Ta pogoda majowa mnie wnerwia. W tygodniu nawet ciepło, na weekend robi się wietrznie i synoptycy humor psują zapowiadając całe 12 stopni. I nawet się skubani nie pomylą.
W piątek, wieczorem wiało lodowato, a ja latam i nakrywałam, to, co z ziemi łebki wystawiło, bo zapowiadali przymrozek.
Dziś łeb urywało i co chwilę deszczem siało, tylko po to, żeby mi chyba popsuć humor do reszty i spowolnić realizwanie zamiarów.
A mam ich bez liku.
Nie wiem, dlaczego, ale w tym roku naszło mnie na przetwory wiosenne. Latam, więc po ugorach i lasach, zbieram dary natury, a potem we wszytskich garach moczę i obrabiam urobek.
Naprodukowałm trochę miodów z mniszka i syropu sosnowego. Nasuszyłam listków brzozowych, pokrzywy, pąków sosny. Nastawiłm mniszkowe winko. Jeszcze trochę, a zacznie kwitnąć czarny bez. Z niego też można zrobić smakowity syropek do herbatki. W razie niemocy, przeziębienia, wszytkie powyższe będą, jak znalazł.
Wu dobrze to ujął produkuję "specyfiki od siedmiu bleści".
Oprócz tego, upiększamy i ulepszamy, co się da. Zbudowałam kwietniki z palet, ale pokażę, jak zarosną ładnie kwieciem.
Nie muszę chyba zapewniać, że w Kaczorówce i okolicach jest ślicznie. Wszystko kwitnie i pachnie. Bzy właśnie zaczynają swoje szaleństwo. Tylko ta pogoda nie pozwala się cieszyć majem w stu procentach.
Dawno nie robiłam żadnej rozdawajki, więc pomyślałam, że może podzielę się z Wami małą próbką moich przetworów.
Słoiczek miodu z mniszka z dodatkiem laski wanili i cynamonu, oraz słoiczek syropu sosnowego jest do wzięcia.
Wystarczy zgłosić w komentarzu taką chęć.
Można u siebie wstawić banerek, ale nie jest to konieczne.
Niestety Czar Kaczorówki jest tylko jeden. To ubiegłoroczna produkcja. Egzemplarz okazowy. Nalewka na borówkach leśnych. Pyszna, powielę w tym roku na wiekszej próbce:)
Zarówno miodek, jak i syrop nie zawierają grama alkoholu.
Młode pędy sosen i mniszki zbierane w czystej okolicy, wśrod lasów Puszczy Piskiej. Najbliższa droga asfaltowa jest 2 km dalej i nie jest to autostrada:)
Naklejki na słoiczki są oczywiście z lekka żartowbliwe, więc opis zastosowania trzeba brać z przymróżeniem oka.
Syropek z sosny dobry jest na kaszel, więc można go sobie łyknąć na łyżeczce lub wlać do herbatki, toż samo miód z mniszka.
Taki domowy wyrób to super zabawa, która mnie przez ostatnie dwa wyjazdy pochłonęła całkowicie.
Na dodatek poczęstowałam już tymi wyrobami kilka osób, a że im bardzo smakowały to nabrałam jeszcze większej ochoty na produkcję:)
20 maja ( jak mnie huta nie wessie, muszę to zaznaczyć) zrobię losowanie i dwa słoiczki polecą gdzieś w świat.
Na dobranoc.
Tak zaczynaja kwitnąć nasze wsiowe bzy...
A tak kwitną jabłonki.
P.S.
U kota bez zmian. Przyjeżdżamy już czeka.
Je, śpi, włazi na kolana, atakuje zza krzaków, znika na całe godziny. Jak to kot.
Odjeżdżając zostawiliśmy go w takim stanie, z czubatą miską jedzenia na zapas.

PIERWSZA!!!
OdpowiedzUsuńSie zglaszam i nogoma przebieram z niecierpliwosci. Banerek wisi, choc wlasciwie nie powinnam, bo sie konkurencji za duzo zleci do tego miodu... :)
UsuńNajpierwściuchniejsza. A niech lecą, będą emocje podczas loswania;)
UsuńPiersza !? Chcem dary natury przetworzone Twemi rencami, zapisuję się w kolejkę ! Czy pisałaś gdzieś, jak robisz syrop z sosny ? W tym roku sama trochę zrobiłam, ale widzę, że z mojej metody cóś go mało będzie.
