Boże Narodzenie spędzam z rodziną męża. Grono jest mniejsze, ale, jak policzyłam prawie w każdym przedziale wiekowym mamy przedstwiciela. Między 1-10- kręci się mała osóbka, oczko w głowie, potem między 10-20, jest dwóch przystojniaków, kolejny przystojniak, między 20-30. Brakuje nam przedstawiciela między 30 a 40-tką. Jedni jeszcze nie dorośli, a inni już wyrośli, dlatego między 40 a 50 jest nas aż czworo. W przyszłym roku to ja zapełnię przedział między 50, a 60... Kolejny przedział między 60, a 70 też zapełniony i na koniec dwie nestorki rodu, w całkiem dobrej formie, to przedział między 80, a 90 lat.
Tak sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, ciesząc się prezentami. Każdy się cieszył swoimi. Ja swoimi cieszę się do dziś.
Pisząc tutaj używam dobrodziejstwa myszy bezprzewodowej, którą przyniósł mi Mikołaj, popijam pyszną herbatkę, też sprawka Mikołaja, popatruję na ptaszęta i obrazek, które przyleciały od dobrych blogowych duszyczek i co rusz zerkam na kolejny prezent, wspólny dla mnie i Wu. Prezent ten wprawił mnie w osłupienie i zachwyt.
Wiecie, jak kocham Kaczorówkę i jak tesknię do niej w zimowy czas. Pewna zdolna osóbka chytrze wykorzystując Mikołaja postanowiła nam Kaczorówkę dać... na zdjęciu?
To byłoby zbyt proste. Zdjęć Kaczorówki mam pierdylion. Więc się tak przyglądam i ...dopiero wtedy widzę, że nasza Kaczorówka w jesiennej odsłonie została...WYHAFTOWANA!!! 33.600 krzyżyków!! Słownie: trzydzieści trzy tysiące sześćset krzyżyków.Ufff.
Sami zobaczcie, co za precyzja, taka, że w lekkim półmroku świątecznego stołu uznałam ten haft za zdjęcie.
Wszystkie prezenty są miłe, ale, chyba się ze mną zgodzicie, te wykonane ręcznie z myślą o nas, szczególnie są bliskie naszemu sercu.
Jak te ptaszki z czerwonymi skrzydełkami, które przyleciały od Lidki.
Albo rysuneczek, chyba nie muszę nawet pisać, czyją ręką napastelowany. Ręka Hany to już jest marka:)
I tak siedząc przy tym stole zeszliśmy na nasze pasje i umiejętności. Okazało się, że nestorka rodu, zamiast wielbić OR i słuchać RM, dzierga piękne, obrusy, nie mam zdjęcia, ale uwierzcie, trudno mi było uwierzyć, że można na cienkim szydełku, cienką niteczką takie cudo stworzyć. Druga do niedawna czarowała na maszynie sukienki, garsonki, co kto chciał. Przedstawicielka przedziału wiekowego 60 -70, mimo trudności w utrzymaniu w dłoniach igły czy szydełka, też pięknie haftuje- to taka rodzinna zdolność, przekazywana z matki na córkę.
Męska część rodziny też skrywa talenty. Jeden piórkiem (ale nie węglem) tworzy fantastyczne światy i postaci, które jednych trwożą innych zachwycają, drugi wybrał inną technikę. Przemienia drewnine pienki w ...ale to może następnym razem pokażę:)
Pokażę, bo mnie się bardzo podobają, ciekawa jestem, czy Wam też. No i niech te "Przemieńce" w końcu zobaczą świat, bo tak to tylko ta ściana i ściana.
A teraz życzę Wam odpoczynku, odpoczywajcie, jeszcze dziś i jutro mamy do tego prawo:)





Nie, no piękna haftowana Kaczorówka! Ja jestem anytytalenciem haftowym, nitkowym i w ogóle w kfestyji tamborków :) Prezenty fajowe, a talenta rodzinne nie do przecenienia są.
OdpowiedzUsuńLabujmy się! :)
Haftu próbowałam tylko wstążeczkowego, bo bardzo mi się podobał, ale na to trzeba mieć bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu. Może kiedyś powrócę, sprzęt i wstążeczki mam.
UsuńHaftowana Kaczorówka powaliła mnie na kolana :)
OdpowiedzUsuńTo tak, jak mnie:)
UsuńHaft piękny, uznanie dla autorki, wszystkie cudne prezenty i bardzo jestem ciekawa "Przemieńców"
OdpowiedzUsuńŚwiętuję goszcząc i poznając fajnych ludzi.
Miłego świętowania, mnie "wywlekli" na Gwiezdne Wojny, jakoś to przeżyłam:) Efekty fajne, ale tematyka, to nie moja bajka. Miło było zobaczyć Forda, mimo upływu lat -przystojniak.Autorka i większe obrazy haftowała, trzeba mieć cierpliwość.
