Zrobiłam sobie dziś spacer. Z huty do domu. Boszsz udało mi się wyjść za widoku? Sukces!
To dobry czas na przewietrzenie głowy, oglądanie krajobrazów (kiedy się ta jesień zrobiła). W sumie za bardzo tych krajobrazów nie oglądałam, bo całe 2 kilometry ględziłam przez telefon, dzierżąc w łapie torebkę, a w drugiej teczkę z papierami.
Droga ma wiodła przez park, gdzie dopiero zauważyłam, jak mamy już daleko posuniętą jesień. Jakoś umknęły mi gdzieś dwa miesiące, przecież ledwo chwilę temu męczyliśmy się z upałami.
I tak idąc sobie dobrnęłam w okolice sklepu, który mnie od dawna fascynuje i zawsze, ale to zawsze staję sobie przed witryną tego sklepu i podziwiam wystawy. W zasadzie nie bardzo jest, co podziwiać, bo albo tam stoi jakaś para butów, wisi jakaś kiecka, albo paseczek. Mnie fascynuje najbardziej na tych wystawach cennik. Tym razem też mu się przyglądałam przez chwilę, a potem przerwałam rozmowę i cyknęłam wystawie fotkę.
I do samego domu zastanawiałam się na co wydać najbliższą pensję. Kilka pozycji niestety od razu odpadło, bo musiałabym wydać kilka pensji, natomiast na takie buty z cyfrą 2 na początku byłoby mnie stać, tyle tylko, że za pozostałą po zakupie kwotę to już musiałabym wybierać jeść, czy opłacić rachunki.
I w lekko rozpaczliwym nastroju dowlokłam się do domu, zjadłam śledzika na raz w sosie koperkowym, bo do garów mi się zaglądać nie chce i nawet siły nie mam i tak sobie dalej myślę.
K@$%a m@ć, kogo na ten sklep stać?


A na te za 11 000? z czego sa zrobione?
OdpowiedzUsuńblisko masz z pracy do domu, mozesz zawsze sobie przejsc do i z pracy..i nie patrz na wystawe albo popatrz i pomysl , ze jestes powyzej takich zachcianek...scoskam serdecznie
Teraz mam blisko, ale raczej nie spaceruję. Rano nie, bo nie chce mi się wstać, a z powrotem też nie, bo sie boję po ćmoku mostami chodzić i parkami. Nawet gdynym miała kasę to bym i tak nie kupiła, nie mój styl:)
UsuńChyba kogoś stać, skoro sklep funkcjonuje jakoś. Wystarczy pewnie, że sprzedadzą raz na tydzień jakiś produkt.
OdpowiedzUsuńA wiesz, że w Strzałowie dziki są przed kamerami już? W tej chwili jeden :)
No widzisz, a ja na telefonie od2 godzin zamiast obserwować...
UsuńEhhh ;)
UsuńSpadlam z krzesla.
OdpowiedzUsuńTo bylam ja Kasia Alzacka;)
UsuńJakaś inna jesteś:)
UsuńA na polanie jest żubr :)
OdpowiedzUsuń2 km? gryzę stół z zazdrości! ja kończę o 15;30 a w domu jestem na 17:(
OdpowiedzUsuńKiedyś miałam 2 minuty pieszką do pracy, ale to było dawno...i było fajnie. Nawet, jak zaspałam to w ciągu 5 minut byłam na miejscu. Byle coś na grzbiet wciągnąć i lotem błyskawicy byłam. Okropne są długie dojazdy.
UsuńA czymze te buty roznia sie od takich za 100 czy 200 zlotych? Metka jedynie. No bez przesady!
OdpowiedzUsuńNo czym? Ceną:) Za 11 tysi bym se dobudówkę Kaczorówki lajsnęła. I to jaką!!!
UsuńCiekawe czy ci co tam kupują odrywają metkę z ceną?
OdpowiedzUsuńDeptać podłogę w takich butach to chyba wielkie poświęcenie. A poważnie to nie wiem dla kogo, bo ja nie mam znajomych, których by było na takie rzeczy stać.
Mnie byłoby chyba wstyd, bo ludzie żyją za kilkaset złotych miesięcznie, a w schronach pełno głodnych zwierzów.
UsuńJak to, kogo stać. Znalazłoby się parę nazwisk. Jeśli się nie wstydzą, to gratuluję. Bo ja bym zdechła ze sromoty.
UsuńTeż się czasem zastanawiam, kogo stać na takie rzeczy i co robię nie tak, że mnie nie stać. A jakby było stać, to chyba też bym nie kupiła:)
OdpowiedzUsuńTrochę podejrzewam, co mogłyśmy zrobić, żeby móc je kupić. Ale nawet gdybym tak zrobiła to bym nie kupiła, chyba, żeby mi się we łbie poprzestawiało z tego splendoru.
UsuńZawsze mnie zastanawiało co takie borucowe czy inne tam krupy maja pomiędzy uszami, żeby kupować zwykłe buty czy torebki za taka kasę. Goopie. Ja kupuję sobie raz na 5 lat dobre buty trekingowe, zamszowe adidasy i sandały sportowe i styknie :)
OdpowiedzUsuńJa mam butów dużo, ale takie, które bez żalu wywalam, po 1- 2 sezonach, takie za 50 -150. Raz jedyny kupilam dobre ze skóry kozaki, kosztowaly cos koło 5 stów. Ładne były, ale ile mozna chodzić w jednych butach. Więcej tego błędu nie zrobiłam.
