sobota, 2 stycznia 2016

Kapliczkowo.

Druga kapliczka. zielona, prawie już gotowa. Jeszcze mi tu czegoś brakuje, ale nie mogę się zdecydować czego. Poczekam więc, aż pomysł sam przyjdzie, albo mi podpowiedzcie, czego tu brakuje?
Tymczasem kolejna schnie, pomalowana tym razem na szaro. Co się na niej znajdzie jeszcze nie wiem. Długo się zastanawiam, namyślam, kombinuję.




Czekam na dłuższy dzień, w tych ciemnościach trudno mi się maluje, jakieś szkice, większe powierzchnie można próbować, ale z detalami już trudniej.
Zakupiłam sobie fajne pędzelki (rany jakie to drogie), wybór jest ogromny. Kształty, długości, grubości, szerokości, włos szczeciniasty, miękki, zakończone płasko, okrągło, szpiczasto...
 A pomyśleć, że malarze kiedyś sami sobie pędzle produkowali. I to z włosia wolego, soboloweo, wiewiórczego nawet. Ja jeśli bym nawet chciała sama produkować to mogę jedynie  z włosia Mopkowego.
W sam raz dziecinka już zarosła i można trochę oskubać:)


Szczególnie, że śpi jak zarżnięty, nawet się nie kapnie:)



czwartek, 31 grudnia 2015

Jeszcze zdążę, jeszcze zdążę...

życzyć Wam czytacze, podczytywacze, zaglądacze  do niniejeszego bloga:

Przyjemności w dotyku, słodkości w przełyku, szelestu w kieszeni i słońca promieni oraz by Rok cały po prostu był wspaniały!

Dziękuję za kolejny razem spędzony tu  rok.

Planów żadnych nie robię, bo podobno, jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich planach na przyszłość. Postanowień też nie będzie. Jak schudnę to dobrze, jak przestanę palić jeszcze lepiej. Chciałabym, aby kolejny rok upłynał nam Wszystkim w zdrowiu, reszta lepiej lub gorzej jest do załatwienia.
Kochani tym, co się teraz bawią na balach-szampańskiej zabawy, tym, co balują na "białej sali" też życzę uroczej nocy -solidaryzuję się z Wami:)

Stukam się z Wami kieliszkiem z szampanem i do miłego w Nowym Roku 2016.


Znalezione obrazy dla zapytania życzenia noworoczne

Dla Waszych zwierzaczków życzenia od Mopka przesyłam, który ma w pompce wystrzały, jego żywiołem są poduszki, im więcej tym lepiej:)


niedziela, 27 grudnia 2015

Przemieńce WieśniakaM.

Podczas rozważań świątecznych wspomniałam o pasjach rodzinnych. Okazuje się, jak tak bliżej się przyjrzeć, że oprócz pracy, domu, prawie każdy z nas ma jakieś zajęcie, którym się oddaje w chwilach wolnych. Chwil tych jest tak niewiele, a jednak...
WieśniakM w chwilach wolnych pisze limeryki i rzeźbi. Rzeźbi i wiesza swoje wytwory na ścianach. Są wszędzie, łypią oczami zza szafek kuchennych, służą za wieszaki w łazience, zdobią przedpokoje i salon. Dużo tego jest.  Każda twarz inna, wszystko zależy od kawałka drewna, a drewno musi być liściaste. Dobrze wysuszone. Ze starej, mazurskiej gruszy, która rodziła tysiące gruszek dość marnego smaku i przyciągała jeszcze więcej tysięcy os i szerszeni, powstały te Przemieńce, tak je roboczo nazwałam. Oprócz Przemieńców powstala też Baba, ale stoi sobie na Mazurach i jest częstym obiektem do fotografowania przez turystów. Jest jeszcze taboret, który niedmiennie wzbudza we mnie żądzę jego posiadania. WieśniakM jest samoukiem- rzeźbi, bo lubi.
Te cztery Przemieńce to tylko taka mała kropelka, taka próbka możliwości. Mój ulubiony z tej serii to Big nose. Pierwszy z prawej, choć równie sympatyczny jest ten skośnooki o mongolskich rysach przystojniak. I ma z brwi wyrastający róg - świetny do zawieszania bizuterii, np. zegarka, czy bransoletek. Ostatni w szeregu ma coś z diabełka, twarz niby poczciwa, ale te różki...




A teraz każy z osobna, Wielki nos...
Diabełkowaty...

Płaskotwarzowiec...

I mongolski wojownik.

Mazurska baba z grzybem na cycu.


I jeszcze ów taborek, na który mi ślina cieknie już ze trzy lata.



A tu próbka pisaniny WieśniakaM:

na choinkę mu taki prezent

dostał bachor pod choinkę całkiem spory kraj
mikołaju mój kochany jesteś brachu naj!
rozpakował a papiery rzucił w mysi kąt
jak nie kochać mikołaja i cholernych świąt!
choć drzy ręka u dzieciny chwyta ostry nóż
powykrawam zeń kawałki niepotrzebne już
tej nie lubię tej nie cenię tamtej  też mam dość
ale co to? zgrzyt pod nożem? to przeszkadza kość!
stal się kruszy ostrze słabe chińska widać rzecz
rzuca zęby na kość wredną wygryźć chce ją lecz…
…to zęby poleciały dzieciak chwyta młot…
babcia palcem pokiwała- starczy ! dosyć psot!
wujcio wkurzył się i ciocia lecą zewsząd bluzgi
oj zobaczysz ty za roczek! doczekasz się rózgi!
czas na morał tej bajeczki nad skrwawionym krajem
uważajcie na bachora - na to- co dostaje!
oraz na to co mu przy tym zostawiamy w dłoniach

chcecie prezent dać? to dajcie!- na biegunie konia

I tak się zrobiło, że już po świętach. Szkoda, bo człek by jeszcze posiedział, porobił coś ciekawego...odpoczął.
A Wy odpoczęliście w te święta?

sobota, 26 grudnia 2015

Rozmyślania świąteczne.