UsuńKaczorówka wymiata:) Ileż to pracy kosztowało ..Ale i inne prezenty piękne i świadczą o tym, ze ktoś, gdzieś o Was pomyślał, a to bezcenne!
OdpowiedzUsuńDobrego odpoczynku :)
Ponoć dwa miesiące, ale dorywczo. Wiadomo, kto ma czas tak siąść i haftować?
UsuńHaft zachwyca, ale samo haftowanie to ukoronowanie. Mnie zastanawia, JAK zostal zrobiony szablon do haftowania, bo zapewne ze zdjecia, ale "rozpisanie" tego na kartce na kolory i w ogole - to juz wyzsza szkola jazdy. Bije czolem w posadzke dla ogromu talentu. Piekne!
OdpowiedzUsuńto samo zadałam pytanie. Jak to rozpisałaś? Bo z dzieciństwa pamiętam takie wzory odbijane przez kalkę. Dziś jest to prostsze, co i tak nie umniejsza ogromu pracy przy takim hafcie. Krzyżyki są doprawdy manieniuńkie. Ja bym musiała z lupą. Otóż są specjalne programy, które z dowolnego zdjęcia zrobią schemat wzoru, dobiorą kolory i zrobią listę nici i ich kolorów, które trzeba kupić, żeby takie cudo wyhaftować. Ja biję czołem od wczoraj, bo tem mój ma "tylko"33 600 krzyżków, a na ścianie wiszą takie...z 6 razy większe. To dopiero robota, nie miałam jakoś wyobrażenia jaka.
UsuńSprytne z tymi programami komputerowymi! Nawet kolory nici dobiera, cwane! :)))
UsuńKaczorówka jak żywa! Piękny prezent. Utalentowana rodzina:)
OdpowiedzUsuńPtaszki też urocze. Obrazek Hany - wiadomo:)
No wiadomo:)
Usuńpod wrażeniem Kaczorówki jestem. Jak to Bogumił mówi "szczena opada" Cudo.
OdpowiedzUsuńNigdy nie próbowałam haftować. Może kiedyś :-)
Haftowanie ponoć wycisza. Ja gdybym miała czas to bym nawet i za haft chwyciła.
Usuńja zabrałam się za malowanie- też wycisza.
UsuńJak się odważę pokarzę na blogu :-)
Graszka koniecznie pokaż, czego tu się wstydzić. My same swoje, ja też swoje bohomazy pokazuję:)
UsuńLubię tłoczno i najlepiej u mnie, co tam zmęczenie! ale w tym roku wigilia u siostry i jakoś bez nastroju. pierwszy rozwód w rodzinie...dziecko do 18 a potem do mamy i dziadków...palacze częściej poza stołem niż przy, bo co i rusz ktoś woła kogoś to palącego towarzystwa i tak siedziałam, patrzyłam, myślałam i płakać mi się chciało. Piękny stół, a nie było przy nim tego coś, więzi, spokoju...ot i taka Wigilia musi być aby już nigdy podobna nie była. Prezenty i u mnie wyjątkowo trafione. Bardzo lubię własnoręczne i faktycznie nastąpił powrót do twórczego rękodzieła. Haftowana Kaczorówka magiczna! Pomyślnosci i radości w 2016 roku
OdpowiedzUsuńDla Ciebie również:) Albo polityka przy stole- przy moim jest zabroniona. W ogóle w moim domu najwyżej 10 minut można o polityce, potem się wściekam i tracę humor. Wiadomo święta z dzieciństwa pamięta się inaczej, dorośli mają zbyt dużo wiedzy, co jest nie tak jak być powinno i czasem nastroju złapać nie można. Jednak ciszemy się sobą, święta to doskonała okazja.
Usuńświetny ten obraz!! moja koleżanka wielkiego konia w galopie tak wyhaftowała, muszę zapytać ile tysięcy krzyżyków "postawiła" ;)
OdpowiedzUsuńZapytaj koniecznie. Elka, ja też chyba Ciebie o coś muszę zapytać, jako fachowca. Ale to przy okazji.
Usuńto się odezwij kiedy znajdziesz czas
UsuńNajbardzjeh lubię prezenty wykonane własnoręcznie. Sprawił się u Ciebie "Mikołaj" elegancko ;)
OdpowiedzUsuńMikołaj się sprawił należycie:)
UsuńMoja mama potrafila krzyzykowac bez wzoriw, krzyzykami malowala...nie wiem jak to potrafila robic, miala widac wyobraznie ponad przecietna..to przeniesienie komputerowe bardzo mi sie spodobalo! sliczny prezent!
OdpowiedzUsuńJejku! Jaki cudny prezent swiąteczny. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
OdpowiedzUsuńSwietne prezenty, w zyciu bym nie powiedziala, ze to haft!
OdpowiedzUsuńLidkowe ptaszeta, tez do mnie dolecialy)
I pastelek Haniny:)
Ech ten Kurnik!!