Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eustachy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eustachy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2013

Żona Zenona

Dziewczyny jesteście WIELKIE!!!! Mnemo ze swojego zadupia Wam serdecznie dziękuję za podjęcie rękawicy i cudowne włączenie się do zabawy. Nie mam tu stałego łącza i jadę na limitowanym transferze, więc nie daję rady na bieżąco pisać z Wami powieści, ale jedziecie nieźle. Wczoraj przy ognisku czytałam dzieciom (dorosłe) Waszą powieść w odcinkach. Sikaliśmy ze śmiechu. I zapytano mnie, "a Wy się znacie"? To znaczy ja i piszący, no pewnie, że się znamy no, nie? Inaczej, jak by ta powieść wyglądała?


Ale, ale obiecałam żonę Zenona, którą już od "a" do "z" stworzyłam sama. Przyszykowałam drewno, obrobiłam wyrzynarką i szlifierką, trochę poddłubałam wiertarką. Zaolejowałam sukienkę i wybieliłam twarz woskiem wybielającym. Nawet samiusieńka przymocowałam złomek, który udaje oczy, ręce, włosy itd.itp. Tworzenie takiego luda to nieasmowita frajda. Teraz by się przydało stworzyć, jakieś dziecię, bo, jak wiecie Zenon nie zrobił swojej żonie żadnego. Ale akcja się toczy, dramaturgia wrasta, dziecię musi się pojawić na świecie........


Część druga. Żona Zenona

Eulalia z ciężkim sercem zbliżała się do domu Eustachego.

















 Jeszcze w oczach miała swój ogród, który tak nieoczekiwanie musiała porzucić. Nie zobaczy, jak jej piękne hortensje będą nabierać szmaragdowych barw, tak się cieszyła tym nowym okazem, który dopiero w tym roku pięknie się rozrósł....


 Nie będzie podziwiać lilii, która zakwitła na rabacie. Jaka szkoda, że resztę cebul zeżarła ryjówka.......

 Nie przysiądzie już na swoich ulubionych schodkach, mając za plecami kobaltową lobelię, której kwiaty od samego rana przyciągają trzmiele i pszczółki.


Co ja głupia narobiłam......Czy Eustachy będzie chciał na mnie jeszcze spojrzeć? Czy będę się mu jeszcze podobała? Życie z Czarnym Zenonem to było jedno pasmo udręk. Sielanka skończyła się szybko, a Zenon bardzo szybko pokazał swoje prawdziwe oblicze. Zostawiał mnie samą na całe dnie i nie tylko, bo przepadał gdzieś na całe noce. Wracał nerwowy i drażliwy. Do torby, którą ze sobą zawsze prznosił nie wolno jej było zaglądać. Mówił tylko, że kiedyś będzie żył "jak król". Nie pozwalał jej nikogo zapraszać do domu, ani wychodzić poza ogród, na który przelała całą swoją miłość. Bo o dziecku Zenon nawet nie chciał słuchać.Nawet nie mogła wyjść do fryzjera dlatego od lat nie ścinała włosów i nosiła staroświeckie warkocze. Jej twarz zbladła a usta od ciągłego smutku przybrały kształt podkówki.

Ja i Zenon!!! Ale to była pomyłka. Przecież my nawet urodą do siebie nie pasujemy. On jakiś taki mały, chudy i ten sowi nos!!!!!


Nie to, co Eustachy!!!! Postawny, wysoki i takiego łagodnego usposobienia.


A teraz tam zaraz dojdę i jak my tak.....we troje......boże, boże niech już w końcu się coś stanie, niech ta moja niedola się skończy...........




I có,ż liczę na Was moje drogie:)))) Od Was zależy, jak się ta historia zakończy........

A ja gorąco pozdrawiam wciąż z Mazur :)))


Dla wszystkich tych, którzy nie czytali pierwszej części :JEST TUTAJ TUTAJ