Spacerując wieczorkiem po blogach znalazłam u Bubisy http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/ bardzo pomysłowy i uroczy płotek zrobiony z wiklinowych gałązek. W mojej Kaczorówce też podobny płotek swego czasu powstał, choć daleko mu do tego od Bubisy. Na mój płotek zostały wykorzystane znalezione w lesie i przy drodze kawałki patyków, z czasem ma zarosnąć winobluszczem i posadzonymi pod nim malwami. Jego przeznaczenie jest wyłącznie ozdobne, choć mój mąż twierdzi, że odgradza część ogrodu od wygódki i kompostownika. Na nim w sezonie wiszą gliniane garnki, wiklinowe koszyki z kwiatami, gliniane ptaszki, które sama z mozołem ulepiłam i pomalowałam. Wisi też t chochołek, którego w jakieś deszczowe dni skleciłam z witek brzozowych. A po drugiej stronie płotka rosną sobie poziomki, bo Kaczorówka stoi sobie w lasku i poziomki już tam były. Mój płotek powstał po tym jak zakochałam się w płocie z sąsiedztwa, chyba robiony był techniką jak u Bubisy, ale jest stareńki, bo pełno na nim porostów, a latem pięknie kwitną za nim posadzone dzikie róże. Róże powodują, że przez taki płot nikt nie przejdzie.
Zdjęcia są zrobione zaraz potem jak płotek powstał, wiec jeszcze przy nim i na nim łyso, tego lata powinno być już ciekawiej.
Płotek w trakcie roboty i sadzenia pod nim malw.
W sezonie "maślaczanym" pod płotkiem rosną gromadnie maślaki.
Ptaszek gliniany, któremu "oczko sie urwło" od deszczu.
Płotek z sąsiedztwa.
Niestety tylko kawałeczek płotka z sąsiedztwa, ale za to z kwitnącymi różami.