Były spacerki i leniwe snucie się po okolicy. Jak za dawnych lat wygłupialiśmy się po drodze, a doczłapawszy do lotniska nawet trochę pobaraszkowaliśmy.
Chłopcy rozpoczęli....
To i mnie przypomniały się cielęce lata. Razem z dziecięciem swym, starym koniem poczęliśmy fikać "gwiazdy" na lotnisku i okazało się to dużo dla mnie łatwiejsze niż poranna próba przelezienia przez płot. Nie dałam rady...doopa za ciężka. Ach, gdzie te czasy, kiedy żaden płot mi się nie oparł???
Gwiazdy nieco odbiegają od kanonu ( nogi powinny być wyprostowane), ale sądzę, że gdybym poćwiczyła nieco to i nogi udałoby się ustawić prosto.
A potem były zabawy z cieniami.....
Nie obyło się bez wieczornego ogniska u sąsiadów i obserwowaniu symptomów kończącego się lata......
I wiecie, co??? Idzie jednak jesień, bo zaczęła mnie męczyć droga do Kaczorówki. Wiosną i latem nawet nie czuję tych 200 kilometrów, jesienią zaczynają się te kilometry strasznie dłużyć. Zwyczajnie jestem zmęczona samą drogą.
Grzybów nie było, tzn. ludzie mieli w koszykach, ale na naszej drodze grzyby się pojawiały sporadycznie. Trudno, szat rwać z tego powodu nie będę.
Za to u mnie, na moim własnym gumnie znalazłam kilka malutkich rydzów, takich ooooooo
Ususzę biedactwa i będą do świątecznego bigosu.
I jeszcze jest jeden symptom zblizjącej się jesieni.....zaczęłam pić herabtę. Bo latem mi nie smakuje, a jesienią i zimą bardzo. Właśnie dziś mi zasmakowała. Idę sobie zrobić kolejną.
Buziaczki dla Was wszystkich:))))
Ja też TYLKO herbatę piję;)))
OdpowiedzUsuńCzytałam, co Cię spotkało......ale herbata dobra na takie sprawy, albo miętka.....masz w ogródku??
UsuńNo mam, ale cóż z tego;)
UsuńO jesień idzie skoro tak mówisz i masz symptomy :-)))
OdpowiedzUsuńGwiazda wyszłą Ci extra :-)))
Bez wątpienia idzie, a w przyrodzie pełno tych znaków.......
UsuńNo tak, musimy to przyjac do wiadomosci, ze jesien klepie swoimi raczkami lato...
OdpowiedzUsuńKaczorowka bedzie za Wami tesknic.
Milego wypoczynku w swiecie Mnemo :)
P.S. Wysportowana z Ciebie Kobitka :)
A my za Kaczorówką:))
UsuńP.S.
Wysportowana nigdy zbytnio nie byłam, za to "diabeł zguiuł mnie w galopie", jak mama o mnie mówiła. byłam bardzo ruchliwym dzieckiem.....płoty, drzewa to była moja specjalność:))
Jak miło sie u ciebie zrelaksowałam! Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńZapraszam Gosianko, kiedy tylko chcesz:)
UsuńMnemo! Ale mi sie podobaja te wasze fikolki - super!
OdpowiedzUsuńNie strasz, ze to juz jesien. Pieknie i kolorowo na tych Twoich Mazurach, i jakie 200 km, na nogach pedz, na nogach:)))
Usciski :)
To lotnisko było świadkiem różnych wygibasów. Tańców wiosennych, tańców podczas zachodu słońca i innych .........
UsuńTe inne mnie zaintrygowały:)
UsuńMnie tez! Mnemo, pisz tu jak na spowiedzi; jakie Ty sztuki walki trenujesz)))
UsuńMnie też to zaintrygowało. Na Mazurach... i te inne:))))
UsuńTiaaa, sztuki walki hi, hi. Na przykład ganianie się z Mopikiem, turlanie z górki, puszczanie latwca......starczy???
