Nie chce mi się gotować, upał, Wam pewno też się nie chce, ale jeść się niestety chce!!! Ile można żyć na kanapkach? Ja mogę długo, ale nie Sokołowa.
Sokoły czasem przylatują do Kaczorówki, wtedy jest takie ptasie zgromadzenie. Sokoły w Kaczorówce:)) Sokoły lubią pichcić. Sokół z niczego potrafi zrobić wykwintne danie, a Sokołowa z resztek kombinuje coś na szybko. Lubię, jak przybywają do Kaczorówki:)))
Sokół z pogardą patrzy na moje kaczorówkowe noże ( w domu mam nic nie lepsze) i wyjmuje swoje zawinięte dla bezpieczeństwa w ręczniki. Są ostre, jak brzywy, ja się do nich nie zbliżam. Poważnie, w ręku jakiejś gapy są poważnym niebezpieczeństwem, można sobie odciąć palec, ale tylko takimi nożami Sokół ćwiartuje, dzieli produkty, a nawet filetuje zgrabnie rybki. Za cholerę nie wiem, jak można tak obkroić rybkę, że w niej żadnej ości nie znajdziesz.
Takim to nożem pociachał świeżutką wołowinkę, zamarynował, a potem ugrilował na ognisku. Mnemo i Wu dostali kolację pod sam nos!!!! Sokołowa podawała, bo Mnemo w tym czasie ględziła przez telefon........
Można było pojadać pyszności i oglądać znowu seans filmowy w kinie pod gwiazdami.
Wołowinki było za dużo, oj, za dużo, więc Sokołowa następnego dnia, pociachała ją na drobniutko, starła na tarce cukinię z Mnemowego ogrodu, dołożyła dwa jajca, duuuuużo natki z pietruszki dodała przypraw i usmażyła pyszne placki. Placki zostały pożarte z dipem jogurtowym.
Tak to Mnemo lubi, najeść się pysznych potraw, ale nic przy nich nie robić:))
Ach te Sokoły, kulinaria mają w genach, karmią baaaaaardzo dobrze:))))
A pies? A pies, jak to pies, "zalegiwał" tu i ówdzie w swoim psim błogostanie, ale czasem.........
pilnował dostępu do Sokołowej.......
co panowie komentowali siedziąc w cieniu ..........................
Mnemo też leżała, raz w hamaku raz na tarasowj podłodze, raz na trawce.................
Takiego odpoczynkowego łikendu w tym roku jeszcze nie było, totalne byczenie, totalny luz, czego i Wam wszytskim życzę bo łikend tuż, tuż..........
P.S.
Kto poznaje, jaki film oglądaliśmy w kinie pod gwiazdami?
Mnemo, poznaj mnie z Państwem Sokołostwem.
OdpowiedzUsuńSokołowstwem? Chyba.
OdpowiedzUsuńA na co byś Hanuś miała chęć??? Bo rozumiem, że Cię perspektywa dobrego jedzonka poruszyła:)))
OdpowiedzUsuńChęć mam na szfystko, bom na odwyku - nawet skutecznie. Wreszcie. Odżywiam się głównie owocami. Państwa Sokołów przyjmę na stałe.
UsuńTo Sokołów lepiej nie pragnij, bo Cię utuczą w mig:))
UsuńChyba Ci zazdraszam tej skuteczności, bo ja dziś w ramach odchudzania zeżarłam wielką bezę, loda i trochę małych pączusiów, nie miałam czasu zjeść śniadania..........
Oesssu.
UsuńOessu, Oessu, ale tak było:)) Ostatnio tak robię, ale czniam to, męczy mnie ten wieczny reżim, młoda już byłam, ładna już byłan, zgrabna też już byłam, trudno, czas się zakaceptować w obecnej odsłonie:)))
UsuńNooo, takich gosci mozna przyjmowac codziennie! Hej, hej, hej Sokoly... przybywajcie do Kaczorowki! :)))
OdpowiedzUsuńTo nie goście, to swoi, choć nie rodzina:))
UsuńTe placki z pietruszka musialy byc pyszne!!!
