Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nocna wieś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nocna wieś. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wieś nocą.

Lubię nocne wędrowki po mojej wsi. Długo się nie powędruje bo to całe siedem chałup, wszystkiego z 10 minut wędrowania w te i nazad, ale ta nocna wieś jest taka inna........
Niektóre okna całkiem ciemne, widać już domownicy śpią, w innych domach jeszcze gwar, słychać dziecięce śmiechy, w innych jakieś głosy, bywa, że podniesione, czasem śpiewy.......



 

 

Nawet mroki nocy nie ukryją ubytków w niektórych ogrodzeniach, czy chylących się ku ziemi obórek i stodółek.




To nie jest wyglancowana i wypichcona wieś. Nie ma tu ogródków z trawą z rolki, tujowych szpalerów i podwórek wyłożonych polbrukiem. Żadnych bram na pilota, żadnych kutych bram i szlachetnych tynków na elewacjach, a na drodze nie ma asfaltu tylko piach i dziury. I stare jabłonie w ogródkach, papierówki, pyszne, żółciutkie, rozpadające się w ustach, śliwki mirabelki,  pełne robaków, nie ma, co się dziwić, bo te stareńkie drzewa nie wiedzą, co to są opryski. W ogródkach nie ma też żadnych wyszukanych kwiatów, ot słoneczniki, kosmosy, malwy, floksy, albo i czasem tylko to, co natura zasiała.


I chyba dlatego tak lubię tą "moją" wakacyjno-weekendową wieś:))


Wędrujemy sobie powolutku, a  zaniepokojone psy poszczekują zza płotów, pilnują obejść, droga jednak pusta, oświetlona z rzadka, bo chyba tylko trzema latarniami.




  Resztę oświetla księżyc, właśnie zbliża się do pełni. Grzybów ponoć nie będzie, kiedy księżyc w pełni, strata niewielka, bo i tak ich nie ma, nawet tych "psiorów", ale to tylko moje obserwacje, mało wiarygodne, bo miejscowi jednak wracają z lasu z torbami kurek. Mają "swoje" miejsca, a nie tak, jak ja, tylko te, co znajdę przy drodze.


A tam gdzie najciemniej to już tylko moja chałupka i ciemny  las........

Podczas, kiedy miejscowe pieski stróżują w obejściach mój pies pilnuje zapalczywie naszego łóżka, bo po powrocie zastajemy go w takiej oto pozycji na samym środku. Nawet oka nie otworzył i musiałam go d e l i k a t n i e przenieść, żeby zająć należne mi miejsce.


A rano budzą mnie ptaki, świergolą od świtu i stukają po dachu, ale o tym już innym razem:)))