Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop z mniszka.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop z mniszka.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2015

Wino z mniszka, miód z mniszka...

Wróciłam. Znowu bardzo dobrze spożytkowane dwa dni miałam. Dużo pracy "na roli", co dla mnie oznacza dużo przyjemności, mnóstwo przyrody, zieleni zapachów. Szkoda, że już późno, więc tak na szybko dla zainteresowanych.

Wino z mniszka, czyli naszego zwykłego mlecza.

Wino z mniszka nosi nazwę STRATO.
Składniki:3 l kwiatów,3 l wody,1 kg cukru,garść rodzynek, 3 cytryny lub pomarańcze. Kwiaty zalać wrzącą wodą i odstawić na 12-24 godz.potem przefiltrować, dodać rodzynki, cytrusy pokrojone w plastry (ze skórką) i cukier. Ja dałam pół porcji cytrusow ze skórą, pół obrałam. Odstawić na 3 tygodnie, od czasu do czasu mieszając. Ponownie przefiltrować i wlać do butelek, ale zbyt mocno nie korkując. Odstawić na 6 tygodni. Znowu przefiltrować, rozlać do butelek i tym razem mocno zakorkować.
Ja oczywiście nie trzymałam się ściśle przepisów. Konsultowałam netowo poszczególne kroki z siostrą, która zna to wino jeszcze z czasów, kiedy mieszkała w Czechosłowacji, tam było bardzo popularne.
Wstawiłam słoje "na górkę", żeby miało ciepło. Słoiki owinęłam streczem, w którym zrobiłam dziurki. Słoje wstawiłam do wielkiej michy, żeby podczas fermentacji nie doszło do zalania podłogi czy cuś.
Wygląda po wymieszaniu składników tak:


Gotowałam też syrop z mniszka. Z dodatkiem cynamonu i laski wanilii. Smakuje bosko.


Razem wyglądał mój urobek tak, a jeszcze przywiozłam "materiał" do domu na syrop, żeby zrobić więcej słoiczków.


Nazrywałam też sosnowych przyrostów na kolejny syrop, tkwią teraz w lodówce, nie miałam już czasu przerobić.

W tym poście http://de-kupa-ge.blogspot.com/2015/05/jedyne-takie-meble-niepowtarzalne.html, pokazywałam mebelki powstające w Kaczorówce i niniejszym udowadniam, że stolik jak najbardziej jest użytkowy. Proszszsz, do czego może służyć!!!!


Kocisko mi się dziś naraziło, oszczał firankę pod blatem na tarasie  i poszedł w długą. Nie było go kilka godzin, a potem wrócił, zeżarł obiad i położył się spać.


A na koniec...mam to.
Mnemo i psia zgraja. Jeśli się dobrze doliczyłam było ich między 8 a 10 sztuk. Wszystkie chciały miziana, łasiły się i dopominały pieszczot.
Szczegóły wkrótce.
Jedno jest pewne, zwierzęta mnie chyba kochają:)


Ten, którego tak czukle przytulam, był cudnej urody i jeszcze cudniejszego uspodobienia. Sama łagodność, ale one wszytskie takie były. Ten najdalej na planie, wiekowy staruszek ledwo chodził, ale też przyczłapał.

Jejku, szkoda, że już tak późno, a jutro wio do huty.
Będę śnić o Mazurach, przetworach, łopacie i grabiach.
Chyba jestem stuknięta:)