mikre, marne, zabiedzone, choć od początku harde i zadziorne.
Dziurek, bo o nim mowa, przez rok z małego koteczka wyrósł na wielkiego kocura. Od czerwca do października, żył z nami lub sąsiadami. Swojego domu prawie nie odwiedział, Niczego mu u nas nie brakowało, tym bardziej u sąsiadów. Wyjadał łososie i inne łakocie, nie żałowali mu, u nich stół zawsze bogato zastawiony rarytasami. Wolał kiełbasy i mięsko z grilla niż karmę z puszki. Im bliżej jesieni tym kocisko większej masy nabierało. Jadł za trzy koty. Nie mogłam uwierzyć, rankiem, kiedy się pojawiał po nocy, zjadał dwie kocie puszki ( u mnie był karmiony puchami, grila u nas mało) i potem w ciągu dnia jeszcze skwierczał, że chce jeść, wyjadał Mopkowi, albo szedł za płot i tam jeszcze jadł. Wcześniej w swoim domu, przeganiany przez kota rezydenta, u nas lub u sąsiadów czuł się na włościach i to on jego przeganiał. Do pewnego momentu. Jakiś czas temu, jakoś pod koniec września, zaczęli razem, zgodnie jeść z jednej miski. Pogodzili się?
U nas i sąsiadów nabrał masy, dorósł i na zimę wrócił do swego domu. Nie zginie, to zbój nad zbóje, co widać po jego zbójeckiej mordzie. Widziałam, jak z pełnym brzuchem polował jeszcze na sikorki.
Takim kotkiem był Dziurek w zeszłym roku na jesieni.
A to Dziurek rok później, tłusty, spasiony kocur. Zdrowy i mocny,
Nie wiem ile waży, ale jak brałam na ręce Mopka i Dziurka to on był cięższy. Mopek waży około 7 kilo.
Z Dziurkiem zobaczymy się za jakieś 5 miesięcy, ale wieści mieć będziemy, co u niego.
Mazury już całkiem jesienne, bardzo ciche i spokojne. Inne niż latem. Będziemy tęsknić, ale to tylko 5 miesięcy, wytrzymamy.
A tymczasem grzejemy doopki w domku, późna jesień też jest fajna. Zwalnia człowieka z obowiązku bycia w ciągłym ruchu, za oknem wicher wieje, a ty siedzisz pijesz herbatkę z sokiem z bzu czarnego i się lenisz...



Dziurek to Mój Mruczek - takuśki sam - żre tak samo i tak samo tyje;))) Matkobosko - tyje w oczach;))))
OdpowiedzUsuńTeż potrafi zjeść dwie puchy na jedno posiedzenie? Dobrze, że Dziurek miał dwie jadłodajnie, samą mnie z torbami by pusił. Przez dwa dni oprócz puszek zjedli z Puszkiem 1,5 kg surowej ryby...
UsuńNigdy nie próbowałam dać mu 2 puszek.... czas na - eksperyment?;)))
UsuńSpróbuj, tylko niech kuweta będzie w pogotowiu...
UsuńJa pierdziu;)))
UsuńSkądinąd - pierdziu ;))
UsuńDziurek rzeczywiście minę ma zbójowatą, umie dbać o siebie :)))
OdpowiedzUsuńUmie, łapoczyny u niego są na porządku dziennym. To on dyktuyje czas pieszczot
UsuńPiękny zbój, z tych co to przystojnieją z wiekiem.
OdpowiedzUsuńMój nadal wybrzydza, ale on nie wychodzi.
Dziurka żołądek nie ma dna:) Nawet się bałam, że się przeje czy cuś...ale nie...nigdy mu nic nie było.
UsuńFajny Dziurek, taki zbój :)
OdpowiedzUsuńJak mój nieodżałowany Iwanek:)
Moze przez zime Dziurek schudnie troche, nie majac do dyspozycji stalych karmicieli.
OdpowiedzUsuńAlbo znajdzie sobie nowych, choc pewnie tubylcy nie tacy wyrywni dokarmiac cudze koty.
Z pewnością nikt mu nie da tyle, co u nas, straci to sadło, ale nie zginie. W domu jeść dostanie, resztę sobie złowi. Już się nie martwię o Dziurka -teraz on tam rządzi, jest nawiększy z kotów, które tam łażą.
UsuńNiezwykłe imię - Dziurek :)))) Jeszcze mi się buzia wykrzywia w grymasie uśmiechu i ustąpić nie może :) Słowo daję fenomenalne imię :D
OdpowiedzUsuńAgatek, to tylko zdrobnienie...bo pełne to ...Dziurodup...upss
UsuńTo nie kot, to tygrys:) Prawdziwy zbój!
OdpowiedzUsuńNiom, nie sądziłam, że na takiego wielgasa wyrośnie:)
UsuńDzurkowi i Wam dobrej i ciepłej zimy zyczę!
OdpowiedzUsuńDziękujemy. My w ciepełku, Dziurek ma do dyspozycji piwnicę u swoich ludziów.
UsuńOgromnyyy :)) I dobrze, że nie daje sobie w kaszę dmuchać. Kochany Dziurek, dzięki Wam odpasł się, zmężniał i nabrał pewności siebie. Super :) Jest niewątpliwie Waszym sukcesem wychowawczym :))
OdpowiedzUsuńJest gigantyczny i jak go złapać to tłusty jak foka.
UsuńPrzedtem był piękny i teraz też. Pokażta mi zresztą kota, który nie jest piękny! Oby zima była dla niego łaskawa!
OdpowiedzUsuńPrzeżył zeszła a taki był malusi ta też da radę.
UsuńPrzeżył zeszła a taki był malusi ta też da radę.
UsuńPiękny ☺Mopek 7 kg ???MojaToffi tylko 2 ☺
OdpowiedzUsuńTak. To tzw. taran, Twoja to miniaturka;)
UsuńTak. To tzw. taran, Twoja to miniaturka;)
UsuńJaki piekny kocurek, uwielbiam te szarobure, sa dla mnie najpiekniejsze, choc one wszystkie słodziaki, przypomina mi moją Lolę. I oby dobrze mu sie dzialo!
OdpowiedzUsuńma ładne umaszczenie i sierść taka dorodna.
Usuńma ładne umaszczenie i sierść taka dorodna.
Usuńale zbójowaty kociamber, lubię takich! :) niech mu zima lekką będzie!
OdpowiedzUsuńAle jest cudny!
OdpowiedzUsuńA wiesz, że w naszym nowym miejscu mamy również kota, który przychodzi do nas na jedzenie, i karmimy go z całą radością :) We wrześniu był jeszcze podobny do sztachetki z płotu a teraz taki ładny się zrobił i pełniutki :) W sumie po dwóch miesiącach w niedzielę dał mi się nawet pogłaskać :)