przed świętami upłynęła pracowicie. Na tyle, że już w zasadzie przygotowanam do świąt. Wytrawne PPD ( Perfekcyjne Panie Domu) oburzą się zapewne, bo, jak to? W jedną sobotę tak zrobić wszelkie przygotowania? Wypucować zakamarki, wyczyścić szafy? Wyprać dech i mech, zrobić zakupy? TO NIEMOŻLIWE!! A ja mówię, możliwe, bo trzeba iść na skróty. Zakamarów nie tykałam, porządek (względny) został zrobiony na dwóch półkach, szafy przydasiowej, bo już mi na łeb z tych półek leciało. Wu był niepocieszony, bo to jego zagoniłam do wywalania zbędnych klamotów. A ja w tym czasie stanęłam w kuchni. I jakoś tak mi zgrabnie poszło. Rybki (brońbuk karpie) morszczuki zwykłe, posmażyłam i wsadziłam w zalewę octową, dwa wielkie słoje. Roladki wołowe, nadziewane ogórkiem, słoninką, cebulką i czosnkiem usmażyłam- to na świąteczny obiad. Tymczasem zostały zamrożone. Reszta mięs zakupiona, wymyta i tudzież zamrożona, w środę wyjmę i znowu stanę przy piecu. Zakupy już mam, te wszystkie włoszczyzny i inne potrzebne produkty. Wyjście na bazar było małym koszmarem - armagedon, mówię Wam. Z dwoja złego wolę bazar niż Centrum Handlowe, przynajmniej blisko domu i na świeżym powietrzu. Menu świąteczne też obmyślone, Będzie sałatka jarzynowa, kurczaczek w galarecie, schab pieczony. Na obiadek świąteczny wyżej wspomniane roladki, kaczkowe piersi i udka, z ziemniaczkami, może i kluskami, bo do ciemnego sosu pasują, jakaś surówka, barszczyk czerwony. Na deser oczywiście ciasto marchewkowe i sernik na zimno. Starczy w zupełności. Tak sobie pichcąc rozmyślałam, a pralka prała. Potem z letka przecierałam tu i ówdzie kurze, płytki w kuchni, Wu pomagał, Młody ogarnął swoje włości. Nawet psa wyprałam świątecznie - teraz Mopeczek pięknie pachnie i jest puszystym misiem. Tak mi dobrze się pichciło, że wypichciłam jeszcze zupę ogórkową na dziś i jutro, a rzutem na taśmę upiekłam ciasto marchekowe- dwie brytfanki i jednej już nie ma. Pożarliś. A pierników nie będzie- nie chce mi się ich robić.
Był też mały ból- musiałam zlikwidować swój warsztat na stole pod oknem, bo stół będzie potrzebny do świątecznego obiadu. Miałam problem, co zrobić z warsztatowym bałaganem, ale upchnęłam to wszystko w jakieś kartony. Potem nie wiedziałam, co zrobić z kartonami, więc stoją w kącie. Wszystkie kąty u mnie zajęte, ani jednego wolnego:)
Troszkę ostatnio poszalałam z decu, robiłam chusteczniki na prezenty gwiazdkowe, które poszły w świat, ale, jak zwykle zrobiłam więcej niż trzeba. Taka piramidka się z tego zrobiła:)
Pomyślałam, że je Wam pokażę, może ktoś jeszcze nie ma prezentu, albo nawet pomysłu na prezent?Są "do wzięcia".
Piramidka nie oddaje ich uroku, bo zdjęcie zrobione w marnym oświetleniu. Jutro poprawię zdjęcia i pokażę każdy wytworek z osobna. Opiszę, jak zrobione, bo na tym zdjęciu widać prawie NIC.
I tak powolutku sobota ma się ku końcowi, jutro trzeba odpocząć, odespać. Czekają mnie pracowite dni w hucie, nie będzie wytchnienia, aż do Wigilii. Tak to już u mnie jest - koniec roku, to zawsze "pogoń z drągiem za pociągiem". W tym roku zwykły pośpieszny został zamieniony na Pendolino, ale chyba to jakoś zniosę.
A, jak tam Wasze bitwy świąteczne, wygrane, przegrane? Czy może dopiero ruszycie do boju?
