Może na początek zaległości pomarańczowe, to zabawa na blogu
HOME SWEET HOME. Zaraz muszę myśleć o żółciach, bo to kolejny kolorek do zabawy. To całkiem niezła frajda, bo latasz z aparatem w torebce i na wszystko patrzysz łakomym okiem, czy się nadaje, żeby cyknąć potrzebną własnie fotkę. Jakoś nic mi się nie nadawało, trudno było, bo na co dzień głównie po mieście poruszam się samochodem to zrobiłam sobie w domu aranżację i sfociłam przy świetle zachodzącego słońca. A donicę przywlokłam rankiem bladym spod śmietnika, jest cudownie obdrapana i ma śliczny kolor ( indygo). Już jest przeznaczona na inną aranżację, ale to niebawem.
Oto moja propozycja pomarańczowego koloru tej jesieni.
No, a teraz jak to blondynka, czyli ja kupowała olej silnikowy.
Mój samochód (mądry taki) oznajmił mi za pomocą wyświetlającego się komunikatu, że chce wymiany oleju w silniku. Bagatelizować takich informacji nie nada, bo naszpikowane toto elektroniką i zaraz pozapalają się wszystkie kontrolki jak lampki na choince. Już kiedyś tak mi się pozapalało i cud, że udało się odblokować/odczyścić filtr cząsteczek stałych, bo tak sobie jeździłam z tą świecącą lampką nie sądząc, że to taka poważna sprawa.
Teraz już uświadomiona, że trzeba reagować natychmiast, pojechałam zakupić olej silnikowy do wymiany. Oczywiście nie miałam zielonego pojęcia co trzeba kupić, ale mąż mnie uspokoił, bo w bagażniku została butelka z resztą poprzedniego oleju. Wystarczy pokazać w sklepie. Taaa, tylko jakiś czas temu robiąc porządki w bagażniku pozbyłam się owej butelki bo uznałam, że jest zbędna. No nie przyznam się przecież.
Pojechałam do sklepu wyłuszczyłam, że olej, że nie mam butelki i trzeba jakiś dobry, w rozsądnej cenie, ale nie wiem jaki i ile.
Młody mężczyzna odpytał mnie z modelu samochodu, pojemności skokowej, roku produkcji i paru innych rzeczy, które o dziwo wiedziałam. Już prawie dobrał mi ten olej, ale padło następujące pytanie. Ile samochód ma koni mechanicznych? Hmmmmmmmmmmmmm, taaaaaaaaaaaaaaaa, w końcu mówię, no nie wiem, ale moja kosiarka spalinowa ma 5 koni mechanicznych to samochód powinien mieć więcej!!
Wzbudziłam swoją odpowiedzią ogólną wesołość w sklepie, ale olej mi dobrano i sprzedano. Co gadali jak wyszłam nie wiem, ale zapewne coś o inteligencji blondynek:))))
No może do takich "męskich" zakupów to nie mam zbytniego drygu, ale wykorzystując swoją "blondynkowatość" z reguły kupuję to, co potrzeba.
Teraz Wam zaprezentuję moje blondynkowate produkcje z ostatnich dni.
Dziś będzie w tonacji white:
Primo: niciarka, czy też skrzynka na przybory do szycia, bielona, przetarta, z motywem uroczej dziewczynki retro i spękaniami na motywie. Będzie widać lepiej na następnym zdjęciu.
Secundo: skrzyneczka z 6 przegródkami, na herbatę, albo duperelki, jak kto chce. Serwetka motylkowa, bielone drewno i przetarte. Wewnątrz motylki z serwetki i pozostałości paciorków z czasów, kiedy zajmowałam się troszkę biżu. Paciorki zalakierowane.
A kolejna porcja gotowych produkcji czeka na troszkę czasu i przygotowanie kolejnego posta.
Życzę miłego sobotniego wieczoru:)