Poszłam ja dziś po robocie zrobić sobie manicure. Ot, tak z marszu, bo strach było już patrzeć na te zarośnięte szpony, a samej mi się jakoś dziubać nie chciało.
We wszystkich zaprzyjaźnionych, okolicznych punktach pełne obsadzenie, trza się zapisać na wizytę. Widać, że klientki już szykują się do świąt.
Zrezygnowana już miałam wracać do domu z tymi zarośniętymi szponami, kiedy nagle nadziałam się na znajomą, której nie widziałam od lat. Chwila pogawędki, poskarżyłam się, że nikt mi pazurów nie chciał naprawić, a ona mi mówi, słuchaj, tu się blisko otworzył nowy punkt, FACET ROBI MANICURE!!
Jak FACET to idę, takiej atrakcji jeszcze nie miałam. Wepchnęła mnie za drzwi, dodając, nie wiem, czy się dogadasz, bo on z Ukrainy...
Ok myślę sobie, jakoś się dogadam, jak nie po polsku to po rusku.
Wchodzę. No FACET! Jak z kuriera wycięty! Upewniam się, czy, aby na pewno TO ON robi ten manicure. On. No to siadam, raz kozie śmierć.
Boszsz, jak on zaczął ten majdan rozkładać, jak mu się ręce zaczęły trząść, za chwilę zaczął się rozbierać i ocierać czoło z potu. Potem włączył klimatyzację.
Myślę sobie, uciekać? Pewno mnie pochlasta, pozacina skórki, wypiłuje pazury w szpic...
Tak się chłopinie ręce trzęsły, że pilnikiem nie umiał trafić w paznokieć. O kurczę, a chciałam mieć ładne pazury. Ale siedzę, bo nie chcę mu sprawić przykrości, pewno przyjechał tu za chlebem.
Mija minuta za minutą i widzę, że facet choć spanikowany, bardzo dokładnie obrabia moje szpony. I, jak delikatnie! Ledwo muskał. Niby tak niezgrabnie, ale skutecznie. Żadnego zacięcia, żadnych zadziorów, wszystko równiutkie. No i "masło" mi ładnie wklepał w dłonie.
Na sam koniec mnie pyta, czysto po ukraińsku (po polskiemu ni w ząb) czy mi się podoba, czy jest dobrze. Odpowiadam mu, że tak, bardzo ładnie i dokładnie i kształt taki, jak lubię, ale czemu się tak denerwował? A on mi na to, że ma straszną tremę przed polskimi klientkami:)
No i morał z tego taki, że nie zawsze pierwsze wrażenie jest najważniejsze...
A potem poszłam sobie do sklepu z tanią książką...
Oprócz masy fajnych i tanich książek jest tam jeszcze jedna atrakcja. Bardzo sympatyczna para i Duduś.
Duduś jest jamnikiem, ma 9 lat. Pracuje ze swoim Państwem w księgarni.
Duduś jest wielkim pieszczochem, ogromnym. Uwielbia być głaskany i ma wiele klientek-wielbicielek.
Duduś jest wyjątkowy. Osiem lat temu został źle zdiagnozowany przez weta, co skońcyło się porażeniem tylnych łapek i od tego czasu, żyje na dwówch łapkach. Reszta jeździ na wózeczku. W sklepie wózeczek jest odpinany, bo trochę hałasuje, bez niego Duduś też sobie świetnie radzi, przyczołuje się na głaski w mig. Ze względu na to, że czasem mu nie wytrzymują zaworki ma założone gustowne majteczki, a raczej takiego mini pampersika.
Oto Duduś!
Słodziak no nie?
I ma cudownych właścicieli. Dają mu szczęśliwe, mimo kalectwa, życie. Opowiadają o nim tak, jak tylko ludzie bardzo kochający zwierzęta mogą opowiadać.
Następnym razem zabiorę ze sobą Mopecka, nich się chłopaki ze sobą poznają:)
P.S. Zdjęcie za zgodą właścicielki.

Takie historie wracają wiarę w ludzi.
OdpowiedzUsuńPokaż ukraińskie pazureiry!
Ciemno na pazury...kształtne, choć bez malowania, bo nie chciałam, w niedzielę se położę hybrydę i będzie szlus na 3 tygodnie...
UsuńDuduś uroczy !!! i taki jakby pudelkowaty ten Duduś :)
OdpowiedzUsuńi ma wspaniałych właścicieli!
a ten Facet, no to ja nie wiem.. byłaś odważna:P
Fakt, ma kręcone i miękkie fiuterko, ale to jamnik. Ponoć miał być miniatrurowy, ale wyszedł taki przerośnięty.
