poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Mnemo pływająca z kaczkami.......

Czasem, tak nieoczekiwanie, przytrafia się coś tak sympatycznego, tak chwytającego za serce.........
A było to tak.
Stoję sobie w jeziorze po pas i karmię rybki resztką kanapki ( rybki uwijały się wokół moich nóg), kiedy nagle z pobliskich trzcin wypływa mama kaczka i dwie podrośnięte kaczuszki. Pokwakując zbliżają się do mnie i wyciągają łebki w moją stronę. Zamarłam, bo to dzikie, mazurskie kaczki. Rzuciłam kilka ostatnich okruchów, zjadły i czekają na więcej. Ale ja już nic nie mam, więc wyciagam rękę, a one krążą wokół mnie. Kurcze, nie wzięliśmy aparatów, jest tylko telefon. Wu wyjmuje i zaczyna pstrykać z brzegu, a ja pływam sobie wśród tych kaczuszek, są na wyciągnięcie ręki, mogłabym je pogłaskać, ale nie chcę ich płoszyć.
Przychodzę nad to jezioro już kilka lat, a taki przypadek zdarzył się po raz pierwszy, wszystkie inne kaczki trzmają się z daleka i są bardzo płochliwe.
Pływałyście kiedyś z dzikimi kaczkami????





Może to jakiś znak??? Te kaczki wokół mnie??? Jak myślicie?

59 komentarzy:

  1. Znak, ani chybi. Chco Cię na Mazurach zatrzymać.
    A była Ty na poste restante?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak se tłumaczę, może przyprowadzą mi jakieś złote kaczki, żebym mogła przeżyć??

    Napisałam Ci maila, bo byłam na poste.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odepisałam.
    Jedna kaczka złota wystarczy:) Albo chociaż jajo.

    OdpowiedzUsuń
  4. takie kaczki to zlote jaja beda Ci znosic. Chyba sie bardzo ciesza, ze razem z rypkami oswily Cie juz i wytresowaly....jak bedziesz szla do wody to z jakims smacznym zielskiem pod pacha! Tez kocham kaczki sercem szczerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, dobrz, że jesteś to zaraz Cię przepytam, dzie Twój blog jest, bo ponoć jest, ale ja nie trafiam.
      Teraz już nad jezioro z bochenkiem chleba będę wędrować:))

      Usuń
    2. Ja tez przepytuje w sprawie bloga..szukalam i nie znalazlam...

      Usuń
    3. etam, nie mam bloga, ja tylko pasozytuje na cudzych blogach, w komentarni ;)
      jakbym MUSIALA pisac, to zadne slowo by mi przez klawiature nie przeszlo

      Usuń
    4. Tiaaa, nie przeszłoby.....gadułko kochana:)))

      Usuń
    5. no nie no, bo pod musem to mo nic nie wychodzi poza zapoceniem sie....slowo harcerza.

      Usuń
  5. Kaczorowka, kaczki - ani chybi omen jakowys. Pewnie wsciekle byly, skoro nie baly sie czlowieka.
    Teraz dostaniesz serie bolesnych zaszczykuf w brzuch. Slinisz sie? A swiatlo Ci nie przeszkadza? Buhahaha!!! :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Objawów powyższych brak, ale jeśli o innego rodzaju wściekliznę to mam. Huciana się nazywa:)))

      Usuń
    2. A nie mowilam? Cos jest na rzeczy z ta wscieklizna.
      Jak zwal, moze byc huciana. ;)

      Usuń
  6. Pijanę toczysz z ust pąkowia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemalże:)))) Ja mam postać cichą........

      Usuń
    2. Postać cicha, jak wyczytałam, to już skrajne porażenie, apatia, stupor, ale dopiero po powrocie do chałupy, o pjanie nic nie na:)

      Usuń
    3. idziesz ufnie, acz robiac wrazenie pijanej, do obcych i na cudze gumna wchodzisz? jak tak, to wscieklizne masz jak w banku!

