Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieborów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieborów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 października 2013

Mnemo na wycieczce.

Czas pikny, kolorowy, można by jechać na jakąś wycieczkę, pomyślała Mnemo obudziwszy się cholera wie, po co w niedzielę rano, tak koło 6:30. Jakoś w tygodniu, gdy do huty trza iść, taki wewnętrzny budzik nie działa nigdy. Ba, nawet ten w komórce daje z trudem radę, żeby Mnemo obudzić.
Jak pomyślała to czym prędzej wstała z piernatów i zabrała się za porządkowanie jestestwa swojego sponiewieranego ździebko sobotnimi porządkami, tudzież nocnym uganianiem się za prusakami, które  o zgrozo postanowiły uwić sobie gniazdko w kuchni Mnemo. 
Do 9-tej Mnemo już była odpicowana, jak kamienica na przyjazd cysorza, pies wysikany, śniadanie zrobione, Wu obudzony, a trasa wytyczona.
Celem wycieczki miał być Nieborów i Arkadia, do której koniec końców nie trafiliśmy, bo zboczyliśmy do Muzeum Sromów. Tak, tak, Sromów.


Pałacu w Nieborowie jeszcze nie odwiedzaliśmy, ale nie on był celem naszej wycieczki ino ten pikny park, bo chciało się nam natury, jesieni, liści i zapachów. Pałac obejrzeliśmy sobie z zewnątrz, za to weszliśmy do Muzeum Majoliki znajdującego się na terenie parku. 



Majolika i owszem, ładna, ale Mnemo zafascynowały……szafy, które to nie widomo dlaczego również znalazły się w ekspozycji muzeum. Może w nich majoliki przechowywano?




Kiedy tak Mnemo wzychała sobie do szaf, że takie cudne, że taką to by chciała mieć, okrutny Wu sprowadził Mnemo jednym zdaniem na ziemię "kotku ta szafa jest większa niż nasza chałupka" ...
Co prawda to prawda, w takiej szafie to na biedę mógłby człowiek nawet zamieszkać....szczególnie taki, co to mieszkał przez pewnien czas w mieszkaniu z czasów gomułkowskich, z tą tylko różnicą, że mieszkanie było brzydkie, a szafa cudna. Miejsca mniej więcej w obu jest tyle samo. Wiem to z autopsji. 
Pocmokawszy przed szafami Mnemo skierowała swe oczęta na majoliki, ładne przecież, ale nie w typie Mnemo. Za "łozdobne". No może za wyjątkiem pieca kaflowego, który to Mnemo z ochotą by zaakceptowała na swoich wyimaginowanych włościach.
.



Majolikowy żyrandol Mnemo cyknęła z myślą o Kretowatej, którą to swego czasu prześladowały żyrandole. Może jednak majolikowy nie, to jakby, co Krecie, czeka na Ciebie taki w Nieborowie:)
W takim piecu te cudeńka wypiekano, wypalano.

Park objawił się w całej swej jesiennej krasie, kolorami, zapachami, szumem spadających liści.....



 Mnemo zabładziła do warzywnika, gdzie nic nie robiąc sobie z jesieni zioła w najlepsze sobie rosły, a ogórecznik nawet pokazał kwiaty.



I stokrotka, sierotka, wśród liści tulipanowca zakwitła......


To jeszcze nie koniec, bo park rozległy jest, można chodzić długo upajając się każdym zakątkiem. Wędrując tak alejkami znowu mnie te marzenia dopadły........ach, mogłabym taką hrabianką być, spacerować alejkami, trefić włosy, ściskać kibić gorsetem i wzdychać do suchotniczych kawalerów:)) Miałabym od czasu do czasu mieć globusa histericusa w zasadzie nie wiadomo od czego, a nie tak, jak teraz od nadmiaru hucianych problemów....

Dobra, dobra pomarzyć każdemu wolno. 

Kupiwszy sobie na straganie magnez  na lodówkę w kształcie łowiczanki z iście pouczjącą sentencją " kto pokłada szczęście w jadle, tego cały zaszczyt w sadle" dla siebie, a dla młodych "chłop robotny, baba pyskata, zawojują połowę świata", ruszyliśmy dalej.....

Do Muzeum Sromów.
Mnemo dawno tam chciała pojechać, bo drogowskaz z trasy poznańskiej widywała dziesiątki razy. 



Ooooooooo, takie muzem to Mnemo by chciała mieć pod swoją opieką. Jest ludowość, jest wieś, są świątki. W sam raz coś dla Mnemo.
Jak to jest zorganizowane Mnemo jedynie wykoncypowała ( a potem wyczytała w internecie), bo na furtce wisiała kartka, proszę czekać, oprowadzam wycieczkę ( jak zbierze się 5 osób)  i wejść nie bylo można. Ale Mnemo pokombinowała, że w tym domku naprzeciwko mieszka właściel muzeum, który, jak zbierze się  grupa osób w ilości sztuk 5 pokaże wszystko i zaprezentuje te figury ruchome. Świadczyły o tym odgłosy dobywające się z budynków...


Nie zostało nic innego, jak obejrzeć teren wokół i powrócić tu z ekipą w ilości sztuk pięć.
 Taki ul to Mnemo mogłaby nawet sama zrobić, nie zaraz, żeby tam pszczoły zamieszkały, ale tak ku ozdobie.....


Żegnani spojrzeniami świątków ustawionych na kamiennym murze odjechaliśmy do naszego smrodku codziennego z mocnycm postanowieniem powrotu w ilości sztuk pięć, żeby zobaczyć te cuda ludowe zmagazynowane w prostych, tchnących latami siedemdzisiątymi pawilonach ......


Na odjezdne trafił się Tatarzyn, który zapozował cudnie w stroju łowiczani ....
Mnemo też pozowała, ale wyszła, jak "dupa w krzokach"  zamiast w stroju łowiczanki, to nie pokaże.....


Kto jest ciekaw historii Muzeum Sromów niech zajrzy tu: KLIK