Mam kiepski wzrok, ale, jak założę okulary to nie mogę na te bure ściany patrzeć. Już nie mówię, co widać, jak dobrze słonko przyświeci. Jęczałam, jęczałam i wyjęczałam, Wu maluje.
Muszę na ten czas schować mój warsztat, więc dziś, chcąc się upoić na zapas weną i ochotą, malowałam od samego rana kolejną kapliczkę.
Nie jest jeszcze skończona, zostały detale i lakierowanie, ale muszę, muszę Wam pokazać. No i prosić o krytykę, bardzo to dobrze mi robi. Mam potem jeszcze większą ochotę na malowanie.
No to siup, pokazuję taką sote, zdjęcia robione w sztucznym oświetleniu, a potem trzeba zacząć szykować pokój do malowania.
Matko, gdzie ja to wszystko wyniosę?
Trochę detali: łowiecki
Domecki.
"Jagna łod jagniątek" - Pantera jest matko chrzestno kapliczki:)
Jak ją wykończę na cacy pokażę raz jeszcze.
Buziaki dla Wszystkich.