sobota, 19 grudnia 2015

Ta ostatnia sobota...

przed świętami upłynęła pracowicie. Na tyle, że już w zasadzie przygotowanam do świąt. Wytrawne PPD ( Perfekcyjne Panie Domu) oburzą się zapewne, bo, jak to? W jedną sobotę tak zrobić wszelkie przygotowania? Wypucować zakamarki, wyczyścić szafy? Wyprać dech i mech, zrobić zakupy? TO NIEMOŻLIWE!! A ja mówię, możliwe, bo trzeba iść na skróty. Zakamarów nie tykałam, porządek (względny) został zrobiony na dwóch półkach, szafy przydasiowej, bo już mi na łeb z tych półek leciało. Wu był niepocieszony, bo to jego zagoniłam do wywalania zbędnych klamotów. A ja w tym czasie stanęłam w kuchni. I jakoś tak mi zgrabnie poszło. Rybki (brońbuk karpie) morszczuki zwykłe, posmażyłam i wsadziłam w zalewę octową, dwa wielkie słoje. Roladki wołowe, nadziewane ogórkiem, słoninką, cebulką i czosnkiem usmażyłam- to na świąteczny obiad. Tymczasem  zostały zamrożone. Reszta mięs zakupiona, wymyta i tudzież zamrożona, w środę wyjmę i znowu stanę przy piecu. Zakupy już mam, te wszystkie włoszczyzny i inne potrzebne produkty. Wyjście na bazar było małym koszmarem - armagedon, mówię Wam. Z dwoja złego wolę bazar niż Centrum Handlowe, przynajmniej blisko domu i na świeżym powietrzu. Menu świąteczne też obmyślone, Będzie sałatka jarzynowa, kurczaczek w galarecie,  schab pieczony. Na obiadek świąteczny wyżej wspomniane roladki, kaczkowe piersi i udka, z ziemniaczkami, może i kluskami, bo do ciemnego sosu pasują, jakaś surówka, barszczyk czerwony. Na deser oczywiście ciasto marchewkowe i sernik na zimno. Starczy w zupełności. Tak sobie pichcąc rozmyślałam, a  pralka prała. Potem z letka przecierałam tu i ówdzie kurze, płytki w kuchni, Wu pomagał, Młody ogarnął swoje włości. Nawet psa wyprałam świątecznie - teraz Mopeczek pięknie pachnie i jest puszystym misiem. Tak mi dobrze się pichciło, że wypichciłam jeszcze zupę ogórkową na dziś i jutro, a rzutem na taśmę upiekłam ciasto marchekowe- dwie brytfanki i jednej już nie ma. Pożarliś. A pierników nie będzie- nie chce mi się ich robić.
Był też mały ból- musiałam zlikwidować swój warsztat na stole pod oknem, bo stół będzie potrzebny do świątecznego obiadu. Miałam problem, co zrobić z warsztatowym bałaganem, ale upchnęłam to wszystko w jakieś kartony. Potem nie wiedziałam, co zrobić z kartonami, więc stoją w kącie. Wszystkie kąty u mnie zajęte, ani jednego wolnego:)
Troszkę ostatnio poszalałam z decu, robiłam chusteczniki na prezenty gwiazdkowe, które poszły w świat, ale, jak zwykle zrobiłam więcej niż trzeba. Taka piramidka się z tego zrobiła:)
Pomyślałam, że je Wam pokażę, może ktoś jeszcze nie ma prezentu, albo nawet pomysłu na prezent?Są "do wzięcia".
Piramidka nie oddaje ich uroku, bo zdjęcie zrobione w marnym oświetleniu. Jutro poprawię zdjęcia i pokażę każdy wytworek z osobna. Opiszę, jak zrobione, bo na tym zdjęciu widać prawie NIC.



I tak powolutku sobota ma się ku końcowi, jutro trzeba odpocząć, odespać. Czekają mnie pracowite dni w hucie, nie będzie wytchnienia, aż do Wigilii. Tak to już u mnie jest - koniec roku, to zawsze "pogoń z drągiem za pociągiem". W tym roku zwykły pośpieszny został zamieniony na Pendolino, ale chyba to jakoś zniosę.
A, jak tam Wasze bitwy świąteczne, wygrane, przegrane? Czy może dopiero ruszycie do boju?