OdpowiedzUsuńNo a kot jak Twój :) A widoki kaczorówkowe ! Aż mi się westchło do tych bzów i jabłonki :)
Ten mniód z mniszka z wanilią i cynamonem mnie kusi ;>
OdpowiedzUsuńChyba pójdę na łąkę w poszukiwaniu kwitnących mleczy.
A syrop z kwiatów bzu czynię,a jakże.
Z owoców tysz są smakołyki ;)
Podpowiadam ;)
http://wkuchniwpiwnicywogrodzie.blogspot.com/2012/09/na-wokandzie-czarny-bez.html
Owoce mi zawsze zeżrą ptaki. Za to kwiaty, jak najbardziej zdołam uplować, jest na łace duży krzew, dzielimy się z sąsiadką zbiorami.
UsuńMnie kusi czeremcha...
Przepis na syrop sosnowy dostałam od siostry.
OdpowiedzUsuńMłode pędy zalewamy wodą, gotujemy godzinę na bardzo wolnym ogniu. Potem przecedzamy i dodajemy cukier. Ja dodałam laskę wanili. Jak zwykle nie stosuję żadnych proporcji, robię na oko, sprawdzam tylko konsystencję, nie może być mocno odparowany, bo po wystygnięciu zrobi sie twardy i się scukrzy. Ten co Ty robiłaś też mam, zasypane pędy cukrem, ale to wychodzi bardzo mało tego syropu. Kiedyś mi skwasniał, więc robię tylko jeden słoiczek na bieżące potrzeby.
Miodu z mniszka też nie gotujemy za długo. Bo może wyjść niespodzianka w postaci karmelowego betonu. Hihihi- z autopsji to mówię ;))
UsuńMnemo, Ty mnie w kompleksy wpedzisz ;) Produkujesz takie rarytasy :)
OdpowiedzUsuńA ja jak ta sierotka...mniszkow na winko nie zdazylam nazbierac, same dmuchawce zastalam, o miodzie juz nie wspomne ;)
Jednak na borowke lesna sie na pewno w Izerach zalapie, wiec prosze o przepis na nalewke z niej :)
No i oczywiscie, bardzo, bardzo bym chciala, zeby sloiczkowe szczescie sie do mnie usmiechnelo :)
Orszulka, co rusz mną jakieś inne nachodzą pomysły. Chyba nadrabiam lata spędzone całymi dniami w hucie. To jest takie dreagowanie.
UsuńPrzepisu nie mam, bo ja takie rzeczy to najczęściej robię na oko. Wieć zbieram te borówki i zasypuje cukrem. Trzącham słoikiem, żeby się cukier rozpuścił. Jak puści się sok to wlewam wódę czystą i ewentualnie ciut spirytu. Od czasu do czasu mieszam. I oczywiście zostawiam na zimę w Kaczorówce, gdybym ją zabrała do miasta juz bym nie miała, co pokazać:) Nalepeij aby się macerowała kilka miesięcy. Teraz mam pomysł na nalewkę z arcydzięgla, tylko go musze namierzyć gdzie rośnie.
Ja też chcę, ja też! Szfystko!
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, czy odpowiem ok, bo, jak szfszystko to może Mopa też kcesz, a jego to wiesz, nigdy, nikomu...
UsuńSpoko, z Mopem się wszczymam. Ale ten kaczorówkowy kot...
UsuńOn i Czajnik i gwarantuję demolkę całej chałupy. To diabeł wcielony. Dziś odkrył, że chałupka ma górkę wlazł i zwiedzał.
UsuńTo ja się jeszcze zastanowię.
UsuńW mieście mniszków było zatrzęsienie, tyle że z całą tablicą Mendelejewa.
OdpowiedzUsuńChętnie powalczę o taki miodzik, jeszcze nigdy nie próbowałam. Etykieta mi się też podoba.
Jejku z miasta to nieeeee. Ja widuję, jak u mnie na osiedlu babcie zbieraja lipę i nawet pieczarki z trawnika, gdzie szczają wszystkie psy i menele!!