UsuńJa miałam kiedyś do pracy blisko i to było fatalne - czułam się jakbym w tej pracy mieszkała;) Teraz mam godzinę pociągiem i sobie chwalę - zdążę przez ten czas przestawić się a trybu pracy na domowy i mam to wszystko już za sobą, gdy wysiadam. Ta godzina jest mi potrzebna na odreagowanie i dojście do siebie;) Za blisko to dla mnie niedobrze... No i po drodze na stację mam lasy i pola, butów takich nie uświadczysz;))) A za 11 tysi postawiłabym takąąąąą stajnię;)))
OdpowiedzUsuńKawał pola Ci potrzebny, a nie stajnia. Cały rok te konie w stajni chcesz trzymać?
UsuńJa chcę te buty za 11120. Za taką cenę mogą już być niezłe.
OdpowiedzUsuńNo, dokładnie. Ten jeden sezon się w nich obleci, bo na drugi będą już niemodne. Ale cóż, jakość musi kosztować .... ;)
Usuńguzik prawda to nie jakość kosztuje tylko snobizm przynajmniej w przypadku butów
UsuńNo wiem, Mnemo, wiem .... moja wypowiedź to 100% ironii.
UsuńNiektórzy za produkt z metką zrobią wszystko, żeby go mieć i mało ważne, że wyprodukowano go gdzieś tam, daleko stąd i jakość już nie ta.
jeżeli ich stać, no niech sobie kupują :-)
OdpowiedzUsuńMnie martwi zawsze coś innego, człowiek pracuje od świtu do nocy (już nie) i nie stać go na takie buty. Bo nawet jeśli zarobi 2 tyś i stoi przed dylematem rachunki czy buty :-)
Do pracy mam blisko, piechotą 15- 20 min. Rzadko idę na piechotę. Muszę o tym pomyśleć
fajnie ta sobie iść tylko człowiek się ciągle spieszy.dobrze ze juz nie pracujesz po całych dniach.to wyczerpuje coś o tym wiem.
Usuńto za te czerwone podeszwy te 11 tys. ;) jak ktoś nie ma co z kasą robić, to potrzebującym zawsze może rozdać, zamiast na głupoty wydawać!
OdpowiedzUsuńzrób spacer kiedyś w drugą stronę i wpadnij na kawę do "sąsiadki" :)
nie wiem czy długo tu pobędę choć kawka a i owszem. dziękuję za zaproszenie.
Usuńnie wiem czy długo tu pobędę choć kawka a i owszem. dziękuję za zaproszenie.
UsuńO rety! Mnemo przejdź się jeszcze raz i obłoć ino te za 11 tysi, nie mogę się nadziwić z czego one są. Ja właśnie siedzę w balerinach za 20 zetów i moje nogi nie narzekają, aczkolwiek może po całym dniu łażenia trochę śmierdzą;-( myślisz, że te za 11 tysi nadal pachniały by perfumą?;-)))
OdpowiedzUsuńbaleriny moje ulubione w tym roku śmiałam w takich za 19 zeta. niestety mam wrażenie ze wewszystkich butach po dłuższym czasie nogi capia. ja lubię w domu boso latać albo w skarpetkach wtedy mi platfus nie dokucza; )
UsuńJa tez lubię tylko w skarpetkach, ale to nieedukacyjne dla Młodej, skoro od niej wymagam zakładania kapciuszkow;)
Usuńdziecka tez powinny dużo boso biegać jak ciepło w mieszkaniu. mój też nie chciał kapci do dziś nie nosi.
Usuńdziecka tez powinny dużo boso biegać jak ciepło w mieszkaniu. mój też nie chciał kapci do dziś nie nosi.
Usuńdziecka tez powinny dużo boso biegać jak ciepło w mieszkaniu. mój też nie chciał kapci do dziś nie nosi.
UsuńW domu teraz cieplo, ale od piwnicy to ta podloga raczej chlodna i obawiam sie tego, ze poslizgnie sie w korytarzu, bo tam płytki:(.
UsuńMnie nie stać... i tak naprawde to chyba nie tęsknię do zakupów w takich sklepach...
OdpowiedzUsuńGdybym miała tyle wolnej gotówki to wspomogłabym jakieś schronisko i wybrała się w podróż... do Hiszpanii ;-)))
Na Hiszpanię nie trzeba tyle, poważnie. Tanie bilety poza sezonem, ot choćby Barcelonę zobaczyć.
UsuńNaprawdę nie wiem co napisać. Zatkało mnie. Jakim trzeba być snobem, aby kupić sobie takie buty!
OdpowiedzUsuńWielkim Gosianko, wielkim:)
UsuńNikogo na to nie stać. To pralnia brudnych pieniędzy. Jak jeden mafiozo podpadnie drugiemu mafiozu to ten drugi zmusza tego pierwszego, by zrobił zakupy w jego tego sortymentu sklepie. Kogo stać na takie ceny, robi zakupy w Paryżu, Londynie czy gdzie ja wiem jeszcze. No może w Madrycie jeszcze. Słyszałam z wiarygodnych źródeł o rezydentce z Toronto, która brała dodatkowe dyżury, by nabyć drogą kupna na Bloor Street torebkę jakiejs Prady czy innego Louisa Vouittona. No, zapomniałam jeszcze o politykach na eksponowanych stanowiskach - pan na Chobielinie Radzio Sikorski stwierdził wszak, że jadanie kosztownych kolacji na koszt podatnika to jeden z obowiązków ministra spr. zagr. A do drogiej restauracji na drogą koalcję trzeba się odpowiednio wszak odziać, no nie?
OdpowiedzUsuń