18 komentarzy:

  1. Dwa kąty wysprzątałam, uszka i pierogi zamroziłam tydzień temu, część włoszczyzny kupiłam, spróbowałam nalewki. Jutro zrobię listę zakupów, ruszam do boju w poniedziałek. Nie mogę porządnie posprzątać bo koty okropnie kłaczą. A w ogóle to mi się nie bardzo chce.
    Pudełka bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierogi to domena teściowej, ja się nie kalam. Nalewka...wypita, dobrze, że nie zabrałam wszystkiej z Kaczorówki, pewno by jej już nie było, a tak na wiosnę skosztuję przegryzionej.Mi by się nawet chciało, gdyby nie huta. Po ciemku to wiesz, jak się sprząta, bez sensu. Mopek nie kłaczy, ale nosi piach i mi zgrzyta pod stopami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie zaczęłam. Chociaż dwa okna umyłam, bo należało im się, Chciałabym i resztę umyć, żeby jaśniej trochę było. Ciastka też chcę upiec, bo mam nowe foremki - łosia, lisa i jeżyka. No... A co zrobię poza tym, to jeszcze nie wiem, bo mało mam umiejętności. Tak jak i chęci. U Ciebie, Mnemo, plany samkowite...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najwięcej problemów sprawiają ciuchy, dziś zamknęłam oczy i wywaliłam dwa wory...trochę luźniej, ale nie do końca. Mam jeszcze podsufitowe półki, a na nich wiekowe pościele te ślubne, nie używane od lat. Damasowe, płócienne, szkoda wywalić,a miejsce zabierają, trzymam przez sentyment.

      Usuń
  4. rozbawiło mnie świąteczne pranie psinka:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psinek śpi w łożku, a że łożko przebrane to i piesek musi być czysty.

      Usuń
  5. Jeżu, to ja dopiero dziś zrobię rachunek sumienia. Coś tam tknęłam, ale nadal nie przyjmuję do wiadomości, że święta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdą i tak, nawet, jak nie przyjmiemy tego do wiadomości. Dziś ubrałam choinkę i nadal piorę.

      Usuń
  6. Ales Ty, qrna, pracus! A ja sobie rano na dlugi spacer poszlam z Kira, a teraz odpoczywam. Nic, ale to absolutnie NIC nie wskazuje u mnie na jakies swieta. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja mma zrywy, alebo nic, albo do upadłego. Wzięło mnie to trzeba wykorzystać, kolejny zryw może być za kilka miesięcy:)

      Usuń
  7. Fakt, pracuś z Ciebie :))
    Mnie się nic nie chce .... a przy garach Chłop stoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, zazdraszczam Ci do obłędu. Chłopa przy garach oczywiście.

      Usuń
    2. Tak, zdecydowanie Ci zazdraszczam i ja. Mój tylko wyjada z garów, a potem stęka, że przejedzony.

      Usuń
  8. A ja się dopiero zbieram ! Zaraziłabyś mnie tym palerem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Łanne wytforki :)
    A ja zaczne dopiero we ftorek. Jutro prawdopodobnie- mam nadzieję- koparka odkryje gdzie się woda leje z wodociagowej rury (do piwnicy mojej), no i mechanik mi auto (może) naprawi. Potem już "tylko" kapusta z grzybami, sałatki, buraczki, barszczyk i krokieten machen :) Noo i odgruzowywanie domu ścierą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, oby Ci nie kazali płacić za wodę! Albo nie, To oni niech Tobie zapłacą za zalewanie terenu prywatnego! Gdyby nie huta też bym się tak w łikend nie wyrywała, ale jutro arbeit czeka, do samuśkiej środy. We wtorek odmrożę mieska, a w środę upiekę, Chlebek w Wigilię i ciasto machnę, bom w domu tego roku. Miłego machania ścierą.

      Usuń
  10. Przyjedzie Mama to oceni, czy dobrze posprzatane u nasz;)
    Ale bedzie u Was bogate menuu!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)