UsuńAch jakie pyszności, syropu sosnowego nie zrobiłam bo nie umiem, ale miodzik mniszkowy już stoi na półce w spiżarni. Też robię na oko. I staram się nie gotować tylko odparowuję nadmiar wody, czasem zawrze fakt, gdy nie dopilnuję. Może zrobić jeszcze sosnowy? Podałaś przepis, trzeba będzie się skusić. :)
OdpowiedzUsuńDo mniszka nie dodaję wanilii, daję po odparowaniu, pół cytryny bo kilka lat temu, taki przepis znalazłam u zielarki z Austrii Marii Treben. Z mniszka zrobiłam coś w rodzaju nalewki jakby. Zebrane kwiaty łodygi i liście posiekałam i zalałam krupnikiem :) czyli wódką z ziołami, przyznaję że tym droższym nie polskim, jakoś nie mam zaufania do polskich wódek, piw a nawet spirytusu, może się mylę dodam szybciutko.
Postało toto na słoneczku. Przecedziłam i schowałam na zimę pyszne jest. :)
Czeremchę zasadziłam specjalnie na działce, by wiedzieć na pewno jak wygląda, bo boję się pomylić. :)) Ale jeszcze nie kwitła.
Teraz wymyśliłam sposób na zioła by je mieć pod ręką, bo na działkę lecieć gdy potrzeba tymianku nie da rady, wiec zrobiłam tak:
zerwałam po kilka liści lubczyku, arcydzięgla (na reumatyzm), tymianku, pokrzywy, piołunu niewiele, oregano, szałwii, umyłam wysuszyłam, pokroiłam drobno i w pojemniku w lodówce zamroziłam korzystam już do potraw. Na zimę więcej zrobię. Cudownej i wreszcie ciepłej wiosny wszystkim nam życzę. :)
Ja mam 5 litrów spirytu do likierów, przywiozłam z Andorry. Spiryt za mocny, trzeba rozcieńczyć. Czeremchy są te nasze i amerykańskie, które paradoksalnie są u nas bardziej pospolite. Mam drzewo całe tej naszej obok na łące.
Usuńteż bym chciała! banerek wstawię na fp
OdpowiedzUsuńZapisuję:)
UsuńArcydzięgla nie szukam na polach, ktoś mnie wystraszył że podobny do bardzo toksycznej rośliny i można się pomylić. Kupiłam u ogrodnika. Jest piękny. Słowo "piękny" nie oddaje jego wielkich delikatnych a jednocześnie mocnych liści. :) Dodam jeszcze, nie zalewaj spirytusem, też się dowiedziałam od kogoś, że spirytus ścina wszystko co na najlepsze w roślinie niszcząc ją właściwie. Zalewaj wódką lub tym mniej ostrym spirytusem 75%? Jakoś tak. ale lepiej wódką. :)
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ostrożna. W życiu nie zbiorę, jak nie znam.Może ktoś z barszczem Sosnowskiego pomylił? Krowy to jedzą, ale za wschodnią granicą w kołchozach, kiedyś, ale mleko po tym jest do kitu. Gierek to do nas ściągnął, ale się nie przyjęło, tylko zwiało ze szkólek i po kraju rozniosło. Tym się można nieźle poparzyć. Można robić z suszonego korzenia zakupionego w zielarskim sklepie.
UsuńJa chcę najbardziej bo na diecie właśnie jestem i tak mi się chce już przestać...
OdpowiedzUsuńJa tu pierwszy raz. Pani Klarka mnie skusiła. Znowu nieprzespane noce przede mną, bo ja od klepki do klepki czytam.
Witam serdecznie:)
UsuńOj to tu spędzisz trochę czasu. Zgubiłam rachubę w postach:) 300 chyba ponad:)
Łyżeczka syropku na dietę nie zaszkodzi.
Mnemo, ja chcę!!! Sama mam ochotę spróbować coś zrobić, ale na razie na ochocie się kończy, bo ja i to bym chciała, i to i tamto... I z niczym się nie wyrabiam. Twoje słoiczki mają piękne etykiety!
OdpowiedzUsuńEtykiety sprawił Wu, ja zawartość:)
Usuńco roku obiecuję sobie ,ze takie przetwory porobię....ale potem brak czasu aby pojechać na zbiory:))....chetnie więc spróbuje na krzywego ryjka :)))) ale ta ściana bzowa cudna!!!
OdpowiedzUsuńMoże przestań sobie obiecywać, bo ja w tym roku nic sobie nie obiecywałam, a zrobiłam. Bo mnie natchło tak jakoś...
UsuńZ sosny robię właśnie, z mniszka zrobiłam mocno spirytusowy wynalazek, chętnie spróbowałabym Twojego.
OdpowiedzUsuńMój jest słodki, jak to miód. Ja odwrotnie na spirycie robiłam sosnowy, teraz też. Ten spirytusowy smaczny nie jest, no ale tu chodzi o właściwości.
