Wybrałam dla Was Południową Wielkopolskę, bo to "moje strony".
Najpierw sobie poczytajcie, a potem posłuchajcie, niżej jest link.
Z pewnością taką gwarą mówiła moja prababka Antonina, ta na zdjęciu.
Jag ja żym sie żyniła, to żym miaa osiemnaście lat, nie, i przyszed Szkudlarczyk, mój narzeczóny, nie, przyjśli łoboje tam do łojca, do matki przyśli, tu zaraz na gospodasztwie (!) jes to koo rzeźnika, tuty zaraz w ty gasce, a ten sónsiad, tam ojca, mój sómsiod przyprowadziuł głó. A jo żym miaa siostre starszom, jag ja nó, a myj z tóm siostróm ćpały gnój we chliywie, nakodały my na wóz gnój oboje, nie, łobie. No i matka przyszła tam do chliywa, a ci siedzieli w izbie, nie, matka przysza do chliywa i pada: Maryna, mołsz iś (!) ino do izby. No, a joł już miarkowaa po cło, bo już ludzie godali że przydzie do do Maryny, nie Małeckiygo, jo już miarkowaam pło co. I poszam do izby, nó żym sie przecie musiaa umyć, bo żym od gnoju śmierdziaa. Poszam do izby, no i móm sobie usióńć, no usiadam sobie iłojciec powiado, że tu przyszed Szkudlarczyk wedug żyniaczki. A jo żym mówiła, łe, ja bede za modo, a łón miał dwadzieścia osim lat, a buł wdowcym, nie. No, ale cóż mi sie podoboł, dali gło, byde chcia, nó i na niedziele byłazopowiedź już. A my gó tu znali, bo ón tu z Bukówca, a miszkoł, a tu na to miejsce przyjszed do ty piszy kobity, na tym miejscu tu, nie, no ta piszo zmarła, łożynił sie drugi raz, tyż na to miejsce tu przyszła, no, a ja żym miaa być trzeciom tu na tym miejscu co. No dobrze, nó, zanieśli my na zopowiedzi, nó ksiondz zapowiadał, bo tak downi bułoe, przed wszyskima, no, na pirszy jak buła zopowidź tło na mszóm mode państwo nie szło na piszom zopowiedź tylkłoe na niszporyj . Mody pón po modóm panne przyjszed i do kościoła my śli, joł w kołpce, rozmaryn tu dookoła na kopce, wstóżki zielóne tu i za słoby (!) tyż stóżka uwiózano, tam przy takie miaa takie pentelki dwie, tu do kruzów przypinto, no a mody pon mertke i białóm stóżke na piersiach, nie, no bo łón ni miał, bo łon buł wdowiec, windz mój ni miał.
Klik:

Przeczytałam i wysłuchałam.
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się egzamin z dialektologii na studiach, trzeba było rozpoznać gwarę i omówić. Zapis fonetyczny mieliśmy tekstu. Błeee, zdałam ale nic nie pamiętam, strasznie dawno to było.
Fontyczny, jak się nie zna gwary to trudno chyba zapisać...
UsuńMecza mnie gwary. Jeszcze posluchac tak, ale czytac?
OdpowiedzUsuńDo dzis mam problemy ze zrozumieniem niektorych niemieckich dialektow, a pewnego Szwajcara musialam prosic, zeby bardziej sie postaral mowic po niemiecku, bo nie zrozumialam ani slowa.
Oj, jak ja pojechałam do ówczesnego DDR to też musiałam prosić, żeby langsam mówili, bo ni w ząb nie rozumiałam, normalnie, jak szprechali to kumałam, ale jak zaczęli w swojej gwarze to nic kompletnie. Po latach to ani w normalnej ani gwarze już nie kumam niemieckiego, pojedyncze słowa tylko. Język nieużywany, jak organ, ulega atrofii.
UsuńLubię posłuchać. Chociaż całej masy słów nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńWielkopolską rozumiem - innych pewno też nie:)
UsuńLubię dialekty :)) Chociaż czytać ciężko, ale ze słuchu łatwiej, bo gwary to głównie w języku mówionym funkcjonowały.
OdpowiedzUsuńOj ciężko...
UsuńMnemo, piekne zdjecie prababci Antoniny :)
OdpowiedzUsuńA gwary wszelakiej lubie sluchac - czesto nie rozumiem wielu slow ale mile to jest dla mych uszu :)
Takie się zachowało w archiwum rodzinnym, a czepiec wielkopolski...
UsuńTakie ludzkie historie są niesamowite, uwielbiam i jakoś tak pod sercem inaczej zawsze....A tych ludzi już nie ma.... A z drugiej strony jak kruche jest życie kobiet....
OdpowiedzUsuńTakie ludzkie historie są niesamowite, uwielbiam i jakoś tak pod sercem inaczej zawsze....A tych ludzi już nie ma.... A z drugiej strony jak kruche jest życie kobiet....
OdpowiedzUsuńKażde życie kruche...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA w nas tak howorat ;)
OdpowiedzUsuńhttp://dziewczynazewsi.blogspot.com/2016/07/poranne-rozmowy-po-swojomu-czyli-w-nas.html
Byłam:)
UsuńPięna babka! Kiedyś brałam udział w objeżdzie dialektologicznym. Ciekawqe doświadczenie:)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam... czy wszystko zrozumiałam? - nie, ale warto było się zmierzyć :))) Pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuń