach.Do czasów, kiedy nie pędziliśmy tak na oślep i byle do przodu. Z Twojego bloga wywnioskowałam, że jesteśmy z tej samej epoki, kiedy życie toczyło się troszkę wolniej. Komplet, jak to u nowicjusza trochę mi czasu zajął, ale to wszystko po to, aby dojść do wprawy, bo docelowo chcę zabrać się za mebelki, a drobiazgi robić na prezenty:) Krzesło, to ze zdjęcia, zimuje w Kaczorówce, czyli na Mazurach, czeka na otwarcie sezonu. Drugie w domu pobejcowałam, ale jakoś mi się nie podoba kolor (dąb) i myślę, co z nim zrobić. Jest drewniane, więc chciałbym, aby to było widać, plus jakaś sensowna dekoracja. Wydaje mi się, że mogłoby być w róże, ale muszę to przemyśleć. Nie wiem, jak zrobić, żeby na drewnie polakierowanym było widać spękania.Lakierowałam, potem dawałam lakier do spękań i znowu lakier i nie wychodziły. Taki efekt plus róże byłby ok. Muszę doczytać, jak to się robi, albo może Ty masz na ten temat wiedzę? Jeśli tak, to czy mogę prosić o radę, będę wdzięczna. Pozdrawiam i muszę Twojego bloga zacząć od początku, bo trafiłam gdzieś w okolice kredensu :))
OdpowiedzUsuńNie przepadam na swoim blogu pisać o sprawach technicznych, ale polecam Ci dwa blogi, które głównie do tego służą: po pierwsze Świat według Asket. Nie jestem jej fanką, ale wiele się tam dowiesz a po drugie Decoupage Eli to typowy blog gdzie wszystko jest pokazane krok po kroku, choć mebli tam nie widziałam. Niestety stare meble maja wielką wadę trzeba je szlifować do żywego i nie da się od tego uciec, więc jeśli masz dużo staroci warto zaopatrzyć się w szlifierkę. Odnajdę blog dziewczyny, która masowo produkuje krzesła bardzo ciekawe, ale muszę na niego trafić. Na samym końcu bloga na dole mam krzesło, ale jest nieco inne niż Twoje, ale może zainspiruję, bo zależy, gdzie będzie stać.
UsuńDziękuję, oba blogi widziałam. Rzeczywiście dużo tam porad.Jak trafisz na te krzesełka to chętnie zobaczę.
OdpowiedzUsuńNa razie zostaje mi papier ścierny bo meble są w Kaczorówce, a tam nie ma prądu. Jednak nie muszę zdzierać z tych mebli wielu warstw farby, w zasadzie wszystkie są sosnowe i tylko lakierowane. A farba z krzeseł odłazi dobrze po smarowaniu specjalnym preparatem, potem tylko trzeba skrobać i doczyścić papierem.Stosowaliśmy już na krześle i jakimś stoliczku nocnym, preparat sprawdzał się dobrze.
Pozdrawiam:)
widzę że zapowiada się ciekawy blog:))))
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, czy wytrwam :)
OdpowiedzUsuń