UsuńPuszczanie latawca - piękne, a jesień idzie, w sam raz na tego typu zabawy:)
UsuńAlez Ty jestes gibka!
OdpowiedzUsuńJak sarenka;)
Mnemo, jak znajdziesz jakiehos grzyba, to go porozrzucaj u siebie na dziace, jest szansa , ze wyrosna w przyszlym roku. Mysmy tak rozmnazali kozlaki-dzialalo.
Wywalam na kompostownik...na razie mam własne maslaki, rydze i kiedyś bywały kanie....koźlaki może się pojawią, jak brzozy podrosną.
UsuńZ gibkością to już ino smętne resztki, ale cały czas mi się wydaje, że to takie proste, jak kiedyś:))
Gwiazdy nigdy nie nauczyłam się porządnie robić. Na głowie stawałam, płoty zdarzało się pokonać, teraz przełażę przez dziury i to nie każde.
OdpowiedzUsuńGratuluję gibkości, zabawa widzę była przednia.
W czasach licealnych gwiazdą potrafiłam "przelecieć" całe podwórko, lubiłam to tak samo, jak skakanie przez kozła, czy wymyki na drążkach. Za to biegać nie cierpiałam i tak mi zostało:)
UsuńA ktoras to Ty...w czerwonych pantalonach? pieseczek bardzo mi sie podoba, taki troche zdezorientowany tymi koziolkami, ale swoja droga to podziwiam! A nie da sie Kaczorowke uzywac w zimie, szkoda takiego pieknego miejsca zostawiac...
OdpowiedzUsuńTak to czerwone to ja, w portkach dresowych:)))
UsuńKaczorówka w zimie się nie nadaje do mieszkania , nie ma ogrzewania, "kumina niet". Cały czas są inne wydatki, a kominy niestety nie są tanie, nawet te stawiane z modułów.
Ja też takie gwiazdy robię:) Raz nawet udało mi się salto wykonać, ale tylko raz i daaawno to było. Jeszcze nie byłam na grzybach w tym roku i się denerwuję, że nie zdążę. Lato przeleciało szybko, jesień przeleci jeszcze szybciej.
OdpowiedzUsuńU mnie jesień zaczyna się wtedy, gdy nabieram ochoty na czekoladę. Przy obecnym stanie wagi lepiej żeby ciągle było lato:)
A mnie na czekolade sie chce caly rok i to jest prawdziwa tragedia!
UsuńA czekolada taka dobra... Rozumiem:)))
UsuńGratuluję salta, a na czekoladę też się piszę;)
UsuńSalta to niestety nie doznałam nigdy, ale też nie próbowałam. Mnie się chce ogólnie ciągle czegoś dobrego, ciągle bym paszczą ruszała.......
UsuńI trzeba jeść - póki zdrowie pozwala:)
UsuńHmmm... Glowa siwieje... :))) Tez bym sobie pobrykala, a co!
OdpowiedzUsuńNogi w gwiezdzie moze i powinny byc wyprostowane, za to synchronizacja byla wzorcowa.
Czy Ty to ta w czerwonych gaciach? :)))
Tak w czerwonych to ja:))
UsuńWidać, że dziecko też ma przykurcz nóg, a powinien mieć proste, bo do podstawówki chodził o profilu sportowym....
Jakie fajne zdjęcia :))) Radosne i energetyczne, aż się gęba śmieje na Wasz widok :)))
OdpowiedzUsuńJa herbatę piję cały rok, aczkolwiek z nadejściem jesieni znika woda mineralna z domu. Bo z nadejściem chłodów nie mamy ochoty jej pić. Na razie jakieś resztki stoją ;)
Bo mineralna wychładza;)
UsuńDla mnie najlepsza woda jest taka prosto z kranu w Kaczorówce, jest taka dobra, że można ja pić beż żadnych filtrów. Nawet nasza miastowa też jest już zdatna do picia, ale ja ciagle pamiętam jej odór chlorowy sprzed 20 lat to nie piję.