      Usuń
  7. Świetna sprawa, widocznie wyczuły w Tobie dobrego ducha:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, co kaczki wiedzą, może i wyczuły, że my spowinowacone:)))

      Usuń
  8. Był tańczący z wilkami, jest Mnemo pływająca z kaczkami. Nie dziw się, że się do Cię przybliżyły. Myślisz, że one nie wiedzą, żeś z Kaczorówki. Poszła już wieść po toni jeziorowej, żeś kaczkolubna, to majo Cię za swojo ! Teraz to na jezioro to tylko z bułkami . A tak już całkiem poważnie, to rzeczywiście duszoszczypacielne to spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam właśnie napisać, że tańcząca z kaczkami:))) Teraz powinnam jakiegoś Pokahontasa spotkać, he, he........

      Usuń
    2. Ty pacz, bo jakby Wu złapał noge tego licha, co to taboretkiem ma być, to ino świst by leciał za jakimś tam Pokahontasem !

      Usuń
    3. Trza test zrobić, bo jak kocha to Pokahontasa pogoni nogą od taborecika, albo i obiema:)))

      Usuń
  9. Pływanie z kaczkami bardzo sympatyczne :) Tylko taka sytuacja ma ciemną stronę .ktoś tym kaczką może zrobić krzywdę
    U nas w parku nad Oławą ,lęgną się łabędzie ,właściwie o rzut beretem od brzegu . Kiedyś rozmawiałam z kobietą która zachwycała się ,że takie ufna ,rozpoznaja ją i podpływają . Równocześnie martwiła sie że brakuje jednego ptaka ,przypuszczała że odłowili go cyganie . Nie wiązała ze sobą tych dwóch faktów ,że dlatego że były ufne ,ktoś zdołał jednego odłowić .
    Była też taka sytuacja ,że łabędz połknął żyłkę wędkarską ,prawdopodobnie z haczykiem ,na pomoc przyjechała straż pożarna z pontonem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,ze do nikogo innego nie podpływają, że to był taki jednostkowy przypadek:))

      Usuń
  10. Kaczki Mnemo pisane Ci jak amen w pacierzu. Dziś byłam nad naszym "jeziorem" Soczewicą. Widziałam trzy kaczki pływające. Myślałam o Tobie tam, na Mazurach. I choć to staw jest wyobrażałam sobie, że to jezioro prawdziwe.
    Z kaczkami nie pływałam, ale z gąskami tak. A wiesz, mam trzy dzikie gęsi. Prawdziwe gęgawy. Nie mogę zbyt bliso nich podchodzić, bo uciekają do stawku. Są śliczne. Pozdrowienia i nie daj się hucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na jedzono nie przyjdą?? Fajnie mieć dzikie gęsi koło domku. Ja się cieszę z sikorek, pleszek, lęgną się budkach. I mam dzięcioła łobuza, też siada na drzewach bardzo blisko, a kowalik to taki bezczela, że nawet nie drgnie, jak przechodze obok drzewa, najwyżej odkica za pień, parę centymetrów:)

      Usuń
  11. O Boze jakie piekne zdjecia tym telefonem zrobione! Pewnie wyczuly kaczuszki, ze krzywdy im nie zrobisz bos dobra jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wielką ochotę pogłaskać, tak blisko w pewnym momencie były. Bardzo żałuję, ze nie było aparatu, zawsze nosimy, każdy swój, wtedy byłyby zdjęcia dopiero.....szkoda, a z telefona to takie malutkie......,.

      Usuń
  12. A może to sierotki były - bukbroń? I one za Tobą jak za panią matką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna była większa i taka "pilnująca", coś tam kwękała, jak te małe za blisko do mnie........

      Usuń
    2. Może to ociec był?

      Usuń
    3. Skąd, mateczka, szara była, ociec korowy przecież. To moim zdaniem były trzy kaczuszki, mama i córeczki.

      Usuń
    4. Ot i gender się kłania! A może to synusie byli?

      Usuń
    5. Synusie też chyba kolorowe by były, nie?

      Usuń
  13. Kaczki płynące za łódką czy kajakiem często bywało i maluchy i duże. Ala tak bezpośrednio to fajnie, może szukały wsparcia w upale :), wiedziały, że im nic nie zrobisz a może nakarmisz a może wzięły Cię za dużą kaczkę? Widziałam w Szczytnie faceta, który dosłownie szczuł kaczki psem a one i tak szły do niego, pies zgłupiał i przestał atakować a kaczki czekały na bułkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przydzwoniłabym takiemu torebką, co za bezmyślny dziad. Trza go było pchnąć do wody i zawołać...sorry, tak się robi z bydlakami.......

