sobota, 15 listopada 2014

Żule w taxi......


A tak przy sobocie......czekając na Wasze zdjęcia ( mało jakoś), gnuśnieję przed lapciem i głupoty oglądam.........





Żurek ugotowany i zjedzony.

Bigosik nastawiony i dochodzi.

Mięśnie bolą, ale tak ma być.

Może teraz pospać troszkę??? Albo napić się nalewki LAWENDOWEJ???
Piłyście taką???
Nie???
Mam rzepis.........



7 łyżek kwiatów lawendy (teraz suszonej)
3 duże cytryny
suszona skóra pomarańczowa, świeża też może być, ale bez tego białego
goździki 4 sztuki
3 szczypty imbiru
1 l czystej wódki 40 %
40 deko miodu

Z cytryn zdjąć skórkę,  resztę zalewa się wódką - stoi dwa tygodnie, potem wlać miód odstawić znowu na tydzień. Po tygodniu przecedzić i zlać do butelek. Im dłużej stoi i się przegryza tym lepiej.

Jest bardzo smaczna i nic nie trąci lawendą:)))


czwartek, 6 listopada 2014

Kiedy Kura mówi nie!!!!!

Ponieważ czuję się pełnoprawną Kurą, bywalczynią, a nawet momentami, mieszkanką ( szczególnie nocną) Pastelowego Kurnika, chciałam Wam powiedzieć, że mam, znalazłam kurzy hymn.
Pamiętacie, że miałyśmy taki plan, żeby sobie jakiś znaleźć, napisać , wymyślić? Ten jest gotowy, do wzięcia z yutuba:)))
No, ale decyzja należy do Gospodyń Pastelowego Kurnika, to tylko moja propozycja:))

 Jakby się Wam nie podobał to ja już i tak uznałam go za swój hymn-protest-song, bo mi bardzo pasuje tekst:)))) Taki na czasie...........szczególnie, jak mowa o tych planach.......


Specjalnie też dla Was postanowiłam wystąpić jako PRAWDZIWA KURA!!!!!
Tadddammm!!


Oto ja Mnemokura!!!


Dawno nie robiła żadnych konkursów to pomyślałam, że czas najwyższy.

 Zapraszam, więc do wspólnej zabawy w kurze przebieranki!!!!

 Dalej dziewczyny, proszę się drapować, charakteryzować i słać fotki na mojego maila.
Wszystkie  umieszczę w którymś z kolejnych postów, a potem zagłosujemy na najfajniejsze przebranie, najbardziej kurzą kurę, czy coś w tym stylu.
Coś tam wymyślę, bo to,co w tej chwili piszę to czysty spontan!!! Albo mi w tym myśleniu pomóżcie:))) Bo ja za chwilę muszę na chwilę leciećććććććć.......

Chcecie się zabawić???

Czekam na fotki do 15 listopada do północy:))

Wasza Mnemokura:)))


P.S. Chiba bendom jakieś nagrody za 1,2, 3 miejsce najfajniejszych, wylosowanych Kur:))))

P.S. Ale jeszcze nie wiem jakie:)))

środa, 5 listopada 2014

Château Fort de Lourdes

Château Fort de Lourdes jest zabytkowym zamkiem, znajduje się w Lourdes w departamencie Hautes-Pyrénées we Francji. Ta tysiącletnia, nigdy nie zdobyta forteca ma status zabytku. Od 1933 r. zamek widnieje jako pomnik historyczny uznany przez francuskie Ministerstwo Kultury.
Ze szczytu jego murów można podziwiać przepiękny widok na miasto, sanktuarium i Pireneje.
Byłam i potwierdzam, ale to nie wszystko. O cmentarzu pirenejskim już pisałam.
Jest tam jeszcze coś ciekawego. Na przykład ogród botaniczny, pełen ziół i kwiatów, których NIE FOTOGRAFOWAŁAM. Ile można cykać fotek kwiatkom?? Tylko to coś ze zdjęcia poniżej mi się spodobało, bo czerwone takie i zupełnie nie wiem, co to takiego. Z pewnością nie róża.


Jeszcze mi weszła w obiektyw, całkiem niespodziewanie  kobieta- kwiat......


Jest jeszcze coś ciekawego na zamku w Lourdes!!!!!
I pewnie bym Was nabrała pokazując te fotki,  twierdząc, że to zabytkowe budynki w Lourdes....
a to tylko oryginalne miniatury pirenejskich domostw:)))
To, który Wam się podoba?
















A o innych ciekawostkach z zamku kolejnym razem. Jeszcze trochę ich mam w zanadrzu.

Huta daje mi popalić ( to coś nowego, nie?), wynglarki jeżdżą w te i nazad, surówka kipi, kominy dymią, a psychiatra zaciera łapki..........
Dziś przyjmowałam 5 nowych osób, bidule, ale się wpakowali:(((



niedziela, 2 listopada 2014

Cmentarz pirenejski....

Cmentarz pirenejski znajduje się na terenie jedynej świeckiej atrakcji w Lourdes - zamku warownym położonym na skalnym urwisku. Zamek strzeże wejścia do dolin i przełęczy do Pirenejów Środkowych. Góruje nad miasteczkiem i wabił mnie od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam. O samym zamku napiszę innym razem, dziś, bo chyba to odpowiedni czas, pokażę cmentarz pirenejski, bo tego jest wart i trudno go znaleźć jeśli się nie ma przewodnika po zamku lub jeśli nie zapyta się symaptycznej obsługi zamku, jak do niego trafić. Mają nawet malutkie przewodniki/foldery w języku polskim. Do cmentarza wiedzie brukowana droga, wzdłuż gigantycznej skały, na której stoi zamczysko. Jest tam zupełnie pusto i tylko, od czasu do czasu zabłądzi tam, jakiś turysta.
Cmentarz, a w zasadzie nagrobki i sarkofagi to repliki, pochodzą ze starej nekropolii w Lourdes. Są bardzo ładne i fantazyjne.

Będzie dużo zdjęć, ostrzegam, ale warto popatrzeć:))
Warto kliknąć na zdjęcia, żeby je powiększyć.

Droga wiodąca na cmentarz.



Brama wejściowa.

Widok ogólny, pani w niebieskim sweterku długo i z uwagą przyglądała się każdemu nagrobkowi.....


































Widok z cmentarza na zamek.


Widok na wyjście z cmentarza.


Było tam zacisznie i spokojnie, jak na cmentarzu być powinno.
Ale nic, co miłe nie trwa wiecznie:)) Po kilkunastu minutach rozległy się głosy, w przewadze dziecięcy i wpadł maluch......





Po czym przyjął pozycję właściwą dla miejsca.....


Mama w obcym języku rugała młodziana......

Zarządzilismy odwrót, na szczęście już wszystkie nagrobki w ciszy i spokoju obejrzeliśmy.

A droga powrotna na górny zamek wiodła pomostem Anglików. Malowniczo prawda???



Z górnego zamku rozciągał się cudny widok na okolicę i oczywiście Lourdes, gdzie jest współczesny cmentarz, ale fotografowany na dużym zoomie też wygląda niesamowicie.



Niestety nie dotarliśmy już tam..............