UsuńMnemo ale fajnie brykacie :)))) Niestety nigdy nie byłam na tyle sprawna ruchowo ,żeby zrobić gwiazdę .
OdpowiedzUsuńA jesień? Jesień idzie nie ma na to rady . Tak ale jesień piękna jest :))))
Zabawa w cienie... Bede sie bawic w najblizszym, sposobnym czasie!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judyta
Ach myślę Judytko, że zważywszy na rodzaj odzienia zdjęcia mogą być cudne:)))
UsuńBuziaki i zdrówka:)
Szacun,zaimponowałaś mi tym brykaniem :)
OdpowiedzUsuńOoo, tak:)
UsuńAle na płocie poległam, a w zasadzie na bramie, bo miałam przez nią przejść. Robiłam zawody z dzieciakiem czy dam jeszcze radę, kiedyś to była pestka, ale tym razem nie dałam rady, nie było żadnego punktu zaczepienia, a noga w croksach nie dała się wepchnąć między sztachety, że podparcie sobie zrobić.....
UsuńPo prostu - nieodpowiednie buty:)
UsuńSorki dziewczyny nie odpisuję, bo zdycham. Zjadłam w piekarni naleśnika z serem i kurczakiem, popiłam sokiem marchewkowym, wyciskanym, a teraz jadę do rygi....jesuuuu, ale mi niedobrze.......
OdpowiedzUsuńJa też herbacieję na jesień, pigwę dorzucam z cukrem do wszystkiego prawie... a rydzy zazdraszczam, nawet odrobiny. Toż to skarb prawdziwy!
OdpowiedzUsuńI mam ten swój skarb na działce:)) Ale przez kilka lat wyrzucałam na kompost bo nie wiedziałam, co to za grzyby......
UsuńTe gwiazdy prawie jak rozgwiazdy :)
OdpowiedzUsuńU mnie z herbatą podobnie. Tylko, ze ja earl grey'owa. Do tego sok z bzu + cytryna i leci do gardzieli :)
No takie rozcapierzone nogi, ale co chcesz po tylu latach, dobrze, że się nie połamałam:)
UsuńNigdy nie umiałam zrobic gwiazdy, chlip, chlip
OdpowiedzUsuńUśmiechało mi się oglądając Wasze zdjęcia, no piękne szaleństwo. Pozazdrościć :-)
I w końcu wiem jak wygląda rydz :-D
Ja też nie wiedziałam dłuuuuugooooo, jak wygląda rydz, a miałam je pod nosem. Gwiazdę nauczyłam się robić dopiero w liceum i bardzo mi się to spodobało, bo to juz taka lekka akrobacja:)))
UsuńJak się czujesz i czyś spakowana?
OdpowiedzUsuńZapracawanam,zalatanam, ale żywam:))) Spakowana nie jestem, ale ciuchy mam już uprane i z grubsza wybrane. Pakowanie będzie, jak zwykle, spontaniczne:)))
UsuńA, co u Ciebie?? Idę poczytać post, bo widzę, że nowy jest.
Spontaniczne pakowanie mam opanowane - tak mi się jakoś porobiło, że przed podróżą na dwie godziny wstaję wcześnie i pod wpływem stresu, że nie zdążę - pakuję co podleci:)))) Najważniejsza szczoteczka do zębów i pieniądze:))))
UsuńMam wirusa w łapie i jestem odcięta od netu buuuuuu
OdpowiedzUsuńMiało być w lapciu. ...
OdpowiedzUsuńTo Ty jeszcze nie w podróży?
UsuńJedź i wracaj cała szczęśliwa:)
UsuńMy takie "coś"nazywamy "igrzyskami na rżysku"-bo takie miejsce wyzwala takie fajne emocje! ale zdjęć nie robiłam a Twoje są fantastyczne! kiedyś, jeden właściciel takiego pola przybiegł i zapytał czy nie potrzebujemy pomocy a my suche dęby. Myślałam, że nie ma więcej takich wariatów jak my..a jednak niemy jedni, :)
OdpowiedzUsuń