Po sobotnim słońcu, niedziela przywitała nas pogodą raczej smętną, a koniec, końców burzową. Być może natura odniosła się w ten sposób do zaplanowanego na ten dzień wydarzenia, czyli statystowania Wu w pewnym filmie. Miał tam wystąpić we wstrząsającej roli jednego z dwóch ludzi z szafą. Wyjeżdżając w piątkowe popołudnie z miasta, nawet przez chwilę nie przypuszczałam, że WU czyni oto nieświadomie swój pierwszy krok do filmowej kariery, ale co się stało to się nie odstanie. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że "to się wytnie", jak skwitował swój debiut Wu.
Dodatkowym smaczkiem w tej całej historii jest fakt, że Roman Polański też skromnie zaczynał swoją światową karierę, od studenckiej etiudy pt. "Dwaj ludzie z szafą", co karierze Wu zdaje się nieźle wróżyć ;). Następnym kursem na Mazury, musimy koniecznie zabrać dłuuuugi czerwony dywan, do rozwinięcia na obu schodkach na Kaczorówkowy taras:)
Kiedy Wu odgrywał swoją rolę, ja zajmowałam się zwierzakami, bowiem kręcenie zdjęć odbywało się w pobliskiej fundacji, gdzie czterołapych i dwunogich nie brakuje.
Stąd to oblężenie przez przesympatyczną psią sforę, o której wzmiankowałam w poprzednim poście.
Wszystkie czterołape łasiły się, ocierały o nogi, machały ogonami i lizały po łapkach. Jeden nawet chciał mnie sobie zatrzymać na własność przysiadając mi na nodze, a potem, żeby jeszcze bardziej przywłaszczyć na nodze mi się położył.
Na psach i kotach się nie skończyło, bo na wybiegu czekały dobrze mi znane koleżanki.
Urodna blondyna o rubensowskich kształtach z wykwintnym makijażem na ryjku.
Był też aligancki kawaler, który prezentował swe wdzięki ze wszytskich stron głośno przy tym pochrumkując i mlaskając. A na końcu bezczelnie się odpryskał tuż pod moimi stopami. Można powiedzieć, że mnie zwyczajnie olał, choć nie rozumiem tego postępku, bo przecież założył na okoliczność mojej wizyty dizajnerski garnitur z mazurskiego błotka i nastroszył resztki bujniejszego onegdaj owłosienia.
Z daleka pomachałam do mojej sympatii osła Lopeza i przywitałam się z dwunożnymi krewniaczkami, które akurat z mojej wizyty nic sobie nie robiły okupując wóz, którym wozi się po okolicy niemieckich, zazwyczaj turystów.
Kariera, karierą, ale zanim dojdzie do następnych Oscarów, gdzie niewątpliwe swój finał znajdzie niezapomniana rola Wu, jako człowieka z szafą, należało wrocić do rzeczywistości. Czyli grabie, taczka, szpadel, który spokojnie oczekiwał oparty o donicę na powrót córy marnotrawnej, czyli mnie.
Światła lamp zgasły, Mnemo przywdziała swój stój codzinny, związała owłosienie w precla i poszła z westchnieniem ulgi w grządki.
Plan filmowy jednak jest męczący i czasochłonny, choć zdaje się dubli wielu nie było:)
P.S.
Po tych Oscarach załatwię Wam po znajomości autografy;)





Hmmm, może jednak zrezygnuję z autografu pryskającego amanta. Reszta aktorów bardzo przystojna.
OdpowiedzUsuńPryskający amant nie grał w filmie tylko Wu, a ten jeszcze nie jest na takim etapie zblazowania, które daje kariera, że załatwia się w kakuarze, czyli kurturalnie:))
UsuńWidać moje szare komórki czegoś nie doczytały, Pojęłam całościowo zważywszy na wspaniałe foty towarzyszącej Ci zwierzyny. Zwracam honor, nie miałam zamiaru nikogo urazić, zważywszy na przyszłe zaszczyty.