UsuńMam chec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCo roku widze mniszka czyli mlecz i sobie mowie, ze MUSZE cos z niego zrobic. I zanim sie obejrze juz jest dmuchawiec....
kwitnaca jablonka - najpiekniejsza we wsi!
Ale nie moja ta jabłonka, niestety...bo gdyby była moja, byłby z jabłek cydr:)
UsuńI ja też chceeee!
OdpowiedzUsuńSyrop z sosny, na alkoholu zrobiła teściowa. Wypiłam już....Pomaga :)
Dobrze grzeje,prawda?
UsuńŁadnie choć zimno i smacznie..kocisko sympatyczne ale co zimą....
OdpowiedzUsuńPójdzie do swojego donku, za płot:) Chwilowo ma dwa. To cwaniak, wkręci się gdzie trzeba.
UsuńJa się zgłaszam. Niestety nie mam bloga, żeby zaprosić lub opublikować banerek :-( Ale mam fajne dzieciaki, którym przyda się syropek :-)
OdpowiedzUsuńNie szkodzi, banerek nie jest wymagany:)
UsuńO jacie, ale cudowności :)) Zgłaszam się, oczywiście :)
OdpowiedzUsuńZ czeremchy robimy pyszną nalewkę :) Mniam :)))
To ja chcę przepis na czermechową nalewkę. Jest wielkie drzewo do zagospodarowania.
UsuńMoje chorowite gardło zaskrzypiało- poproszę :-) i choć nie jestem stałą czytelniczką mam nadzieję ..., ze mogę... banerek wrzucę na FB.
OdpowiedzUsuńserdeczności
Dorota
Możesz, ale wszytsko zależy od sierotki losującej.
UsuńPytanie czysto retoryczne - kto chce? oczywiście szfystkie ;)
OdpowiedzUsuńwrzucę banerek z przyjemnościom osobistom :)
W sumie to byłoby nawet wykonalne, ale musicie mi urlop załatwić, żebym miała, kiedy produkować:)
Usuń:) zapomniałam napisać, że urzekły mnie etykiety- cudne są!
UsuńWu je sprawił:)
UsuńJa ja ja! tez chce...wygram , musze wygrac! staje w kolejce ...nigdy nic nie wygralam wiec teraz kolej na mnie!
OdpowiedzUsuńHaaa, ponoć połowa sukcesu to chcieć:) W razie, co to wiesz...może być jeszcze dogrywka:)
UsuńZdazyłam jeszcze się dopisać do rozdawajki?
OdpowiedzUsuńzdążyłam :-)
Chce to oczywiste :-)
Piękne zdjęcia i aż mi tym bzem zapachniało, i pszczoły słyszę - och, ach
A Twój urobek wygląda przecudnie
Zdążyłaś, zdążyłaś:)
UsuńMoze i ja sie zalapie? :)))
OdpowiedzUsuńMnemo same smakowitosci - pozdrawiam:)
He, he teraz karnie rodzina pije syropki prewencyjnie:)
UsuńZałapujesz się i bierzesz udział w losowaniu.
:) A jak wygram, to dopiero beda jaja! Nielegalny alkohol do Ameryki bedziesz musiala przeslac, hihihi.
UsuńI ja skromnie staję w kolejce, a "nóż-widelec" uda się posmakować te cuda :)
OdpowiedzUsuńBaner zabieram.
Pozdrawiam :)
Za banerek dziękuję. Myślę, że łyżeczka będzie lepsza:) Widelcem i nożem mało posmakujesz:)
OdpowiedzUsuńZapisuję do losowania.
Ślicznie się prezentują Twoje wyroby, a jeszcze ta taca, na której stoją:)
OdpowiedzUsuńStara taca, ze złomu:) Wpisuję na listę:)
UsuńDziękuję:)) Ale ładna, zabytkowa:)))
UsuńO!! Dziś już dwudziesty!
OdpowiedzUsuńA ja zdążyłam jeszcze? bo te pyszności tak kuszą :) że nie darowałabym sobie gdyby taka okazja przeeleciała mi koło nosa!
A jak to mówią: ostatni będą pierwszymi, więc może mi się poszczęści
Pozdrawiam
O tak, zdążyłaś. Właśnie zaczynam się zabierać za losowanie- sierotka juz czeka przygotowana.
UsuńBiedna sierotka, a pamiętam, że kiedyś ptaszek losował:))))
Usuń