niedziela, 24 sierpnia 2014

Ziele angielskie rocznik 1985.....

Już, już miałam rozrywać opakowanie, ale ręka mi zadrżała....

Nie, myślę sobie, trzeba to opakowanie zostawić w świętym spokoju i oddać tą torebkę ziela angleskiego z czasów PRL do jakiegoś muzeum.........
Skąd je mam?
Ano cioteczka moja w wakacje się przeprowadzała i pozbywała różnych rzeczy........
Swoją drogą ciekawi mnie, czy ktoś ma jeszcze przyprawy, które mają bez mała 30 lat?????
Czy to ziele ma jeszcze jakieś walory smakowe, zapachowe?




czwartek, 21 sierpnia 2014

Mnemo wykończona przez Henryka...

Przez Arteńkę, która katuje nas tajemiczym Henrykiem z Grudziądza już SZÓSTYM POSTEM zarwałam wczorajszą noc, co można łatwo sprawdzić zaglądając do Pastelowego Kurnika i czytając komentarze.....

Cudem zwlokłam się z łoża o 6- tej, umotałam na czubku głowy rachityczną palemkę ( nie miałam siły myć włosia), rzuciłam na paszczę ciut urody  i potelepałam na 7- dmą do huty orać, siać i zbierać plony. Cały dzień biegałam, gadałam, wyjaśniałam, miałam też mały wyjazd poza hutę. Nogi mi wchodzą tam, gdzie kończą się plecy, a zwoje mózgowe się wyprostowały i cholera wie, czy jeszcze się kiedyś zwiną.
Możliwości tak zlasowanego mózgu są na wyczerpaniu, więc już dziś nie podejmuję się dalszego dedukowania, czy Henryk nazywał się Sienkiewicz, Zieliński, Iży-cośtam, czy może ani tak, ani siak tylko Arteńka całą ta historię wymyśliła, a nas biedne Kury robi w jajo czy  bambuko turlając się ze śmiechu za zasłoną bloggera.

Nie ja jedna dedukowałam i prowadziłam dochodzenie w sprawie Henryka przeszłości przekopując internet wszerz i wzdłuż. Wredna Arteńka, tak sprytnie posty pisała, tak ukrywała jakiekolwiek szczegóły, tak wywijała danymi, robiła zwroty akcji, że i innym Kurom gul skakał z niemożności dojścia do prawdy. Jak już, już zdawało się, że jest własciwy trop, to ona rzuciła krótki komentarz i dawaj koncepcja upadała.

Co mi więc zostało???

Sonda!!!!

Głosujmy, więc!!!
Jak myślicie, ten tajemniczy Henryk nazywał się????

SONDA JEST NA PRAWYM PASKU:))


P.S. Sonda jest czynna do 22.08.2014 do południa (12:00).Pewnie niedługo potem Arteńka wstawi OSTATNI SIÓDMY  POST O HEŃKU, gdzie OBIECAŁA już wyjaśnić wszystko.
Ciekawe, czy w swoich domysłach choć jedna z nas otarała się tego WŁAŚCIWEGO HENRYKA, bo Arteńka przejrzeć się nie dała!!!

Do roboty Kury!!! Głosujemy!!!!!

*******************************************************************************

P.S. Arteńka odwaliła kawał dobrej roboty!!!!! A mój post, choć w tonie żartobliwym, jest oddaniem jej hołdu, za precyzję i determinację. 
Brawo Arteńko:))))

sobota, 16 sierpnia 2014

Pomóżcie - Gosia nadal szuka Kayronka


Każdego, kto tu zagląda proszę o rozpowszechnienie informacji o zaginionym Kayronie. Wszystko jedno jak, na fejsie, przez maile, przez znajomych........Gosia i jej rodzina są zrozpaczeni......

Będę Wam bardzo wdzięczna.

A tu link do posta o zaginięciu kotka




środa, 13 sierpnia 2014

Mgliste oblicze Mazur....

Gupi, gupi internet.
Wyczerpał mi się transfer i na dodatek nie mogę dokupić, bo moja wersja abonamentu nie przewiduje dokupienia na miesiąc. Co za gupota!!!
 Mogę, ale na pół roku, co mi zupełnie nie jest potrzebne. Przecież zaraz zacznie się nowy okres rozliczeniowy i dostanę swoje megacośtam na kolejny miesiąc. Gupie to nie?
Z braku laku podkradam interneta od Wu i wstawiam dla odmiany troszkę mglistości z Mazur, co jest oczywiście gupim rozwiązaniem, bo wolałabym swój.
A tu szykuje się sprawozdanie ze zlotu KUR w Pastelowym Kurniku, i przecież muszę sprawdzać, co chwilkę, czy znalazł się Kayronek!!
Matulu, jaka ta technika jest czasem gupia. I złośliwa!!!!!!






























P.S.
I bardzo jest gupie to, że wieczór nastał, co ja bez neta teraz bidna zrobię???? Buuuuuuuu

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Taki zachód słońca bywa raz na kilka lat....

A był lat temu sześć. Przyleciały do nas Sokoły, najpierw była burza i tęcza, a potem TEN zachód słońca. Już nigdy więcej tutaj takiego nie widziałam. Poszliśmy na spacer za Kaczorówkę na tzw. lotnisko. Bo tam wtedy było lotnisko, takie małe, leśne, dla małego samolociku i lotni. Teraz już jest zaorane i rośnie zboże.
W sumie to się cieszę, bo przestał ten samolocik warczeć mi nad głową.........

No więc poszliśmy się gapić na te ognie na niebie i nagle Wu zaczął pstrykać zdjęcia. Potem kazał mi biegać po tym lotnisku, więc biegałam, pozowałam, właziłam na jakieś ogrodzenie.............
Sokół też pstrykał zdjęcia Sokołowej:)))

Zdjęcia nie są obrabiane w żadnym programie, słowo harcerza. Im słońce było niżej tym kolory stawały się bardziej nasycone. To zdjęcia sylwetkowe. Bardzo je lubię, bo nie widać na nich paszczy. Trafiłam dziś na nie przeglądając zdjęcia w komputerze z braku lepszego zajęcia, bo przyszła burza, rozpadało się i uziemiło w chałupce.
Będzie dużo zdjęć, dla cierpliwych.......





Z Sokołową, wgapione w tęczę.......


A czyj to ogonek wystaje zza mojego biodra???



 Kogo to kogo, trzymam pod pachą???




 Zaczynają się harce po lotnisku.......































 Po dzisiejszej burzy niestety nie było takiego zachodu słońca, nie będzie też widać gwiazd na niebie, bo są chmury i dalej sobie siąpi. Trochę szkoda, bo już dziś można obserwować roje Perseidów. Może jutrzejsza noc będzie już pogodna, bo właśnie na noc z wtorku na środę przypada apogeum. Przez godzinę można będzie zaobserwować nawet do stu "spadających" gwiazd. Obserwowanie najlepiej zacząć po północy z dala od siedlisk ludzkich....
Będziecie oglądać???