UsuńSwietnie zapowiadajaca sie kariera Wu a i Twoja jako osoby towarzyszacej ..psiaki na Tobie sie poznaly, ten lezacy na obuwiu, Ciebie sobie wybral, wiec powinnas z nim do stolicy wrocic, akurat bylby kolega Mopa. pozdrawiam i gratuluje famy
OdpowiedzUsuńGrażynka to był bardzo duży pies, mniej więcej wielkości mojego przedsionka:) Mopka taki pies spokojnie wciąga nosem, widziałś Mopa, wiesz, jakich jest rozmiarów:)
UsuńTe czarne knurzyska mają swoiste poczucie humoru ,a może to jest objaw sympatii . Miałam ja kiedyś przyjemność spotkać podobnego na swojej drodze i mój też mnie poczęstował tylko że na twardo ;))
OdpowiedzUsuńPięknie ta wasza Kaczorówka :)
No i ustawiam się już w kolejce po autograf :)
Może one obligatoryjnie każdego tak witają?
UsuńA gaża dla artystów?
OdpowiedzUsuńW naturze będzie. Wu zrobi wszystko dla placka drożdżowego z jagodami:) Scenarzystka o to zadba:)
UsuńPoza autografem poproszę o wejściówkę na premierę. No i kiedy to będzie, cobym zdążyła skoczyć do Paryża po sukinkie i stosowną torebusię.
OdpowiedzUsuńCuszsz...premiera się pewno odbędzie w GOKu w gminie, ale potem to już prosta droga do Oscara;)
UsuńSukienka koniecznie być musi paryska, wiesz w tym GOKu...
Do Londonu lepij skocz po kiecke, tu jest wiekszy wybor i ja jestem ;)
UsuńDobra Orszulka, ten argument przeważył, chociaż lepiej kumam po francuskiemu języku. Trudno. Będziesz za przewodnika.
UsuńProfil knura bardziej przyjemny niz jego zad ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze pare miesiecy silnej woli i tez bede wiazac wlosy w precla ;)
Mnemo, trzymam Cie za slowo autografowe :) Ja jeszcze skromnie prosze o dedykacje :)
Bez wyrzutów sumienia mogę wszystkim obiecać autografy nawet z dedykacjami, sledźcie tylko Oscary:) Jak tylko Wu zdobędzie nominację natychmiast zagonię do podpisywania:)
Usuńooooooooo gratulację dla Wu, no i Ty jako opieka planu dajesz radę :-)
OdpowiedzUsuńObojgu wróże karierę filmową :-)
Hehe Martek w domu spokojnej starości najszybciej (ta kariera)
UsuńTo gratulacje dla Wu :)) Co tam Oscar, to polityczny wybór, ale są inne festiwale, Berlin, Karlove Vary, Cannes ;)
OdpowiedzUsuńTeż o autograf poproszę, z dedykacją i bilet na premierę :))
Pieski są niesamowite. Ile w nich zapotrzebowania na miłość, chociaż mają zapewne dobrą opiekę i głaski na co dzień.
Mają, mają, nie brak im niczego:)
UsuńNo... Gratulacje! Ustawiam się w kolejce po autograf:) Ty tez pięknie spędziłaś dzień wśród zwierzaków. Wejście do Kaczorówki zachwyciło mnie. Jak widzę takie miejsca, to wzdycham sobie cichutko i myślę, że za jakiś czas też będę miała ten swój domek:) Na razie zbieram inspiracje:)
OdpowiedzUsuńŻyczę z całego serca, żebyś miała. A inspiracje zbieraj będzie,jak znalazł:)
UsuńO, ja tez bym chciala na pokaz przedpremierowy najlepiej:)
OdpowiedzUsuńJejku, jak tam pieknie!
Trawa nie jest pomalowana???
nie jest:)nie było czasu:)
Usuńnie jest:)nie było czasu:)
UsuńJak to dobrze mieć takich słynnych znajomych, co to autografy rozdają:)
OdpowiedzUsuń