Święta powolutku dobiegają końca, za szybko upływają w stosunku do tego czasu poświęconego na przygotowania. Bilans jednak i tak wychodzi na plus, bo w codziennej gonitwie zaniedbujemy najbliższych, jesteśmy zmęczeni, zabiegani, nie mamy sił na organizowanie imienin, urodzin, czy też innych pomniejszych okazji. A święta obligują i bardzo dobrze. Bo niestety przy świątecznym stole co jakiś czas kogoś ubywa. Kilka lat temu, moja siostra zorganizowała Wielkanocne śniadanie dla całej rodziny. Wtedy jeszcze żył mój ojciec, już nie pamiętam ile nas osób było, ale coś koło dwudziestu. Był gwarno i wesoło. Bardzo te święta miło wspominam.
Boże Narodzenie spędzam z rodziną męża. Grono jest mniejsze, ale, jak policzyłam prawie w każdym przedziale wiekowym mamy przedstwiciela. Między 1-10- kręci się mała osóbka, oczko w głowie, potem między 10-20, jest dwóch przystojniaków, kolejny przystojniak, między 20-30. Brakuje nam przedstawiciela między 30 a 40-tką. Jedni jeszcze nie dorośli, a inni już wyrośli, dlatego między 40 a 50 jest nas aż czworo. W przyszłym roku to  ja zapełnię przedział między 50, a 60... Kolejny przedział między 60, a 70 też zapełniony i na koniec dwie nestorki rodu, w całkiem dobrej formie, to przedział między 80, a 90 lat.
Tak sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, ciesząc się prezentami. Każdy się cieszył swoimi. Ja swoimi cieszę się do dziś.
Pisząc tutaj używam dobrodziejstwa myszy bezprzewodowej, którą przyniósł mi Mikołaj, popijam pyszną herbatkę, też sprawka Mikołaja, popatruję na ptaszęta i obrazek, które przyleciały od dobrych blogowych duszyczek i co rusz zerkam na kolejny prezent, wspólny dla mnie i Wu. Prezent ten wprawił mnie w osłupienie i zachwyt.
Wiecie, jak kocham Kaczorówkę i jak tesknię do niej w zimowy czas. Pewna zdolna osóbka chytrze wykorzystując Mikołaja postanowiła nam Kaczorówkę dać... na zdjęciu?


To byłoby zbyt proste. Zdjęć Kaczorówki mam pierdylion. Więc się tak przyglądam i ...dopiero wtedy widzę, że nasza Kaczorówka w jesiennej odsłonie została...WYHAFTOWANA!!! 33.600 krzyżyków!! Słownie: trzydzieści trzy tysiące sześćset krzyżyków.Ufff.
Sami zobaczcie, co za precyzja, taka, że w lekkim półmroku świątecznego stołu uznałam ten haft za zdjęcie.






Wszystkie prezenty są miłe, ale, chyba się ze mną zgodzicie, te wykonane ręcznie z myślą o nas, szczególnie są bliskie naszemu sercu.

Jak te ptaszki z czerwonymi skrzydełkami, które przyleciały od Lidki.


Albo rysuneczek, chyba nie muszę nawet pisać, czyją ręką napastelowany. Ręka Hany to już jest marka:)


I tak siedząc przy tym stole zeszliśmy na nasze pasje i umiejętności. Okazało się, że nestorka rodu, zamiast wielbić OR i słuchać RM, dzierga piękne, obrusy, nie mam zdjęcia, ale uwierzcie, trudno mi było uwierzyć, że można na cienkim szydełku, cienką niteczką takie cudo stworzyć. Druga do niedawna czarowała na maszynie sukienki, garsonki, co kto chciał.  Przedstawicielka przedziału wiekowego 60 -70, mimo trudności w utrzymaniu w dłoniach igły czy szydełka,  też pięknie haftuje- to taka rodzinna zdolność, przekazywana z matki na córkę.
Męska część rodziny też skrywa talenty. Jeden piórkiem (ale nie węglem) tworzy fantastyczne światy i postaci, które jednych trwożą innych zachwycają, drugi wybrał inną technikę. Przemienia drewnine pienki w ...ale to może następnym razem pokażę:)
Pokażę, bo mnie się bardzo podobają, ciekawa jestem, czy Wam też. No i niech te "Przemieńce" w końcu zobaczą świat, bo tak to tylko ta ściana i ściana.
A teraz życzę Wam odpoczynku, odpoczywajcie, jeszcze dziś i jutro mamy do tego prawo:)



czwartek, 24 grudnia 2015

Życzę Wam.


Auta na wodę,
Beczki na kasę,
Cudów na Co dzień, 
Domku pod lasem,
Energii życia,
Fartu w miłości,
Gór do zdobycia,
Huk możliwości,
Iskry na świeczce,
Jaśka pod główkę,
Kasiory w beczce,
Lat życia stówkę,
Łódki z jeziorem,
Męża lub żony,
Nagród co wtorek,
Od przełożonych,
Pierniczka z miodem,
Rodzinnej zgody,
Stałości uczuć,
Tudzież 
Urody, 
Wszystkim kochani, 
Z daleka, z bliska,
Życzy serdecznie - Mnemosyne

P.S. Lecz żeby zamknąć alfabet do końca, dorzucę jeszcze:
Ździebko słońca!!!


Śpiewająco - Seweryn Krajewski.




I jeszcze Wam życzę choinki do nieba, prezentów wiele i tego, czego Wam trzeba.




P.S. Życzenia autorstwa Danuty Noszczyńskiej