Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaplicza malowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaplicza malowana. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2016

Przed armagiedonem. Jagna łod jagniątek:)

Jutro u mnie będzie armagiedon. Wiem, wiem na łeb upadłam, ale trudno. Decyzja podjęta. Za oknem mróz, nawet śnieg, a mnie wzięło na malowanie. Że kapliczek, to wiadomo, zaraz pokażę ostatnią, ale będzie też malowanie przez duże M. Zostawiam je Wu, a ja cichcem, cichcem do huty. Mam nadzieję, że jak wrócę to nasz duży pokój już będzie lśnił białością, bo na razie to syf, kiła, mogiła i chujnia z grzybnią.
Mam kiepski wzrok, ale, jak założę okulary to nie mogę na te bure ściany patrzeć. Już nie mówię, co widać, jak dobrze słonko przyświeci. Jęczałam, jęczałam i wyjęczałam, Wu maluje.
Muszę na ten czas schować mój warsztat, więc dziś, chcąc się upoić na zapas weną i ochotą, malowałam od samego rana kolejną kapliczkę.

Nie jest jeszcze skończona, zostały detale i lakierowanie, ale muszę, muszę Wam pokazać. No i prosić o krytykę, bardzo to dobrze mi robi. Mam potem jeszcze większą ochotę na malowanie.
No to siup, pokazuję taką sote, zdjęcia robione w sztucznym oświetleniu, a potem trzeba zacząć szykować pokój do malowania.
Matko, gdzie ja to wszystko wyniosę?




Trochę detali: łowiecki


Domecki.


"Jagna łod jagniątek"  - Pantera jest matko chrzestno kapliczki:)



Jak ją wykończę na cacy pokażę raz jeszcze.

Buziaki dla Wszystkich.