Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budki legowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budki legowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Wpis na szybko

Zachęcona Waszymi wpisami oraz Waszą pracowitością szybciutko wrzucam parę "ustrojstw", które popełniłam jakiś czas temu. Oczywiście nie miałam pojęcia, że zdjęcia będą kiedykolwiek publicznie pokazywane, wiec są jakie są. Staram się bardzo robić "ładne" zdjęcia, ale może nie mam talentu? Wiem jak zdjęcie powinno wyglądać, widzę to "oczyma duszy", ale jak już je zrobię to wcale nie wychodzi takie jakbym chciała.  Nie pomógł nawet nowy, fajny aparat. Za dużo funkcji i ciągle mi się to wszystko myli. Ćwiczyć jednak będę dalej z uporem może w końcu "załapię" te wszystkie magiczne przesłony, czasy, ISO itd.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Wiosenny ruch  na Waszych blogach, podwórkach i ogródkach obudził we mnie nieodpartą chęć zobaczenia Kaczorówki, więc mimo, że do sezonu daleko i do Kaczorówki też ( co tam tylko 200 km) jutro od raną pędzę. Przewietrzę chałupkę, wyczyszczę budki lęgowe, zobaczę co wymarzło, bo zima sroga na północy była, odwiedzę las i jezioro. Podobno leży jeszcze śnieg i jezioro skute jest lodem.
Wszystko potem Wam ładnie opiszę i pokażę.
A teraz parę ustrojstw, takich własnoręcznych, co to nie kosztują nic, bo jak już wspominałam, nabycie 2000 metrów ugoru i postawienie tam chałupki wykończyło nas finansowo, więc zagospodarowywanie terenu siłą wyższą musi być prawie darmo. I tak sprawia mi to i mojej drugiej połowie dużo frajdy i najlepiej się czujemy, jak tyramy cały dzień a po zmroku wczołgujemy się na "górkę" i stękając zalegamy w wyrku wspominając, co to przez cały dzień się wydarzyło. Ranki bywają trudne po takich harcach z łopatą, albo przewalaniu 6 ton kamieni ( trzeba było je zagospodarować), boli każda kosteczka, ale kubek kawy na tarasie o 5 albo 6 rano stawia na nogi i można znowu tyrać cały dzionek.

Jesień już w Kaczorówce, w trawie widać deski, które oczywiście są zdobyczne, znalezione przy jakiejś ruderze, zabezpieczone drewnochronem i ułożone w ogrodzie jako ścieżka.

Po prawej ( nie wiem czy to widać dobrze) "udziałany" kwietnik. A z czego? Ano z kory stareńkiej lipy, którą pewnego dnia burza powaliła na ziemię. Nie wiem jak to się stało, ale to chyba piorun obdarł tak lipę z kory, leżała taka ogromna jak skóra węża. Na drewno oczywiście znaleźli się chętni, ale ta kora została przy drodze. Postanowiliśmy ją przynieść i pomyśleć później po co ona będzie. Niesienie świeżej kory długości około 5 metrów to nie lada wyczyn, była ciążka jak diabli. Po wyschnięciu zwinęła się trochę w rulon i wtedy przyszło mi do głowy, żeby pociąć ją na kawałki, wsypać ziemi i posadzić kwiatki, co też zrobiłam. Rosną marnie bo w Kaczorówce nie ma wody i trzeba nosić, a deszczowej jest za mało. Dlatego w zeszłym roku oprócz mało wymagających kwiatków posadziłam też rojniki bo nie potrzebują prawie wcale wody.
Karmnik od początku do końca wykonany własnoręcznie, z kawałka schodków i pniaka z lasu. Fajansowa sosjerka znaleziona została na śmietniku "robi" za poidełko dla ptaków.
Za karmnikiem widać murek prawda? Powstał z darni, nie było co z nią zrobić po budowie domku, więc została ułożona za domkiem tak, że odgradza część ogrodu od reszty lasu. Wejścia do tej rekreacyjnej części ogrodu powstały przez wkopanie zmurszałych pieńków w które powbijane na płasko są stare klucze. Na darniowym murku posadziłam rojniki i macierzankę, pod murkiem rózne krzaczki i kwiatki, co roku inne.
Skalnik, kamienie po części kupione, po części przytargane z okolicy. W donicy mięta sobie rośnie.
Z lewej na koziołku kolejny kwietnik z kory lipowej i skalnik, teraz jest już większy, sadzę w nim zioła na własnym kompoście. Rosną jak oszalałe, tu dopiero posiane.

Przy tarasie, beczka ze staroci a w niej ładnie wyglądający....zapomniałam nazwy:)
Wejście od lasu do części rekreacyjnej, wybrukowane polnymi kamieniami.
Ozdóbki ogrodowe, glany syna, a w nich rojniki i stare krzesło w którym rośnie lilak karłowy.

Budka lęgowa znaleziona w lesie dziurawa bez fasady. Przybiłam kawałek deski z dziurą po sęku bez większej wiary w to, że jakiś ptak tam zamieszka taka jest nieszczelna. Jednak zamieszkała tam pleszka, wyprowadziła nawet dwa lęgi.

Gliniane ptaszki na płotek jeszcze schną i nie są pomalowane.

A teraz zmykam bo późno, a jutro wyjazd.

Ciąg dalszy ustrojstw nastąpi.

Dobrej nocki dla wszystkich.