      Usuń
  14. Piękne, magiczne spotkanie z dzikimi kaczkami. Ja miałam kiedyś bliskie spotkanie z lisem. Podszedł na odległość ok. 20 metrów. To było na wsi, stałam koło takiej remizy wiejskiej. Nagle go zobaczyłam. Na szczęście blisko były otwarte drzwi, za które pchnęłam dziecię moje małe. Sama też zaczęłam się cofać. Lisisko miało zmierzwioną sierść i chyba było głodne a w takich remizach bywają imprezy różne, poprzedniego dnia też była, bawiłam się na niej i pomagałam w sprzątaniu. Być może niektórzy odpadki wyrzucają tam, gdzie nie trzeba. W każdym bądź razie popatrzył na mnie chwilę i poszedł. Ufff!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, u mnie lisy piją z psiej miski w ogrodzie:)
      On nie zjadłby Cię, ten lisek. Chyba, że wściekły był:) Po resztki przyszedł.

      Usuń
    2. Hana, ja się właśnie wścieklizny bałam, nie liska. Naprawdę lisy do Ciebie wpadają?:)))

      Usuń
    3. Hana, miała rację, że była ostrożna, lis, zbliżający się do człowieka to dziwna sprawa, a lisy często bywają wściekłe. Miałam kiedyś spotkanie z wiewiórką, biegła za mną leśną drogą, jak stanęłam i zasłoniłam się rowerem to ona zapadała w takie odrętwienie, jakby spała. Była z pewnością wściekła.

      Usuń
  15. A ja widzę jelenie;) Albo tylko tego samego cały czas;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie są sarenki, ślady widzę ciągle i ich ścieżki w trawie, a na żywo to od czasu do czasu, w lesie.

      Usuń
  16. ja tam nie pływałam nigdy! ale to i nie dziwota, jako że pływać nie umiem ;) ale zazdroszczę tej umiejętności i takich właśnie możliwości, które mnie omijają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myśl Elaja, że jakiś mistrz pływacki jestem, płynę dotąd dokąd czuję dno, mogłabym dalej, ale się boję, jak nie ma dna. Teraz staram się strach pokonać płynąc z bojką. Pływanie to świetna sprawa, na basenie pływam wzdłuż krawędzi basenu, żeby się mieć za, co złapać:)))))

      Usuń
  17. Znak ,że sieprień już jest i lato pewnie powoli się kończy buuuuu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Widocznie do dobrych ludzi zwierzęta przychodzą :)
    W weekend kąpaliśmy się w jeziorze Pile, w Bornem, to też kaczki przypłynęły na kąpielisko. Raz, że ludzie je karmili, a dwa bawiło je uciekanie przed dzieciakami - niektóre bachory lubią straszyć zwierzęta, ale te kaczki akurat za chwilę przypływały z powrotem. Też jakieś dziwne ;) W sumie do mnie też przypłynęły. Hmmmm .... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są nas dwie pływające z kaczkami:))) Z łabędziami jednak nie próbuj dorosły, potrafi człowiekowi rękę złamać waląc skrzydłami:)

      Usuń
    2. Do łabędzi się nie zbliżam, bo wiem na co je stać.

      Usuń
  19. No to dalas czadu! Kaczki oswoilas, hahahaha:))))
    A ponoc sa niereformowalne, zdjecia cudne - pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o "tych kaczkach, a raczej kaczorach" ? Bo, jak tak, to, co innego.........niereformowalne......niestety:)

      Usuń
  20. Kaczki tylko szczęście mogą przynieść, a pono i ślimole zżerają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba Tupajko trza Ci zainwestować w kaczki, będziesz miała je czym żywić:))

      Usuń
  21. Popieram - znak, tylko nie wiem na co ;-)
    Nam bociany dach osrały. Ciekawe czy też znak :p

    OdpowiedzUsuń
  22. Na drugiego dziedzica??? Bociany nie darmo nad głowami latają:)))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)