sobota, 16 sierpnia 2014

Pomóżcie - Gosia nadal szuka Kayronka


Każdego, kto tu zagląda proszę o rozpowszechnienie informacji o zaginionym Kayronie. Wszystko jedno jak, na fejsie, przez maile, przez znajomych........Gosia i jej rodzina są zrozpaczeni......

Będę Wam bardzo wdzięczna.

A tu link do posta o zaginięciu kotka




13 komentarzy:

  1. Kurcze, Mnemo, Kayron też mi się śni:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się tak, jakby to był mój kot, ciągle o nim myślę i o Gosi......

      Usuń
  2. Mnie się śni. W tym śnie jest w ogrodzie. Od kilku dni ten sam sen. I ten sam ogród. Co to znaczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jak o nim myślę, to też go widzę w ogrodzie. Może kotek szuka tego swojego, z którego wyszedł...

    OdpowiedzUsuń
  4. Żal kotka, a przede wszystkim Gosi...

    OdpowiedzUsuń
  5. I mnie się śni, w krzakach, a w zasadzie to też jak w ogrodzie. Mnie czasem śni się, że Kajka się zgubiła, albo, że nie wiem, gdzie ona jest. Oszaleć można we śnie. A cóż dopiero na jawie. Wiem, co to znaczy szukać kota, Makabra !

    OdpowiedzUsuń
  6. śni mi się po nocach, widzę go na jawie, świrgla niedługo dostanę. i ja go ciągle widzę nie w ogrodzie, ale w jakichś kamieniach, murkach, gruzowisku....(remont?)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam taką wiarę, że on się odnajdzie. Do tej pory musiał już go ktoś przygarnąć, tak mi się wydaje. Na zwykłego dachowca pewno by nikt nie zwrócił uwagi, ale rasowym kotem z pewnością ktos się zainteresował. Wierzę, że ten ktos jeszcze nie widział ogłoszenia, może to jakaś starsza osoba, bo młodsza to by zaraz neta przetrzepała i trafiła na apele.
    Bardzo Gosi współczuję bo to taki stan zawieszenia, nie wie, co z nim, czy mu się krzywda nie dzieje. Tak było z naszym pieskiem Kubusiem....lata całe i do dziś coś kłuje po lewej stronie, jak pomyślę, że mogła mu się stać krzywda. A jego z pewnością ukradziono, tylko, że to był stary piesek bez zębów, zza płota wyglądał na slicznego, malutkiego pieseczka.........nie widomo, czy złodziej po prostu go nie porzucił, jak zobaczył, że to staruszek........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym samym pomyślałam. Dokładnie, takiego kota nie da się nie zauważyć. Też myślę, że to kwestia czasu. Ale wytrzymać to, i nie zwariować, to aż nie chcę o tym myśłeć. Ta ciągła nerwówka, i strach. I bezsilność. A co do czipów, byłam pewna, że wszczepiane czipy lokalizują zwierzaka w takiej sytyacji, a okazuje się, że nie. Więc po cholerę to wszczepiać, to zupełnie nie rozumiem. Że w bazę danych zajrzeć można. Dla mnie to durne.

      Usuń
    2. Widzisz Ewo i tu jest nisza. Ktoś, kto wpadnie na ten pomysł, czip z lokalizatorem, z pewnością na tym nie straci. Czipy, te nasze, są po to, żeby zagubione zwierzę łatwo było powiązać z właścicielem, ale pod warunkiem, że znalazca odda zwierzątko. A co jak zwierzę się błąka i błąka?? Fakt ten nasz czip jest trochę inwalidą.
      Kiedyś znalazłam obrączkę od gołębia, zadzwoniłam do związku hodowców gołębi i wyobraź sobie, że po numerach znaleźli mi właściela. Odesłałam tą obrączkę, bo pewno puścił gołąbka na loty i się martwił, że nie wraca. Z samym gołębiem nie wiem, co się stało. A teraz na Mazurach też przyplatał się gołąbek pocztowy z obrączką na nodze, widać, że zagubiony bo samotny, podjadał na drodze rozsypane zboże, a nikt we wsi nie ma gołębi. Nie był płochliwy, pozwalał podejśc do siebie na meytr-dwa, ale nie dał się złapać. Gdyby mi się udało to po numerze zlokalizowałbym właściciela i odesłała głuptasa.

      Usuń
  8. Mnemo, hula to ogloszenie na fejsie, hula.
    Nie zapomne, jak zesmy naszych kotek poszukiwali. Serce peka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak mi Gosi żal, bo ta niewiedza, co z nim jest obezwładniająca..........

      Usuń
  9. Kurcze, szkoda ich wszystkich. mam nadzieję, ze się znajdzie cały i zdrowy.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)