powiedział Wu spojrzawszy na moje najnowsze dekupkowe dzieło. Francuski? A to dlaczego - zapytałam zdziwiona. No bo jakoś mi ta krowa w sielskim otoczeniu się skojarzyła, odpowiada małżonek. Gdyby tak pole lawendowe, albo deska z serami to rozumiem, ale krowa?
Dla mnie to nie jest francuski widoczek, to taki słodki widoczek dla wsiolubnych, tęskniących za sielskością, latem, świeżym mleczkiem i gęganiem gęsi.
No właśnie, o te gęsi mi tu najbardziej chodziło, bo ów przedmiot, który stał się dekupkiem, to sekretarzyk. I tak przez skojarzenie, gęsi -pióro do pisania, chciałam nawiązać do tego sekretarzyka.Takiego dekupka jeszcze nie robiłam. W sekretarzyku trzyma się długopisy, kredki, koperty, papier listowy. Jak się nie ma sekretarzyka to wszystko wala się po kątach, szufladach i oczywiście zawsze, kiedy jest potrzebne to znaleźć trudno. Sekretarzyk to wszystko porządkuje i organizuje.
To dobry czas na przygotowanie stanowiska do pisania, zaraz zaczniemy pisać życzenia świąteczne. A dzieci będą pisać listy do Świętego Mikołaja!
Nie przywiązuję się do dekupka -sekretarzyka, bo będą jeszcze kolejne. W razie, co jest do wzięcia. może komuś przyda się na prezent gwiazdkowy?
Jest wystarczająco duży, żeby pomieścić przybory do pisania, zapas kartek. Ma wymiary: 30x25x7,5
Na klapce zewnętrznej jest wspominia wyżej krowa plus stadko gęsi. Wnętrze też ozdobiłam.
Żeby skojarzenie z piórem do pisania było silniejsze, dałam tym razem całe stado... kaczek (konotacje osobiste, no i nie znalazałam stada gęsi). Nie wiem, czy piórem z kaczki da się pisać, ale piór z nich dostatek.
Wszystko oczywiście poprawnie spękałam, efekt spękanego szkła wyszedł idealnie. Drewno zabejcowałam, wycieniowałam, a potem pieczołowicie zawoskowałam. Sekretarzyk, jak zwykle pięknie pachnie. Papier listowy w nim przechowywany powinien przejąć ten zapach dzikiej akacji. To mój ulubiony zapach do drewna.
Nie siliłam się na zrobienie za to idealnych zdjęć, bo warunków nie było. Buro, szaro za oknem, listopad to nie czas na zdjęcia we wnętrzach.
Aranżacji dokonałam więc w scenerii przedpokoju, zwanego też Czerwonym Październikiem.
Tak się zainspirowałam tym listem do Świętego Mikołaja, że postanowiłam i ja w tym roku zaryzkować i poprosić Mikołaja o prezent. Napisałam, więc tak. Kochany Mikołaju przynieś mi pod choinkę...kurs witrażu, tylko o tyle Cię proszę.
I wiecie, co? Ten Mikołaj jest bardzo szybki, nie czekał do świąt nawet:)
Zrobił szast, prast i już mam ten kursik zabukowany:)
W związku z powyższym jest wielka nadzieja, że przestanę Was męczyć dekupkami, a zacznę witrażami:)
Cieszycie się?
Każdy, każdziutki by się cieszył!
OdpowiedzUsuńJa to się cieszę głównie z Twojej odzyskanej radości życia!
Dzięki Hana. Zdecydowanie jest już lepiej, choć jeszcze do końca nie wiem, co i jak. Tyle, że już mnie to tak nie dołuje, będzie, co ma być. A kurs mi się bardzo spodobał, no i coś innego niż drewienka. Zobaczę, czy to jest dla mnie, a wydaje się, że będzie.
OdpowiedzUsuńO! Cudowny prezent. już umieram z ciekawości jak to będzie.
OdpowiedzUsuńFrancuski wyszedł ci superowo! Aż czuję jak pachnie!