OdpowiedzUsuńJ.
Szczególnie, jak ktoś zrobi:)))
UsuńJa też tak lubię Mnemo ,najeść się pysznych potraw nic przy nich nie robiąc :))))
OdpowiedzUsuńTe placuszki wyglądają niezwykle smakowicie :)))) A jeszcze z grilowaną wołowinką ,mniam :)
Mario, wołowinka była "żywa", bo została taka, nie grilowana, placki byłby twarde, a tak mięsko było super......
UsuńSuper Sokoły to som! Ja tam lubię karmić jak Sokołowa. Placuszki wyglądaja zachęcająco bardzo. Chyba sobie zrobię jutro podobne, ale wege. Dopiero wtorek Mnemo, a Ty o weekendzie już.
OdpowiedzUsuńZłote kobitki Ty Owieczko i Sokołowa. Też kiedyś lubiłam, ale mi przeszło, szkoda mi czasu na gary:)))
UsuńJeju, jeju, ale mi się zamarzyło słodkie takie lenistwo na trawce! Tymczasem tymczasy znowu nadchodzą i będę uziemiona, o jak gooopia!
OdpowiedzUsuńFilm nie wiem jaki, ale to kapitalny pomysł!
Film był.......dobry...... polecam.
UsuńA z tymczaskami poleżeć nie można??? Bo może by im tak wolerię na trawce zbudować......pacz w tej chwili na to wpadłam, ale to jest jakieś wyjście, psedskole do woliery a ty na trawkę:)
Mnie tam nie musiało przechodzić. Nigdy nie przyszło:(
OdpowiedzUsuńBo Ty Hanuś mądra kobitka jesteś:)
UsuńNie wszyscy tak uważajo...
UsuńBo gupie som i sie nie znajom (te wszystkie).
UsuńOho, fajny luz...
OdpowiedzUsuńA panom się podobało pewnie to pilnowanie ? :-)))
Chyba podobało, widoki mieli ładne:))
UsuńPlacki takie wyrabiam według 5-ciu przemian w dwóch wersjach - co jedne to lepsze;))) I podaję z sosem tatarskim;) A mój pies pilnuje wtedy do mojej kuchni dostępu, a aktualnie do fotela, na którym siedzę;))))
OdpowiedzUsuńA placki też je? Kruk znaczy się? Mój dzifak lubi z japkami:)
UsuńPrzydałyby mi się takie Sokoły za płotem:-)))))))
OdpowiedzUsuńChyba by nikt nie odmówił:)
UsuńPlacki muszę też poczynić. Z sześć sztuk. Tylko dla mnie, bo Absorbery nie jedzą...
OdpowiedzUsuń6??? Coś Ty zjesz 12,m takie są dobre, a Tobie chudzino nie zaszkodzą:)
Usuńooooooooooo to ja bym takowym tasaczkiem plucha na pewno se upitoliła:)))))
OdpowiedzUsuńDlatego, ja ich nie tykam:)
UsuńTaka Sokołowa w domu to skarb! Przydałaby mi się choć od czasu do czasu:)
OdpowiedzUsuńA wiecie, jak składa ciuszki w szafie? Jak listeczki, w czerwcu mi w Kaczorówce w lumpach zrobiła porządek.
UsuńNie dobijaj mnie.
UsuńMoge być Sokołową, moge wielodaniowo, i dietetycznie i odchudzajonco gotować, tylko niech któś mi sprzonta. NIENAWIDZĘ sprzontać !
OdpowiedzUsuńA ja nawet czasem sprzontać lubię, szczególnie, jak mi się pod nogami nikt nie kręci.
UsuńOooo, czuje ten klimat:)Tak nam dobrze na tych Kaszubach bylo. Jedzenie, pysznosci pod dziob, ksiazeczka, lezaczki, no dobra czasem sie wioslem machnelo.
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie, ale wróciłaś do ładnego domku z pięknymim widokami:)))
Usuń