Dwa kąty wysprzątałam, uszka i pierogi zamroziłam tydzień temu, część włoszczyzny kupiłam, spróbowałam nalewki. Jutro zrobię listę zakupów, ruszam do boju w poniedziałek. Nie mogę porządnie posprzątać bo koty okropnie kłaczą. A w ogóle to mi się nie bardzo chce.
OdpowiedzUsuńPudełka bardzo ładne.
Pierogi to domena teściowej, ja się nie kalam. Nalewka...wypita, dobrze, że nie zabrałam wszystkiej z Kaczorówki, pewno by jej już nie było, a tak na wiosnę skosztuję przegryzionej.Mi by się nawet chciało, gdyby nie huta. Po ciemku to wiesz, jak się sprząta, bez sensu. Mopek nie kłaczy, ale nosi piach i mi zgrzyta pod stopami.
OdpowiedzUsuńJa nie zaczęłam. Chociaż dwa okna umyłam, bo należało im się, Chciałabym i resztę umyć, żeby jaśniej trochę było. Ciastka też chcę upiec, bo mam nowe foremki - łosia, lisa i jeżyka. No... A co zrobię poza tym, to jeszcze nie wiem, bo mało mam umiejętności. Tak jak i chęci. U Ciebie, Mnemo, plany samkowite...:)
OdpowiedzUsuńMnie najwięcej problemów sprawiają ciuchy, dziś zamknęłam oczy i wywaliłam dwa wory...trochę luźniej, ale nie do końca. Mam jeszcze podsufitowe półki, a na nich wiekowe pościele te ślubne, nie używane od lat. Damasowe, płócienne, szkoda wywalić,a miejsce zabierają, trzymam przez sentyment.
Usuńrozbawiło mnie świąteczne pranie psinka:))))))))))
OdpowiedzUsuńPsinek śpi w łożku, a że łożko przebrane to i piesek musi być czysty.
UsuńJeżu, to ja dopiero dziś zrobię rachunek sumienia. Coś tam tknęłam, ale nadal nie przyjmuję do wiadomości, że święta...
OdpowiedzUsuńPrzyjdą i tak, nawet, jak nie przyjmiemy tego do wiadomości. Dziś ubrałam choinkę i nadal piorę.
UsuńAles Ty, qrna, pracus! A ja sobie rano na dlugi spacer poszlam z Kira, a teraz odpoczywam. Nic, ale to absolutnie NIC nie wskazuje u mnie na jakies swieta. :)))
OdpowiedzUsuńBo ja mma zrywy, alebo nic, albo do upadłego. Wzięło mnie to trzeba wykorzystać, kolejny zryw może być za kilka miesięcy:)
UsuńFakt, pracuś z Ciebie :))
OdpowiedzUsuńMnie się nic nie chce .... a przy garach Chłop stoi.
Lidka, zazdraszczam Ci do obłędu. Chłopa przy garach oczywiście.
UsuńTak, zdecydowanie Ci zazdraszczam i ja. Mój tylko wyjada z garów, a potem stęka, że przejedzony.
UsuńA ja się dopiero zbieram ! Zaraziłabyś mnie tym palerem :)
OdpowiedzUsuńNo to uwaga!!! Zarażam!!!
UsuńŁanne wytforki :)
OdpowiedzUsuńA ja zaczne dopiero we ftorek. Jutro prawdopodobnie- mam nadzieję- koparka odkryje gdzie się woda leje z wodociagowej rury (do piwnicy mojej), no i mechanik mi auto (może) naprawi. Potem już "tylko" kapusta z grzybami, sałatki, buraczki, barszczyk i krokieten machen :) Noo i odgruzowywanie domu ścierą.
O kurcze, oby Ci nie kazali płacić za wodę! Albo nie, To oni niech Tobie zapłacą za zalewanie terenu prywatnego! Gdyby nie huta też bym się tak w łikend nie wyrywała, ale jutro arbeit czeka, do samuśkiej środy. We wtorek odmrożę mieska, a w środę upiekę, Chlebek w Wigilię i ciasto machnę, bom w domu tego roku. Miłego machania ścierą.
UsuńPrzyjedzie Mama to oceni, czy dobrze posprzatane u nasz;)
OdpowiedzUsuńAle bedzie u Was bogate menuu!