I fajny jest, bo jednodniowy, na zobaczenie, czy to będzie kręcić czy nie. Jak będzie to zafunduję sobie dłuższy:)
UsuńLubię witraże, bardzo jestem ciekawa efektów. Sekretarzyk jest śliczny. Bardzo podobne pudełko kupiłam córce na korale. Tylko dekupek zdrapałam i wieczko wymalowałam. Wyszło lepiej.
OdpowiedzUsuńHe, he. mogłas do mnie napisac, że potrzebne Ci pudełko na biżutki bez dekupka. Zrobiłabym i nie musiałabys drapać:)
UsuńP.S. A co to było, to zdrapane?
Ale masz fajnego Mikolaja! :)))
OdpowiedzUsuńNo, on jest niezawodny:)
UsuńDekupek śliczny, ale czekam na te witraże! Mikołaj spisał się na medal:)
OdpowiedzUsuńSama jestem ciekawa i juz się nie mogę doczekac:)
UsuńW mojej wsi jest pracownia witrazy. Cuda tam robia :)
OdpowiedzUsuńI Ty tez na pewno bedziesz tworzyla witrazowe cuda :)
Ciesze sie razem z Toba Mnemo :)
No wreszcie!!! Moje dekupy zdekompletowała mi Księżniczka, ale zbliżają się święta to i zapotrzebowanie wzrośnie - a ja czasu nie mam wcale a wcale;))) Taki sepecik to rzecz super fajna;) jak sie ma ją gdzie postawić;) Ja już nie mam miejsca na NIC - dosłownie;)))
OdpowiedzUsuńPiękny motyw :))) Ach... och... Chciałabym bardzo sekretarzyk z takim motywem ale bez spękania. Możesz mi podać e-maila do siebie?
OdpowiedzUsuńJestem ogromną miłośniczką dekupażu więc ja mogę i mogę i mogę... oglądać :)))
UsuńAgatek jest po prawej baner Jarmark tam jest mój mail:)
OdpowiedzUsuńWłasny blogger mnie nie wpuszzcza pod Wasze komenty, więc odpisuję tu: Orszulka, mam nadzieję, że moje wyobrażenia o witrażu pokryją się z rzeczywistością i załapię bakcyla. Krecie, między zdaniami wyczytałam, że poddasze się rychtuje, wiec będziesz mieć duuużo miejsca:)
OdpowiedzUsuńFajny ten sekretarzyk :)) Co do kursu witrażowego - super sprawa :))
OdpowiedzUsuńNo właśnie mam jakiś problem, bo dziwnych cieniowanych pasach i pustkach na bokach strony domyślam się, że nie otwiera mi się całość :( Po prawej stronie nie mam nic..
OdpowiedzUsuńagatek, straszszsznie długo się otwiera, nie wiem, o co kaman. Mail:danjutka@gmail.com
OdpowiedzUsuńTemat sielski ale bardzo lubię!!! I zewnętrze i wnętrze piękne!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny sekretarzyk Ci wyszedł, podoba mi się, że przyozdabiasz wewnętrzną stronę :)
OdpowiedzUsuńWitraże niech się staną twoją nową pasją :)
Na jakimś kiermaszu, facet sprzedawał swoje witraże i żeby było przyjemne z pożytecznym, oprawiał metalową taśmą kawałki szkła. Wydaje mi się że w witrażu najtrudniejsze jest, odpowiednie przycięcie szkła, trzeba wprawy w operowaniu diamentem do cięcia.
Wypasiona ta krówka :-)
OdpowiedzUsuńTeraz chyba takich nie ma w tych stadach hodowlanych przemysłowych....
Taka prawdziwa, zadbana wiejska ...
No proszę takie rękodzieła potrafisz robić ?
Zdolna jesteś.
Pozdrawiam serdecznie
Nie dalej ,jak przedwczoraj, widzialam, jak szkola ludzi z tych witrazy w Anglii. Super sprawa!
OdpowiedzUsuńTez bym chciala taki kursik.
Fajny ten sekretarzyk:) Jak czlowiek milaby cos napisac w zlosci, to sie zastanowii, bo obrazki sielskie)