UsuńNooo, to teraz mozesz z czystym sumieniem polecac manikiurzyste dalej i napedzac mu nowe klientki. :))
OdpowiedzUsuńWiesz, nie wszyscy są tacy wyrozumiali. Damesy bywają wymagające. Ja się do niego jeszcze wybiorę, trzeba ludziom pomagać. Jak mu tak powiedziałam to widać było, że się rozluźnił. A ja wiem, co to znaczy trema, kijowe uczucie.
UsuńWyrobi sie. A jak ma cwiczyc nie majac klientek?
UsuńMnie kiedyś inostraniec robił biopsję tarczycy. Na Hindusa wyglądał, nie bardzo mu szło, wołał kumpla po pomoc.
OdpowiedzUsuńDuduś bardzo uroczy. Ja sobie dzisiaj zaaplikowałam kosmetyczkę, kolor brwi i kształt poprawiłam.
Mnie takowy, przyjmował do szpitala i robił badania. Te wiesz...
UsuńI było ok, choć trochu dziwnie:)
Mnie brwi też zarosły, a odrost na łbie do pół ucha. W zyciu taka zapuszczona nie byłam.
Ja jak Hana domagam sie zdjecia pazureiros! odwiedz manikiurzyste znowu, wzbudza sympatie... a psiuna piekna!
OdpowiedzUsuńZnowu się zrobiło "po ciemku" i z fotek nici.
Usuńodważna jesteś, a z pazurami u nóg też robi?
OdpowiedzUsuńFotel stał, pewno robi...
UsuńZrobiłaś dobry uczynek:)
OdpowiedzUsuńU mnie też biega taki jamniś na kółeczkach.Jak szybko biegnie kiedy zobaczy Pandę.Zawsze sobie robią noski.Pani mówi,że w domu nie"nosi"wózeczka.
Takie przypadki zawsze rozczulają. Ludzie jeżdżą na wózkach, dlaczego nie zwierzaki? Duduś już 8 lat...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń:)
Usuń
UsuńWitam.Pierwszy skasowałam,bo nie był za bardzo w temacie.
Piesek bardzo dzielny i milutki.Mężczyzna-manikurzysta to dla mnie jeszcze ciekawostka,a znając siebie pewnie udzieliłaby mi się jego niepewność.Ale oczywiście trzeba wspierać, każdy z nas kiedyś gdzieś zaczynał...
Po świętach jak pogoda pozwoli uszykuję sadzonki:)
Miłego dnia i weekendu u mnie wróciła jakaś zimnica brr.
UsuńNiesamowite! Czyli ludzie nie wyginęli ! a tremę w pracy to faktycznie trudno opanować.....najważniejsze, ze paluszki cudowne! Ale miałaś dzień!
OdpowiedzUsuńNie wyginęli tylko nie widać ich w masie:)
UsuńCudowna opowieść. :) Ja też byłam na mani u pewnej dziewczyny, ale to była porażka do kwadratu. Bez pojęcia. Było mi jej żal, więc wysiedziałam, ale więcej nie pójdę.
OdpowiedzUsuńDuduś ma szczęście, może i Diego będzie miał...
Trudne te początki, mnie zawsze ich żal. Z drugiej strony płacisz i liczysz, że będzie ok.
UsuńMam nadzieję, że Diego znajdzie dom, koty bez łapki świetnie sobie radzą, koleżanka ma takiego. Złapał się w sidła i stracił łapkę, teraz mieszkają już w bloku, więc nic mu nie grozi.
Duduś jamnik?? chyba po trwałej? ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem, co on taki skręcony, ale to jamnik:)
UsuńNo, musi się facet na kimś nauczyć, dzielna jesteś ;)
OdpowiedzUsuńTo kiedy na pedicur się wybierasz? ;) U nas jest męska obsługa fryzjerska w jednym z salonów, ooo sorry- studiów, albo akademii włosa, nie zwykłych salonów ;) Mają chłopki branie, że hej.
Ja od lat mam fryzjera i tylko on, nikt inny. Pedicura sama sobie robię, mam sprzęcior, szlifierki i te inne cuda, tylko ochoty często nie mam...
Usuńrany Julek - ja tam tylko planuję na święta pazureiry obciąć;) Szlus.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na wiosnę :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na wiosnę :)
OdpowiedzUsuńWiadomo,ze jak Ukrainiec to i majdan musi być ;-)
OdpowiedzUsuńTez bym się bała i też bym nie wyszła . Fajnie, ze fajnie wyszło :-)
Duduś uroczy :-)
Wierząc, że tych dobrych ludzi jest więcej /jak w piosence../ radości ze Świat, wytchnienia i spokoju i wiary w dobrych ludzi, aby było ich jak najwięcej! Wesołego Alleluja!
OdpowiedzUsuń